Cynka,
wróciłyśmy z Brenną z Egiptu kilka dni temu, wybacz, że piszę dopiero teraz, ale byłam trochę zajęta… Wiem, ze Ty również jesteś zarobiona.
Kobieta, z którą się spotkałyśmy twierdzi, że nie umieramy, a raczej, że jest w nas nadmiar… życia – wierzę, że rozumiesz co mam na myśli. I że jesteśmy powodem, dla którego dzieją się te wszystkie rzeczy w otoczeniu, że magia szaleje, anomalie… Nie mam pojęcia ile z tego wszystkiego jest prawdą, a ile nie. Ale mówiła z sensem, część z tego, co powiedziała, pokrywało się też z moim doświadczeniem z Limbo… Pomijając moment, w którym chciała mnie sprawdzić czy jestem w stanie zrobić jedną rzecz i zmusić do tego siłą, a jak się nie zgodziłam, to nas zaatakowała. Nic mi nie jest, skoro piszę do Ciebie ten list, wróciłyśmy w jednym kawałku obie, ale i tak… Dało mi to bardzo do myślenia.
Czy Ty znalazłaś cokolwiek? Dowiedziałaś się czegokolwiek? Nie wiem, w co mam wierzyć, co jest prawdą, a co nie, co z tym wszystkim zrobić…
No i… co u Ciebie? Czy odpoczywasz regularnie? Nie zapominasz o posiłkach? Miałam kilka dni oko na Brennę, to wiem, że chociaż przez te dni o siebie lepiej zadbała, ale mam nadzieję, że Ty z kolei się nie zaniedbujesz. Daj mi znać, kiedy masz czas, to może gdzieś wyskoczymy i pogadamy? Stęskniłam się.