11.02.2025, 17:27 ✶
List nadszedł późnym popołudniem, 04.09.1972. Dołączona do niego została kolejna świeczka.
Kochany Wuju,
Przepraszamy za późną porę odpsiu. Musiałem zająć się pracą i upewnić, że wosk dobrze stwardnieje. Skoro odesłałeś świeczkę dla wuja Roberta, może ta świeca przypadnie Ci do gustu, tym razem została stworzona tylko dla Ciebie. Nie ma specjalnego działania, poza wyglądem i zapachem. Niech umili Ci wieczór! Uwzględniłem na niej pozytywne arkana jako życzenie szczęścia dla Ciebie, a także Głupca, jako mój podpis. Kartę od Ciebie trzymam blisko. Muszę pamiętać o tym, co mówi.
Obawiam się, że choć staram się zobaczyć więcej, brakuje mi zdolności, którymi szczycą się uczniowie Mistrza Dolohova. Nie dorównuję również Tobie, Wuju, a mogąc jedynie dostrzec nici, nigdy nie dorównam Twojemu talentowi. Staram się jednak patrzeć dalej niż własny nos, bo pomiędzy pracą i pracą pomagam przyjacielowi w przedsięwzięciu, które być może wkrótce przyniesie korzyści dla nas wszystkich, może już niedługo.
Pani Dolohov jest doskonałą uzdrowicielką, ale ja, niestety, jestem tylko Charlesem Mulciberem, a to mój brat, Leonard, zajął się medycyną. Dużo się uczę, Wuju, ale muszę Cię rozczarować. Moje doświadczenie nie jest wielkie, a pracę dostałem, bo dobre słówko o mnie szepnął pan Anthony Shafiq. To wieloletni przyjaciel mojego Ojca. Możesz tego nie wiedzieć, ale od zawsze chciałem pójść w ślady Ojca i zostać aurorem, więc zamiast medycyny, zajmowałem się czarną magią, nauką fal, magii bezróżdżkowej... Są dość bezużyteczne w moim obecnym położeniu. Staram się jednak nie narzekać. Lubię tę pracę, a po tym, co zrobiłem na Lammas, powinienem cieszyć się, że mam możliwość pracy w tak prestiżowym miejscu.
Co do cioci Lorien... Sprawa jest skomplikowana. Nie wiem, czy wiesz, Wuju, że to ona podburzała wuja Roberta go wyrzucenia mnie z kamienicy i z rodziny. Po śmierci wuja napisała do mnie list, nie tylko próbując wywrócić kota ogonem na lewą stronę (tak się mówi?), uznając, że o mnie dbała i chciała mojego dobra, ale jeszcze wspomniała Ciebie. Dobrze się stało, że sądziła, że możesz mnie posłuchać, bo teraz mogę Cię ostrzec. Wuju Alexandrze, bardzo Cię proszę, uważaj. Ktoś, być może ona sama, być może ktoś jeszcze, chce na Ciebie wpłynąć. Używa wielkich słów: w Tobie cała nadzieja, musisz zrozumieć, kim naprawdę jesteś, jaka jest Twoja rola, że musisz postąpić słusznie. Nie daj się zwieźć, Wuju, wiem, że Ty wiesz, kim jesteś. Pokazałeś to na klifie.
Ach, i jeszcze jedna sprawa: ciocia wysłała list poprzed ptaka Anthony'ego Shafiqa. To okropne, ale wygląda na to, że pan Shafiq również jest podejrzany. Nie będę uciekał się do plotek, ale możesz się domyślić, Wuju, co łączy Pana Shafiqa i ciocię Lorien... I to od długiego czasu. Żal mi wuja Roberta, fortunnie nie dowiedział się o tym przed śmiercią. Żal mi siebie, bo uznawałem pana Shafiqa za przyjaciela, wuja, zaś Lorien za przyjazną duszę. Bardzo się pomyliłem.
