Tło fabularne
Z nieba posypał się popiół
Wszystko zaczęło się tuż przed zmierzchem, kiedy wszechświat powoli kołysał słońce do snu, ale niebo nie przymknęło jeszcze oczu. Wiatr zaczął znosić nad Londyn gęste, ciężkie chmury. Przysłoniły na moment cały widok i stały się dla mieszkańców zapowiedzią kolejnego ulewnego deszczu. Lato je do nich przyzwyczaiło.
Mirabella Abbott zastukała swoim piórem o kartkę, w którą zwykła wycierać nadmierną ilość tuszu przy pisaniu kolejnych listów i westchnęła głęboko. Ciemność, jaka niespodziewanie spowiła jej mieszkanie, zmusiła ją do rozpalenia na biurku kilku świec, a zrywająca się wichura uniemożliwiła dalsze pisanie przed zamknięciem trzeszczącej okiennicy. Zbliżyła się do niej i nim to zrobiła, wyjrzała za kamienny parapet i uważnie zbadała to, co działo się na zewnątrz. Stojące na ulicy dzieci łapały coś do rąk. Deszcz? Zapowiadało się na ulewę, chociaż nie zwiastowała ich żadna z prognoz, jakie czytała. Musiała się więc pospieszyć - być może obfite opady pokrzyżują jej plany względem porastających ziemię, czarnych roślin. Trzasnęła nią więc, wróciła do swojego biurka, znów umoczyła pióro w atramencie i zamarła, kiedy z ulicy dobiegł ją przerażający, rozdzierający płuca krzyk. Pospiesznie wróciła do okiennicy, ale tym razem rozsądnie skrywała się za firaną. Zza mlecznobiałej zasłony dostrzegła pierwsze iskry trawiącego Londyn ognia.
Nastała Spalona Noc, żar gniewu i szaleństwa miał spopielić wrogów Lorda Voldemorta, a jego imię miało nieść nic innego jak strach - stało się słowem tabu, którego nie mógł wypowiadać nikt, kto nie chciał sprowadzić na siebie jego gniewu.
Niepokojącą, gęstą ciszę przerwały pierwsze krzyki przerażenia, a kilka minut później stolicę Anglii owiał smród spalenizny. Gęste, czarne kłęby dymu zasnuły i otuliły Londyn, zawisły nad nim jak zły omen, z czasem powoli opadając na brukowane ulice. Ostry, nieprzyjemny zapach wdzierał się w nozdrza i gardło, zmuszając wychodzących z domu czarodziejów do zakrywania ust. Oczy piekły z bólu, na ubraniach pojawiła się brudna, niedająca się wyczyścić sadza. Następnego dnia wschodzące słońce nie oświetliło Londynu swoim blaskiem. Zupełnie tak, jakby nowy dzień nigdy miał nie nadejść, a nad magicznym światem miała zapaść wieczna ciemność. Rozpoczął się jak dotąd największy atak Śmierciożerców, którego konsekwencje miały nieść się echem jeszcze przez wiele dni, tygodni, miesięcy, może nawet lat - nikt przecież nie wiedział czym dokładnie był popiół, który przyklejał się do budynków, szat, palców, ust. Czarodzieje i mugole przez kilka długich godzin mimowolnie wdychali go, próbując ratować swoje życia. Czy miało to kiedyś odbić się na ich zdrowiu?
Najgorszy wciąż pozostawał jednak ogień.
Mówiono, że trawił wszystko i wszystkich, ale to nie była do końca prawda - oszczędzono niektóre domy, z niektórych kamienic czarodzieje wyszli właściwie bez szwanku, chociaż sytuacja wyglądała bardzo dramatycznie. Wzmożyło to podejrzliwość względem kompletnie nieposzkodowanych sąsiadów, bo jak to - jednych sięgnął ogień, do innych zapukali Śmierciożercy, a do tych co? Jak miałeś nie zmarszczyć brwi, kiedy współczuli ci z całego serca, a sami mimo tak wielkich zniszczeń, nie stracili nic... a przecież nad ich głowami również zawisł Ich symbol. Symbol Śmierciożerców. Jaśniała tam zielona, trupia czaszka z językiem węża, pozostawiana zawsze tam, gdzie wkraczali. Tam, gdzie odbierali ludziom ich ostatnie tchnienie.
Konsekwencje dla postaci
Jest to wydarzenie wielowątkowe - otwiera różne drogi odgrywania jego konsekwencji. Minimalnym zaangażowaniem jest zastosowanie się do zasad mówiących o tym, co dzieje się z jej domem lub miejscem pobytu, Spalona Noc sięga jednak o wiele dalej - możecie (w zgodzie ze sobą, swoimi triggerami i czasem, jaki chcecie poświęcić tej fabule) podjąć się zaprojektowanych przeze mnie wątków lub stworzyć własne, wpisujące się w temat ognia trawiącego wszystko i wszystkich lub późniejszego liczenia strat, lizania ran i prób odbudowy dawnej świetności stolicy. Ten terror sięga wszystkich, niezależnie od strony barykady. Śmierciożercy i Naśladowcy zostają wyrwani ze swoich łóżek i zmobilizowani do ataku, chociaż nikt go wcześniej nie zapowiedział i nie mogli się go spodziewać - jest dla nich takim samym zaskoczeniem, co dla innych. Nie mają jednak wyboru - za dezercję z szeregów postać staje się poszukiwana przez dawnych sojuszników, a jej przeznaczeniem jest śmierć z ich ręki. Przed Spaloną Nocą nie uchroni się nikt.
Zadrapanie
Chociaż najwięcej działo się w Londynie, niebo pęka również nad kilkoma innymi miejscowościami. Po połączeniu ich kropkami, dziennikarze Proroka Codziennego tworzą linię, którą nazywają Zadrapaniem. To określenie przyjmuje się i jest powszechnie używane w mowie potocznej.
![[Obrazek: Fxypjc6.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=Fxypjc6.png)
Zadrapanie niesie się od North Yorkshire (Little Hangleton) aż po Devon (Dolina Godryka). Ma kształt paraboli i zahaczyła o wiele dużych miast - Devon, Exter, Yeovil, Salisbury, Winchester, Cambridge, Petersborough, Louth i York. Kilka przypadków dotyka Southampton, ale Zadrapanie omija Notthingam, Leeds i Sheffield.