08.02.2025, 02:06 ✶
Spojrzał z ogromnym oburzeniem na swego kompana, słysząc kolejne i kolejne dogryzki z jego strony. Alkoholik?! On?! On jest tylko koneserem! Nigdy w życiu nie dałby alkoholowi przejąć władzę nad swoim światem! Tak go to sfrustrowało, potęgowane ogromnym suszeniem w gardle, że przez dobre trzy sekundy rozmyślał nad rozbiciem Freddy'emu butelki na tym jego zakolastym łbie, ale przecież nie będzie na niego marnował dobrej wódki! - Suchaj mnie no, chamie niewychowany ty! Po pierwsze to o kant dupy taka wróżba jest, jak ją Billi dostał! Jakbyś ruszył tymi zakolami to byś zauważył, że to bardziej jak klątwa brzmiało, ot co! Pewnie go ta "wróżba" przeklła i dlatego się na nas napatoczył i pieniądze stracił! Nie przychodź do mnie z płaczem, jak ci się zaraz wywróży marskość wątroby i dupe weźmiesz do ust nie flaszeczkę, jak się przekręcisz! To som klątwy zaklęte w ciastka przeklęte! Ot co! A zresztą nie będę miał problemów z żadnymi skrzatami bo... - Tu ugryzł się w język. Nie mógł przecież palnąć, że nie ma SMM, bo ten przeklęty Lockhart dostanie palpitacji serca. Prychnął tylko pod wąsem, tupiąc ze złości nogą. Robili coraz większą scenkę i pewnie by zauważyli, że ludzie coraz mocniej się na nich gapią, ale obaj byli zbyt zajęci niekończącą się wojną idei. Nic dziwnego, że ludzie z kolejki rozeszli się na boki - kto chciałby stać tak blisko dwójki kłócących się żuli? Dobrze, że nikt nie wezwał na nich jakichś glin! Chociaż patrząc na to, jak złowrogo patrzyli na nich właściciele sąsiednich straganów zaraz mogło się to drastycznie zmienić, jak nie przestaną wszystkim wokół psuć interesu...
Dotarli w końcu do tego durnego straganiku z durnymi ciasteczkami, i oczywiście musiał się grubas wstrętny wcisnąć w słowo i powiedzieć, że Alfred nie chce. A Alfred chciał! Nie dla wróżby oczywiście, bo to szwindel zwykły, ale ciasteczko by sobie schrupał, od kilku minut pocierał trzymane w kieszeniach knuty. Ale przecież teraz się nie przyzna, bo wyszedłby na tego, no, hipogryfa czy jak to tam szło. - A żebyś wiedział mendo wstrętna, że nie chce. Niech mu tam pani dobra dosypie czegoś na rozwolnienie, bo biedaczkowi chyba pierdy do mózgu lecą! - Wtrącił swoje trzy grosze, odchodząc naburmuszony na bok. Ciągnęło go już z powrotem na Nokturn, ale przecież jeszcze musiał erotoman wstrętny sprawdzić, co mu się tam wylosowało. Zapytał go o to dopiero, jak już byli daleko od straganiku z babuszką ciasteczkową - nie chciał, żeby usłyszała jego zdanie na temat wróżb, co, jak rzuci na niego klątwę? Kompletnie jednak pominął w tym myśleniu fakt, że przecież tak głośno się kłócili że na pewno bidulka już swoje usłyszała... - No i co ci się tam wylosowało, że pieniądze stracisz, wyłysiejesz i wywali ci bebzon? Bo jak tak, to możesz powiedzieć tej wróżbie, że się spóźniła o kilka dekad.
Dotarli w końcu do tego durnego straganiku z durnymi ciasteczkami, i oczywiście musiał się grubas wstrętny wcisnąć w słowo i powiedzieć, że Alfred nie chce. A Alfred chciał! Nie dla wróżby oczywiście, bo to szwindel zwykły, ale ciasteczko by sobie schrupał, od kilku minut pocierał trzymane w kieszeniach knuty. Ale przecież teraz się nie przyzna, bo wyszedłby na tego, no, hipogryfa czy jak to tam szło. - A żebyś wiedział mendo wstrętna, że nie chce. Niech mu tam pani dobra dosypie czegoś na rozwolnienie, bo biedaczkowi chyba pierdy do mózgu lecą! - Wtrącił swoje trzy grosze, odchodząc naburmuszony na bok. Ciągnęło go już z powrotem na Nokturn, ale przecież jeszcze musiał erotoman wstrętny sprawdzić, co mu się tam wylosowało. Zapytał go o to dopiero, jak już byli daleko od straganiku z babuszką ciasteczkową - nie chciał, żeby usłyszała jego zdanie na temat wróżb, co, jak rzuci na niego klątwę? Kompletnie jednak pominął w tym myśleniu fakt, że przecież tak głośno się kłócili że na pewno bidulka już swoje usłyszała... - No i co ci się tam wylosowało, że pieniądze stracisz, wyłysiejesz i wywali ci bebzon? Bo jak tak, to możesz powiedzieć tej wróżbie, że się spóźniła o kilka dekad.