Kochana Victorio,
usłyszałem kiedyś, że świat może się pomylić. Że rodzą się ludzie w złych ciałach, że ich dusza zawsze powinna była być w innym ciele. Inna osoba zawsze mówiła mi per "ona". Oszałamiające, kiedy tak o tym pomyślisz. Z tej perspektywy czasu mam wrażenie, że wszyscy mają rację. Mimo tych oczekiwań... tak jakby było moją winą, że nie urodziłem się kobietą. Edward zawsze mówił, że przypominam mu matkę, aczkolwiek o tym już Ci wspominałem. Zofia była piękną kobietą. Jej odbicie widziałaś, kiedy poltergeist zabawił się moim kosztem. Była też kobietą zagubioną w tym świecie, ponieważ nie żyła w nim. Nie dopóki ja się urodziłem. Chyba nie lubię o tym mówić dlatego, że czuję się odpowiedzialny za jej śmierć. Albo bardziej dlatego, że mocniej obwiniam o to Edwarda, który... sam nie wiem, co działo się między nimi. Dlaczego o tym piszę? Składa się to na historię tego, że nawet nie wiem, czy Zofia wpadła na pomysł zważania na coś takiego jak data urodzin. Nie wiem, czy dopiero Edward nie zarejestrował moich narodzin. Pamiętam, jak matka mówiła do mnie za dziecka. Ale byłem wtedy mały i prawdę mówiąc - pamiętam naprawdę niewiele. Raczej pojedyncze urywki. Gdyby nie jej obraz i zdjęcie to pewnie zapomniałbym jej twarz całkowicie. Takim sposobem dochodzę do Twojego zapytania. Vakel Dolohov wyliczył, że moja data narodzin przypadła na 26 września 1945. A matka mówiła do mnie kiedyś Ariel. Proszę, nie mów tak do mnie. To wszystko jest z jakiegoś powodu dla mnie niekomfortowe.
Moje przemyślenia na temat tego, o czym wspomniałem na początku listu podbił kolejny żart poltergeista. Kiedy byłem na, och, aż się rumienię, randce z Flynnem to ten poltergeist pojawił się znowu i zamienił nas ciałami. Ta męska energia jest... czymś zupełnie innym. Nie wiem sam, czy czuję się rozczarowany sobą, czy nie, ale sądzę, że masz rację. I Flynn też ma rację. Przecież to ciało niczego nie zmienia, prawda? Jestem sobą. Bez względu na to, jak spojrzy na to reszta świata. Wiesz - Flynn jest kochany. Naprawdę. Jestem bardzo wdzięczny, że pojawił się w moim życiu. Choć ma wady - jak każdy. Zdecydowałem na razie, że będziemy razem. Obiecuję Ci jednak, że podejdę do tego rozsądnie. Naprawdę chce coś zbudować, a on wydaje się rozumieć mnie naprawdę dobrze.
Naprawdę Cię kocham i dziękuję Ci za miłe słowa. Bardzo miłe. Zabezpieczenia będę powoli budował. Z uwagi na... wszystko.