06.02.2025, 21:59 ✶
29 VII 1972 r.
Angielskie wydanie "Palę Paryż" autorstwa Brunona Jasieńskiego obłożono zdobioną obwolutą. Dedykację, zapisano, jak zawsze, na karcie tytułowej.
Wymienili tysiące takich książek. Tysiące książek, tysiące dedykacji, a Alexander wciąż nie patrzył na Ambrosię, gdy podsuwał jej kolejne. Nie patrzył, gdy ta sięgała po książkę, nie patrzył, gdy czytała słowa, które dla niej skreślił, dla niej, i tylko dla niej. Nie patrzył i tym razem.
Angielskie wydanie "Palę Paryż" autorstwa Brunona Jasieńskiego obłożono zdobioną obwolutą. Dedykację, zapisano, jak zawsze, na karcie tytułowej.
Wymienili tysiące takich książek. Tysiące książek, tysiące dedykacji, a Alexander wciąż nie patrzył na Ambrosię, gdy podsuwał jej kolejne. Nie patrzył, gdy ta sięgała po książkę, nie patrzył, gdy czytała słowa, które dla niej skreślił, dla niej, i tylko dla niej. Nie patrzył i tym razem.
Zmieniłbym noc w dzień, gdybyś spowita w księżycową łunę powiedziała mi, że chcesz grzać się w promieniach słońca.
To nie pożegnanie.
Alex
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat