Madame Fontaine – znajomość półświatka (III)
kiedy Czarna Wiedźma po raz pierwszy pojawiła się na Podziemnych Ścieżkach, nosiła jeszcze inne imię – Frances Vale. Była wtedy bardzo młoda – miała splątane, rude włosy i brudne ubranie, a jej oczy, choć wciąż ciemne, nie miały w sobie jeszcze surowej i zimnej determinacji. Kiedy spotkał ją po raz pierwszy, nie otaczała jej jeszcze woń spalenizny, lecz zapach kadzideł i mocnych, kwiatowych perfum – powiedziała mu, że szuka swojego przeznaczenia, a on roześmiał się cicho, przekonany, że niczyje przeznaczenie nie ukrywało się w zaułkach Śmiertelnego Nokturnu. Frances odsłoniła szyję, aby mógł ją pocałować, a on pozostawił jej na skórze ślad kłów i plamę zaschniętej krwi – wzdrygnęła się, lecz nie wyglądała na przerażoną; za ich spotkanie zażądała podwójnej stawki. Obecnie kobieta nie przypomina już osoby, którą poznał dwadzieścia lat temu, choć Emrys lubi upewniać się, że pamięta, jak oszczędził jej życie. Obserwował, jak kobieta, która poszukiwała schronienia w ciemności, spadła na samo jej dno – obecnie, na zlecenie właściciela Borgin&Burke zdarza mu się korzystać z jej koneksji i czarnomagicznych zdolności, choć prywatnie rzadko wchodzi jej w drogę, świadomy, że w kimś takim, jak Czarna Wiedźma nie należy mieć przeciwniczki; nie, jeżeli chce się zachować wszystkie dziesięć palców. W zamian za magiczne ingrediencje i nieoficjalne przysługi, Emrys upewnia się, by nikt nie wchodził kobiecie w drogę, a czasem, w ramach należnej przysługi, pozbywa się tych, których krwi Madame nie chciałaby mieć na swoich rękach.
kiedy Czarna Wiedźma po raz pierwszy pojawiła się na Podziemnych Ścieżkach, nosiła jeszcze inne imię – Frances Vale. Była wtedy bardzo młoda – miała splątane, rude włosy i brudne ubranie, a jej oczy, choć wciąż ciemne, nie miały w sobie jeszcze surowej i zimnej determinacji. Kiedy spotkał ją po raz pierwszy, nie otaczała jej jeszcze woń spalenizny, lecz zapach kadzideł i mocnych, kwiatowych perfum – powiedziała mu, że szuka swojego przeznaczenia, a on roześmiał się cicho, przekonany, że niczyje przeznaczenie nie ukrywało się w zaułkach Śmiertelnego Nokturnu. Frances odsłoniła szyję, aby mógł ją pocałować, a on pozostawił jej na skórze ślad kłów i plamę zaschniętej krwi – wzdrygnęła się, lecz nie wyglądała na przerażoną; za ich spotkanie zażądała podwójnej stawki. Obecnie kobieta nie przypomina już osoby, którą poznał dwadzieścia lat temu, choć Emrys lubi upewniać się, że pamięta, jak oszczędził jej życie. Obserwował, jak kobieta, która poszukiwała schronienia w ciemności, spadła na samo jej dno – obecnie, na zlecenie właściciela Borgin&Burke zdarza mu się korzystać z jej koneksji i czarnomagicznych zdolności, choć prywatnie rzadko wchodzi jej w drogę, świadomy, że w kimś takim, jak Czarna Wiedźma nie należy mieć przeciwniczki; nie, jeżeli chce się zachować wszystkie dziesięć palców. W zamian za magiczne ingrediencje i nieoficjalne przysługi, Emrys upewnia się, by nikt nie wchodził kobiecie w drogę, a czasem, w ramach należnej przysługi, pozbywa się tych, których krwi Madame nie chciałaby mieć na swoich rękach.
adnotacja moderatora
Zaakceptowane.