zauważyłam, że jesteś wyjątkowo spragniona ploteczek. Nie wiem ile do Ciebie docierało do Paryża, więc postanowiłam zebrać dla Ciebie między innymi pigułkę dotyczącą trój czworokąta miłosnego (?) naszego kuzynostwa, miłego pływania po morzu skandali.
Być może słyszałaś o tym, że na Beltane Louvain pobił się z Philipem Nottem (dalej nazywanym Bufonem, Palantem albo panem Nadętym – miałam nieprzyjemność porozmawiać z nim w bardziej kameralnym gronie i jak widzisz nie przypadł mi do gustu) o, no cóż, honor Loretty. Na samym pojedynku pod koniec lipca sama zainteresowana miała się nie zjawić (pytałam o to Lou), a jednak gdy już sprawa rozwiązała się remisem, a jakże, przyszła, ubrana jak panna lekkich obyczajów, zaprzeczając wszystkiemu, o co walczył dla niej Louvain, i to nie sama. Pojawiła się z Alexandrem Mulciberem, obecną głową rodu Mulciber…
Następnie mamy wesele Blacków, Perseus Black i Vespera Rookwood trochę się nie popisali, zaprosili do siebie jako atrakcję cyrk mugolaków, ale to tam mniejszy problem. Widzisz, w trakcie wesela okazało się, że nasza Loretta jest już zamężna – nie z kim innym, jak z tym całym Mulciberem. Nikt nic nie wiedział o żadnym weselu, pytałam później Louvaina i Annaleigh o co tutaj chodzi, ale i oni nie potrafili wyjaśnić mi, co się stało. I ponoć Loretta wzięła ślub w jakimś cygańskim obrządku, nawet nie wiem czy to legalne, ale z pewnością jest to cios dla naszego nazwiska. Tym bardziej, że ten cały Alexander otacza się innymi kobietami… na przykład żoną naszego Williama. Wyobraź sobie, że w gazecie pisali o Williamie i Eden, jak pozują na tle krzaku róż, a nawet że przeniósł ją przez próg, w starym małżeńskim zwyczaju. Ale, Prim, na zdjęciach to nie jest William. To jest Alexander Mulciber.
Co się zaś tyczy Mulciberów w ogólności, ominęło Cię niezłe widowisko na Lammas. Rozłożyli swój stragan. Byłam tam akurat kupić trochę kadzideł, kiedy jeden ze sprzedawców, jakiś młody chłopak, wyciągnął spod lady… hmm… świeczki w kształcie męskiego członka i prezentował je Erikowi Longbottomowi. I tu zaczyna się zabawa, bo Atreus Bulstrode, który też tam wtedy był, i zobaczył Bufona, tak się zezłościł, wziął jedną z tych świeczek i przywalił mu nią w twarz… zrobiło się straszne zamieszanie, Robert Mulciber, który towarzyszył Palantowi, jak zobaczył te świeczki, to tak się zagotował i kazał nam sobie stamtąd iść, że chyba miał jakiś stan przedzawałowy. Ale nie będzie mi przecież jakiś stary grzyb mówił co mam robić, więc, hmm, kupiłam całe pudło tych świeczek i teraz nie bardzo wiem co ja mam z nimi zrobić (są obrzydliwe).
Co lepsze, Nott tak się spłakał, że mu się świeczka na ryju połamała, że jak się zgłosił do patrolujących na skargę, to jeden byk z BUM-u jak zobaczył Alexandra Mulcibera, który się kręcił koło tego stoiska rodziny, to tak mi złoił skórę… o ile zakład, że mu pewnie jakaś siostrę albo kuzynkę zbałamucił?