Uważaj, Wuju, a jeśli mogę jakoś pomóc, jestem na każde Twoje zawołanie. Pozdrawiam
Charlie
Przepraszamy za późną porę odpsiu. Musiałem zająć się pracą i upewnić, że wosk dobrze stwardnieje. Skoro odesłałeś świeczkę dla wuja Roberta, może ta świeca przypadnie Ci do gustu, tym razem została stworzona tylko dla Ciebie. Nie ma specjalnego działania, poza wyglądem i zapachem. Niech umili Ci wieczór! Uwzględniłem na niej pozytywne arkana jako życzenie szczęścia dla Ciebie, a także Głupca, jako mój podpis. Kartę od Ciebie trzymam blisko. Muszę pamiętać o tym, co mówi.
Obawiam się, że choć staram się zobaczyć więcej, brakuje mi zdolności, którymi szczycą się uczniowie Mistrza Dolohova. Nie dorównuję również Tobie, Wuju, a mogąc jedynie dostrzec nici, nigdy nie dorównam Twojemu talentowi. Staram się jednak patrzeć dalej niż własny nos, bo pomiędzy pracą i pracą pomagam przyjacielowi w przedsięwzięciu, które być może wkrótce przyniesie korzyści dla nas wszystkich, może już niedługo.
Pani Dolohov jest doskonałą uzdrowicielką, ale ja, niestety, jestem tylko Charlesem Mulciberem, a to mój brat, Leonard, zajął się medycyną. Dużo się uczę, Wuju, ale muszę Cię rozczarować. Moje doświadczenie nie jest wielkie, a pracę dostałem, bo dobre słówko o mnie szepnął pan Anthony Shafiq. To wieloletni przyjaciel mojego Ojca. Możesz tego nie wiedzieć, ale od zawsze chciałem pójść w ślady Ojca i zostać aurorem, więc zamiast medycyny, zajmowałem się czarną magią, nauką fal, magii bezróżdżkowej... Są dość bezużyteczne w moim obecnym położeniu. Staram się jednak nie narzekać. Lubię tę pracę, a po tym, co zrobiłem na Lammas, powinienem cieszyć się, że mam możliwość pracy w tak prestiżowym miejscu.
Co do cioci Lorien... Sprawa jest skomplikowana. Nie wiem, czy wiesz, Wuju, że to ona podburzała wuja Roberta go wyrzucenia mnie z kamienicy i z rodziny. Po śmierci wuja napisała do mnie list, nie tylko próbując wywrócić kota ogonem na lewą stronę (tak się mówi?), uznając, że o mnie dbała i chciała mojego dobra, ale jeszcze wspomniała Ciebie. Dobrze się stało, że sądziła, że możesz mnie posłuchać, bo teraz mogę Cię ostrzec. Wuju Alexandrze, bardzo Cię proszę, uważaj. Ktoś, być może ona sama, być może ktoś jeszcze, chce na Ciebie wpłynąć. Używa wielkich słów: w Tobie cała nadzieja, musisz zrozumieć, kim naprawdę jesteś, jaka jest Twoja rola, że musisz postąpić słusznie. Nie daj się zwieźć, Wuju, wiem, że Ty wiesz, kim jesteś. Pokazałeś to na klifie.
Ach, i jeszcze jedna sprawa: ciocia wysłała list poprzed ptaka Anthony'ego Shafiqa. To okropne, ale wygląda na to, że pan Shafiq również jest podejrzany. Nie będę uciekał się do plotek, ale możesz się domyślić, Wuju, co łączy Pana Shafiqa i ciocię Lorien... I to od długiego czasu. Żal mi wuja Roberta, fortunnie nie dowiedział się o tym przed śmiercią. Żal mi siebie, bo uznawałem pana Shafiqa za przyjaciela, wuja, zaś Lorien za przyjazną duszę. Bardzo się pomyliłem.
Uważaj, Wuju, a jeśli mogę jakoś pomóc, jestem na każde Twoje zawołanie. Pozdrawiam
Charlie