13.02.2025, 14:45 ✶
– Brenno, matka cię nigdy nie uczyła, że nie wchodzi się w głupią polemikę z klątwołamaczem? – odgryzł się, gdy wytknęła mu wyraźne błędy w jego logice. Tak, możliwe że tak powiedział, ale przecież nie kazał jej również wymieniać Kambodży! Miała naprawdę bardzo dużo krajów do wyboru. Nie było to jednak, aż tak istotne, bo Brenna wspomniała, że jednak powinni tańczyć nieco szybciej, a Basilius zrobił bardzo zbolałą minę godną stereotypowego Krukona, któremu kazano wykonywać jakąś aktywność fizyczną. Niestety Longbottom, miała jednak w tym trochę racji, zwłaszcza gdy jedna z głów wystrzeliła, a czarownica zadała bardzo zasadne pytanie.
– Masz rację. Tańczmy szybciej – zgodził się po prostu, zastanawiając się nad prawdopodobieństwem takiego finału. Miał jednak szczerą nadzieję, że na rzeźby były nałożone jakieś inne zaklęcia, które miały dawać wybuchowe zakończenie. Ewentualnie same rzeźby były jeszcze jakoś zaklęte, bo kątem oka, Basilius dostrzegł, że głowa marmurowego mężczyzny, powoli składała się w całość.
– Oh patrz. Najwyżej nasze głowy same się poskładają. Musimy się teraz martwić jedynie o bawoła — mruknął złośliwie wobec tej samej sytuacji, a potem jeszcze bardziej przyspieszył kroku.
Zeszli na dół, nogi z jakiegoś powodu same przyspieszyły jeszcze bardziej, zmuszając ich do nadążania za coraz to bardziej wymyślnymi krokami w akompaniamencie dwóch kolejnych wybuchów, które pozostawiły w ich włosach złote konfetti, kiedy zbliżali się coraz bardziej do samogrających instrumentów. Basilius mocniej chwycił swoją różdżkę i puścił jedną rękę Brenny, aby łatwiej mu było rzucić zaklęcie.
I raz, dwa, trzy... Obrót i zaklęcie!
Rzucam na rozproszenie III
– Masz rację. Tańczmy szybciej – zgodził się po prostu, zastanawiając się nad prawdopodobieństwem takiego finału. Miał jednak szczerą nadzieję, że na rzeźby były nałożone jakieś inne zaklęcia, które miały dawać wybuchowe zakończenie. Ewentualnie same rzeźby były jeszcze jakoś zaklęte, bo kątem oka, Basilius dostrzegł, że głowa marmurowego mężczyzny, powoli składała się w całość.
– Oh patrz. Najwyżej nasze głowy same się poskładają. Musimy się teraz martwić jedynie o bawoła — mruknął złośliwie wobec tej samej sytuacji, a potem jeszcze bardziej przyspieszył kroku.
Zeszli na dół, nogi z jakiegoś powodu same przyspieszyły jeszcze bardziej, zmuszając ich do nadążania za coraz to bardziej wymyślnymi krokami w akompaniamencie dwóch kolejnych wybuchów, które pozostawiły w ich włosach złote konfetti, kiedy zbliżali się coraz bardziej do samogrających instrumentów. Basilius mocniej chwycił swoją różdżkę i puścił jedną rękę Brenny, aby łatwiej mu było rzucić zaklęcie.
I raz, dwa, trzy... Obrót i zaklęcie!
Rzucam na rozproszenie III
Rzut Z 1d100 - 86
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 51
Sukces!
Sukces!