10.02.2025, 16:27 ✶
Krzyki narastały, a sytuacja robiła się coraz bardziej napięta łącznie z tym, że Basilius kątem oka zaczął dostrzegać pierwsze przepychanki.
Plus był taki, że przynajmniej odsunęli się na razie w dość bezpieczne miejsce, nieco dalej od tłumu, tak aby nie byli na potencjalnej pierwszej linii ognia. Basilius z niepokojem rozejrzał się po okolicy. Przeklęci kontrmanifestanci. I pewnie jeszcze, nawet jeśli doszłoby do poważniejszej konfrontacji, nie ponieśliby żadnych konsekwencji, bo jakiś głupi magipolicjant z pewnością będzie miał podobne poglądy i na wszystko przymknie oko.
– Czego oni w ogóle chcą? – Usłyszał, jakiś kobiecy głos za sobą.
– Podobno sprawiedliwości – odpowiedziała starszą czarownica.
– Przecież to idiotyczne – wtrącił się trzeci głos, też kobiecy i Basilius poczuł nagły przypływ irytacji, gdy dotarło do niego, że autorka tych słów była mniej więcej w wieku Electry, a może nawet i młodsza. – Życie nie jest sprawiedliwe i nigdy nie będzie. Każdy ma to na co zasługuje. Przecież mogą być woźnymi. Nikt nie przystosuje całego społeczeństwa, bo ktoś ma o coś problem. Oni wszyscy powinni po prostu zająć się sobą, a nie trwonić czasu na takie głupoty.
Przez bardzo krótką chwilę Basilius miał ochotę powiedzieć Electrze, by jednak dołączyła do marszu i pokazała co powinny popierać osoby w jej wieku, ale jednak bezpieczeństwo siostry było ważniejsze.
I wtedy Icarus się odezwał i z jednej strony Basilius naprawdę podziękował w duchu bratu, że coś powiedział, a z drugiej miał ochotę coś mu zrobić. Zwłaszcza, że tamten idiota ruszył prosto na nich.
– Uspokój się, bo zaraz zwrócę na ciebie uwagę Brygady! – warknął w stronę potencjalnego napastnika na tyle głośno, by ktoś z magipolicji rzeczywiście się odwrócił, a potem pociągnął Icarusa i Electrę nieco do tyłu i spojrzał na brata. – A ty możesz ich na łaskę Matki nie prowokować!? Chcesz potem wysłać zdjęcie swojego obitego oka do gazety jaki to byłeś dzielny? Ellie chociaż dałaby rade go pobić, a ty? To nie pomoże. Idziemy stąd. Wszyscy. Już.
Wtedy oczywiście, o ile ich napastnik się uspokoił, ktoś w dalszej części tłumu, naprawdę zaczął się bić.
Plus był taki, że przynajmniej odsunęli się na razie w dość bezpieczne miejsce, nieco dalej od tłumu, tak aby nie byli na potencjalnej pierwszej linii ognia. Basilius z niepokojem rozejrzał się po okolicy. Przeklęci kontrmanifestanci. I pewnie jeszcze, nawet jeśli doszłoby do poważniejszej konfrontacji, nie ponieśliby żadnych konsekwencji, bo jakiś głupi magipolicjant z pewnością będzie miał podobne poglądy i na wszystko przymknie oko.
– Czego oni w ogóle chcą? – Usłyszał, jakiś kobiecy głos za sobą.
– Podobno sprawiedliwości – odpowiedziała starszą czarownica.
– Przecież to idiotyczne – wtrącił się trzeci głos, też kobiecy i Basilius poczuł nagły przypływ irytacji, gdy dotarło do niego, że autorka tych słów była mniej więcej w wieku Electry, a może nawet i młodsza. – Życie nie jest sprawiedliwe i nigdy nie będzie. Każdy ma to na co zasługuje. Przecież mogą być woźnymi. Nikt nie przystosuje całego społeczeństwa, bo ktoś ma o coś problem. Oni wszyscy powinni po prostu zająć się sobą, a nie trwonić czasu na takie głupoty.
Przez bardzo krótką chwilę Basilius miał ochotę powiedzieć Electrze, by jednak dołączyła do marszu i pokazała co powinny popierać osoby w jej wieku, ale jednak bezpieczeństwo siostry było ważniejsze.
I wtedy Icarus się odezwał i z jednej strony Basilius naprawdę podziękował w duchu bratu, że coś powiedział, a z drugiej miał ochotę coś mu zrobić. Zwłaszcza, że tamten idiota ruszył prosto na nich.
– Uspokój się, bo zaraz zwrócę na ciebie uwagę Brygady! – warknął w stronę potencjalnego napastnika na tyle głośno, by ktoś z magipolicji rzeczywiście się odwrócił, a potem pociągnął Icarusa i Electrę nieco do tyłu i spojrzał na brata. – A ty możesz ich na łaskę Matki nie prowokować!? Chcesz potem wysłać zdjęcie swojego obitego oka do gazety jaki to byłeś dzielny? Ellie chociaż dałaby rade go pobić, a ty? To nie pomoże. Idziemy stąd. Wszyscy. Już.
Wtedy oczywiście, o ile ich napastnik się uspokoił, ktoś w dalszej części tłumu, naprawdę zaczął się bić.