Można powiedzieć, że Guinevere nie miała instynktu samozachowawczego (tak jakby Cathal go miał…). Zamiast zastanowić się i po prostu zrobić porozumiewawcze „mhmm” i nie drążyć tematu – musiała zapytać! Dość nieopatrznie, musiała przyznać, bo nie spodziewała się tego, co właśnie miało nastąpić.
Po pierwsze została poprawiona, na co jedynie odpowiedziała uśmiechem, bo nie miała pojęcia, o czym Thomas mówi, jaki znowu Hobbit. Po drugie…
– Pierwsze słyszę. Nie ma czegoś takiego jak hobbit – odparła uprzejmie, nieświadoma tego, w co właśnie wdepła. Ach tak, mugolski pisarz… Aż uniosła wyżej jedną brew i przerwała to, co dotychczas robiła, gapiąc się na Thomasa. Nie to, żeby mugole jakoś jej bardzo przeszkadzali (no dobrze, na wykopaliskach przeszkadzali jej bardzo), w większości jednak byli jej zupełnie obojętni. Co prawda ruszała książki mugolskich historyków, bo ich spojrzenie bywało cenne w pracy archeologa, tak inne tematy interesowały ją… tak średnio. – Nie rozumiem, co trochę tak, jak jest obecnie u nas? Nie rozgrywamy przecież losów świata i trudno na to spojrzeć z dystansu, to będzie możliwe dopiero za dziesiąt lat – nie przerwała jednak Thomasowi, gdy zaczął wypluwać z siebie słowa. Wyprostowała się jedynie, na ten moment porzucając przeszukiwania budynku, by popatrzeć na Thomasa. On mówił, ona nie rozumiała… Ale wydało jej się fascynującym zjawiskiem, że Thomas potrafi wyrzucić z siebie tak wiele zdań i słów, nie nabierając przy tym oddechu. – Sześć posiłków? Nie jest to nazbyt imponujące. Spójrz na Nell, potrafi robić przystanki co dwie godziny, żeby zjeść czekoladę… I nie jest zbyt wysoka, hmm – McGonagall zmarszczyła brwi, a jej wzrok padł w tym zastanowieniu na zniszczoną podłogę. – Niewysokie stworzenia mówisz… Może to nie takie dalekie od prawdy? – stwierdziła w tym zamyśleniu i ostatecznie wzruszyła ramionami, szukając przy tym spojrzenia Cathala. Czy i on złapał tę samą myśl, która go nawiedziła? – Thomas, ale powiedz… Twoja siostra też jest niewysoka i do tego świetnie gotuje i piecze… Ona też dużo je? Czy tu jest jakaś korelacja? Niski wzrost i miłość do jedzenia? – już pal licho te całe nory, machnęła na to dłonią. Zaraz… – Czekaj, nory. Mieszkają w norach. A twoja siostra nie jest przypadkiem właścicielką Nory Nory? – przekrzywiła głowę, jakby tylko była zamieniona w sokoła, to pewnie zrobiłaby obrót o jakieś sto osiemdziesiąt stopni, ale niestety – była tylko człowiekiem. Człowiekiem, który wpadł w wyjątkowo dziwaczny ciąg myśli. – No dobra, a co to jest ten… – zmarszczyła brwi, czując, że zaraz tego pożałuje – cały Isen… gard?
– Taak… To samo – powtórzyła za Cathalem i kiwnęła głową, po czym spojrzała na Thomasa. – Taki sam symbol znaleźliśmy na jednym z filarów wokół wioski – wyjaśniła mu i zapatrzyła się na blondyna, by ostatecznie powoli pokręcić głową. – Wiesz co… Może najpierw dowiedzmy się, co jest w środku? Jak jeszcze będziemy mieć wątpliwości, to zawsze możemy wrócić do wioski i popytać, będziemy wtedy lepiej przygotowani – a prawda była taka, że niespecjalnie miała w tej chwili ochotę na dyskusję z mugolami. Okazało się więc, że powiedziała dokładnie to, o czym pomyślał Figg.