03.02.2025, 11:47 ✶
– Po co się ograniczać? – spytała Charlotte beztrosko, po czym upiła łyk kawy. Oczywiście bardzo drobnej, drogiej, bo w wypadku ubrań (chociaż dobrze wyglądała rzecz jasna nawet w worku) i kawy nie uznawała półśrodków, przynajmniej odkąd mogli sobie na to pozwolić. – Mogłam trochę przesadzić – przyznała jednak zaraz, chociaż tak naprawdę wcale nie sądziła, żeby przesadziła. W końcu chodziło o wampira. Nie miała wszak pojęcia, że Jonathan się z nim dogadał, o ile można było nazwać to dogadaniem.
– Inteligentni ludzie się nie nudzą, skarbie, więc ja oczywiście nie nudzę się nigdy – zapewniła syna, posyłając mu uśmiech znad filiżanki. Rozsiadła się wygodnie – na tyle wygodnie, na ile się dało to zrobić na kuchennym krześle – obserwując Jaspera uważnie, bo coś się jej wydawało, że po głowie syna chodzą dziwne sprawy, i w ogóle jest jakiś nieswój. – Udało mi się odszyfrować notatki mojego tragicznie zmarłego współpracownika, co jest pozytywne, przejęłam po nim projekt, co jest pozytywne jeszcze bardziej, ale niestety wygląda na to, że w jego zapiskach nie ma nawet połowy rzeczy, na które mieliśmy nadzieję… Nic nie szkodzi, oczywiście. Jestem pewna, że ja do tego dojdę.
W jej głosie nie było choćby śladu żalu za tragicznie zmarłym kolegą z Departamentu Tajemnic. Nie przyznawała się do tego, ale raczej zła na niego była, że tak długo wodził ich za nosy, obiecując przełomowe wyniki badań, gdy okazało się, że nie miał wyników i ostatecznie być może z tego powodu właśnie popełnił samobójstwo. Powody zresztą Charlie niezbyt interesowały – liczyły się tylko wyniki prac.
Zaraz zresztą jej myśli zostały ściągnięte na zupełnie inne tory.
– O to chodzi? – spytała, spoglądając na syna z zaskoczeniem. – Skarbie, powiedzieliśmy mojej matce, że zapraszamy ją na wesele, stąd ta cała plotka i artykuły, nawet ich nie zauważyłam. Pięć minut wcześniej żadne z nas takiego nie planowało. Chciałam po prostu ją rozdrażnić. Jeśli dojdziemy z Johnym do wniosku, że faktycznie chcemy dostać więcej prezentów i zaręczyny to dobry pomysł, na pewno poinformujemy najpierw ciebie, a dopiero potem prasę.
Pani Kelly odstawiła filiżankę, a potem uniosła dłoń i przypatrywała się przez chwilę krytycznie szczupłym palcom.
– Jeśli będę gdzieś, gdzie może pokazać się ktoś z mojej cudownej rodziny, chyba faktycznie powinnam się postarać o pierścionek?
– Inteligentni ludzie się nie nudzą, skarbie, więc ja oczywiście nie nudzę się nigdy – zapewniła syna, posyłając mu uśmiech znad filiżanki. Rozsiadła się wygodnie – na tyle wygodnie, na ile się dało to zrobić na kuchennym krześle – obserwując Jaspera uważnie, bo coś się jej wydawało, że po głowie syna chodzą dziwne sprawy, i w ogóle jest jakiś nieswój. – Udało mi się odszyfrować notatki mojego tragicznie zmarłego współpracownika, co jest pozytywne, przejęłam po nim projekt, co jest pozytywne jeszcze bardziej, ale niestety wygląda na to, że w jego zapiskach nie ma nawet połowy rzeczy, na które mieliśmy nadzieję… Nic nie szkodzi, oczywiście. Jestem pewna, że ja do tego dojdę.
W jej głosie nie było choćby śladu żalu za tragicznie zmarłym kolegą z Departamentu Tajemnic. Nie przyznawała się do tego, ale raczej zła na niego była, że tak długo wodził ich za nosy, obiecując przełomowe wyniki badań, gdy okazało się, że nie miał wyników i ostatecznie być może z tego powodu właśnie popełnił samobójstwo. Powody zresztą Charlie niezbyt interesowały – liczyły się tylko wyniki prac.
Zaraz zresztą jej myśli zostały ściągnięte na zupełnie inne tory.
– O to chodzi? – spytała, spoglądając na syna z zaskoczeniem. – Skarbie, powiedzieliśmy mojej matce, że zapraszamy ją na wesele, stąd ta cała plotka i artykuły, nawet ich nie zauważyłam. Pięć minut wcześniej żadne z nas takiego nie planowało. Chciałam po prostu ją rozdrażnić. Jeśli dojdziemy z Johnym do wniosku, że faktycznie chcemy dostać więcej prezentów i zaręczyny to dobry pomysł, na pewno poinformujemy najpierw ciebie, a dopiero potem prasę.
Pani Kelly odstawiła filiżankę, a potem uniosła dłoń i przypatrywała się przez chwilę krytycznie szczupłym palcom.
– Jeśli będę gdzieś, gdzie może pokazać się ktoś z mojej cudownej rodziny, chyba faktycznie powinnam się postarać o pierścionek?