Ulżyło jej, gdy udało im się wejść do środka. Wspólnymi siłami, jakoś stworzyli odpowiednie zamieszanie, tak, że chyba nikt nie zauważył, że wcale nie powinni się tutaj znaleźć. Szła zadowolona u boku swojego brata. Pierwszy krok misji zakończony sukcesem, oby tak dalej.
Jej oczy nie mogły się nacieszyć tymi wszystkimi kolorami, które dostrzegała w pomieszczeniu, ktoś kto dbał o dekoracje naprawdę się natrudził. Jako, że była estetką to doceniała wkład włożony w to, aby wnętrze wyglądało tak pięknie.
Nie odsuwała się od swojego brata, w sumie to zamierzała się trzymać jego boku, tak chyba było najlepiej. Mogli razem wtopić się w tłum, tworzyli całkiem uroczą parę, czyż nie.
Kiwnęła głową na słowa wuja Morpheusa, zrozumiała to, że znalazł jakieś magiczne zabezpieczenia, był naprawdę wprawiony w dostrzeganiu szczegółów, których nie widzieli wszyscy inni. Wzięła od mężczyzny kieliszek z szampanem, ale nie zbliżała go do ust, wolała być zupełnie trzeźwa podczas tego całego przedsięwzięcia.
Rita zaczęła uważnie rozglądać się po pomieszczeniu chcąc zlokalizować Ahmeda Al-Dhahabi, w końcu był on dość istotną osobą, mieli się na nim skupić. Może wokół kogoś kręciło się więcej osób niż powinno? Tak, jako właściciel przybytku nie powinien przechodzić niezauważony. W końcu mieli go rozproszyć, na tym właśnie postanowiła więc się skupić.
- Obstawimy sobie zakład? - Być może przy ruletce zobaczą coś więcej, szkoda byłoby i tego nie spróbować. Pociągnęła więc brata w tamtą stronę, żeby nie było. Musieli wtopić się w tłum, nie mogli tak po prostu stać i węszyć. Jako, że zobaczyła Basiliusa przy najbliższej ruletce pociągnęła brata dalej, do innego stanowiska, żeby się nieco rozproszyli, dzięki temu może uda im się ustalić więcej. Obstawiła zakład, bo czemu by nie.
Akcja nieudana