11.02.2025, 00:10 ✶
Drogi Wuju,
Dziękuję za rychłą odpowiedź!
Powinienem zganić Cię za Twoje żarty, ale tego nie zrobię. Obaj wiemy, kim był wuj Robert i jakie emocje wzniecał w swoich ostatnich dniach, lecz będę spał z czystym sumieniem wiedząc, że tylko on leży w trumnie, a moje wyroby może posłużą Ci w inny sposób. Widziałem przecież, nim zamknięto wieko - nie było tam chu fallusów.
Z pewnością ulży Ci, jeśli powiem, że nie zajmuję się już takimi zabawnymi kształtami. Pracuję nad własnym biznesem (z daleka od niewymownych form) i chcę stworzyć coś więcej, niż tworzył wuj Robert. Nie chcę zadowalać się walcami i naprędce skręconymi pękami ziół. Nie ukrywam, że większość moich wyrobów kierowana jest do kobiet, chociaż nie tak jak możesz myśleć!, to teraz staram się wymyślać nowe, nieco bardziej estetyczne rzeczy. Dołączam próbkę, skoro w temacie wuja Roberta już jesteśmy...
☺
Wuju, może zechcesz zapalić światełko na grobie wuja Roberta? Świeca pachnie jałowcem, a płomień jest biały. Z pewnością dobrze będzie wyglądał wieczorem, pośród cieni.
Poza tym, mam normalną pracę, którą zajmuję się za dnia. Pracuję u Pani Annaleigh Dolohov, żony Pana Vakela Dolohova. Zajmuję się utrzymaniem jej prywatnego gabinetu i tworzę świeczki i kadzidła dla Jej pacjentów, jeśli mnie o to poprosi. Dbam o jej terminarz, kontaktuję się z Pacjentami, sprzątam, przygotowuję gabinet... to dużo pracy, poza tym, sądzę, że mógłbym zrobić o wiele więcej, ale od czegoś muszę zacząć. Lubię tę pracę, poza tym mam miłych współpracowników: Peregrinusa Trelawney i pannę Greyback. Prawdę mówiąc, pracują dla Pana Vakela, więc w zupełnie innym biznesie, ale często się widujemy. To mili ludzie. Chciałbym spędzać z nimi więcej czasu, ale jestem bardzo zajęty!
Nie przejmuj się tym, co o Tobie piszą, wuju. Wiem, że jeśli naprawdę Fundacja ma drugie dno, to jest to uzasadnione i z korzyścią dla Ciebie, a przecież to jest najważniejsze: zważanie na własne dobro.
Swoją drogą, skoro już przy tym jesteśmy. Kochany Wuju, czy masz może kontakt z ciocią Lorien?
Ściskam,
Charlie
Dziękuję za rychłą odpowiedź!
Powinienem zganić Cię za Twoje żarty, ale tego nie zrobię. Obaj wiemy, kim był wuj Robert i jakie emocje wzniecał w swoich ostatnich dniach, lecz będę spał z czystym sumieniem wiedząc, że tylko on leży w trumnie, a moje wyroby może posłużą Ci w inny sposób. Widziałem przecież, nim zamknięto wieko - nie było tam chu fallusów.
Z pewnością ulży Ci, jeśli powiem, że nie zajmuję się już takimi zabawnymi kształtami. Pracuję nad własnym biznesem (z daleka od niewymownych form) i chcę stworzyć coś więcej, niż tworzył wuj Robert. Nie chcę zadowalać się walcami i naprędce skręconymi pękami ziół. Nie ukrywam, że większość moich wyrobów kierowana jest do kobiet, chociaż nie tak jak możesz myśleć!, to teraz staram się wymyślać nowe, nieco bardziej estetyczne rzeczy. Dołączam próbkę, skoro w temacie wuja Roberta już jesteśmy...
☺
Wuju, może zechcesz zapalić światełko na grobie wuja Roberta? Świeca pachnie jałowcem, a płomień jest biały. Z pewnością dobrze będzie wyglądał wieczorem, pośród cieni.
Poza tym, mam normalną pracę, którą zajmuję się za dnia. Pracuję u Pani Annaleigh Dolohov, żony Pana Vakela Dolohova. Zajmuję się utrzymaniem jej prywatnego gabinetu i tworzę świeczki i kadzidła dla Jej pacjentów, jeśli mnie o to poprosi. Dbam o jej terminarz, kontaktuję się z Pacjentami, sprzątam, przygotowuję gabinet... to dużo pracy, poza tym, sądzę, że mógłbym zrobić o wiele więcej, ale od czegoś muszę zacząć. Lubię tę pracę, poza tym mam miłych współpracowników: Peregrinusa Trelawney i pannę Greyback. Prawdę mówiąc, pracują dla Pana Vakela, więc w zupełnie innym biznesie, ale często się widujemy. To mili ludzie. Chciałbym spędzać z nimi więcej czasu, ale jestem bardzo zajęty!
Nie przejmuj się tym, co o Tobie piszą, wuju. Wiem, że jeśli naprawdę Fundacja ma drugie dno, to jest to uzasadnione i z korzyścią dla Ciebie, a przecież to jest najważniejsze: zważanie na własne dobro.
Swoją drogą, skoro już przy tym jesteśmy. Kochany Wuju, czy masz może kontakt z ciocią Lorien?
Ściskam,
Charlie
Do listu dołączono czarną świeczkę w kształcie trumny, z różą na wieczku.