14.02.2025, 00:05 ✶
Wywróciła oczami z rozbawieniem. Wcale nie była najpopularniejsza, a już na pewno tytuł ten nie sprawiał jej żadnej przyjemności. Plusem była możliwość wykorzystania go do rozgłoszenia spraw charytatywnych, ale poza tym, było to raczej upierdliwie. No i sprawa z Hjalmarem - Pandora nadal sądziła, że całe jej dziedzictwo go po prostu przerazi do tego stopnia, że ucieknie znów na Islandię.
- To po prostu Twój urok osobisty i Twoje dobre serce. - stwierdziła lekko, wzruszając delikatnie ramionami, a brązowe pasma włosów zakołysały się leniwie. Jeśli ktoś mógł uratować świat, była to Brenna i Pandora bardzo chciała być tego częścią. Cieszyła się, że jej ukochany brat miał w najbliższym otoczeniu kogoś takiego jak Longbottom i do tego Victoria, która zdawała się zawsze mieć na niego oko. Była jeszcze ich niezastąpiona Flo! Czasy były chaotyczne i trudne, samemu było ciężko przetrwać ze zdrową i rozsądną głową.
- Tak, mogę mu przestawić mechanizm tak, aby reagował wibrowaniem i poleciał do właściciela. To doskonały pomysł! Myślałaś, żeby pomyśleć nad tworzeniem projektów? Może podsunęłabyś mi nowe rozwiązania. - ożywiła się jeszcze bardziej, a małe trybiki w jej głowie zaczęły szybciej pracować. Mogłyby i pod tym względem stworzyć naprawdę dobry duet, Brenna miała dużo doświadczenia w terenie i z marionetkami czarnoksiężnika, więc mogłaby zaproponować rozwiązania, o których Prewettówna by nawet nie pomyślała. Może powinna skupić się na pracy nad zaklęciami defensywnymi i ofensywnymi, które mogłaby zastosować w swoje mechanizmy?
Nie mogła wiedzieć o tym, co działo się w sercu i w głowie czarownicy. Jak silna była tęsknota i lęk, narastająca samotność. Byli ludzie, których nie dało się zastąpić i zwyczajnie nie powinno się tego robić, ale gdy Ci znikali jeden po drugim — wyjeżdząc z Anglii lub co gorsza, umierając, można było zwariować. Obydwie były towarzyskie i Pandora umiałaby to zrozumieć, ale czy znalezienie słów pocieszenia w tym przypadku było możliwe? Chyba nie. Jedyne co to złożenie obietnicy, że się drugiego człowieka nie zostawi, niezależnie od okoliczności — pomijając oczywiście dosłowne opuszczenie świata. O śmierci jednak Prewettówna nie myślała wcale, nawet jeśli ta czaiła się gdzieś za rogiem.
- Może takie by najlepiej działały na bezduszne potwory? W końcu oni też chcą coś ukraść. A moja praca — cóż, tak długo, jak zajmuje się kilkoma rzeczami naraz, jest fascynująca i niesamowita. Nie mogłabym jednak skupić się tylko na jednym, gdy wszystkie te dziedziny tak ciasno się splatają. Ciekawe, czy dałoby się stworzyć mechanicznego węża, który kąsałby i wstrzykiwał truciznę w każdego, kto ma złe intencje? - jej dłoń uniosła się ku górze zaraz po tym, jak dopiła kawę i koniuszkiem palca przetarła wargi. Był to pomysł warty zanotowania, chociaż nie mogła znaleźć żadnego pomysłu na weryfikację — takiej pierwszej, złotej myśli. Świat zwierząt był na szczęście olbrzymi, a na takich modelach najlepiej się jej pracowało. Mogłaby zrobić wielką modliszkę, która miałaby przednie kończyny jako takie cienkie gilotyny i służyła za figurkę obronną przy wejściu. Zamrugała kilkakrotnie, jakby ją samą zdziwiły te brzydkie intencje. Wypowiadane zwykle w złości. Każdy zasługiwał na proces, a wymierzanie kar samemu nie prowadziło do niczego dobrego.
Z zamyślenia wyrwała ich czarownica, którą Pandora obdarzyła promiennym uśmiechem. Z chęcią i szczegółami odpowiadała na pytania, a jeśli coś wciąż pozostawało zagadką, otwierała torbę i wyjmowała szkice lub prototypy. Po kilku minutach dostały przyzwolenie, a kobieta poszła przynieść chyba ciasteczka, dostrzegając ich w pół puste kubeczki z kawą. Brunetka wyjęła narzędzia, które przymocowane były na pasku, który zapięła na biodrach i potem związała włosy tak, aby żaden kosmyk nie uciekał. Gdy Brenna zapytała, odwróciła się w jej stronę z opartą na biodrze dłonią. Nie mogła przegapić takiej okazji.
- Tam masz mój notes i szkicownik, a w bocznej kieszonce jest pióro lub węgiel. Jeśli masz chęć, możesz to przejrzeć i może wpadniesz na jakiś pomysł, który mogłabym w tych mechanizmach spróbować zastosować. Możesz mi też przygotować listę tego, co jest skuteczne. A ja zajmę się tymi zabezpieczeniami. - oświadczyła pogodnie, puszczając jej oczko i chwilę później, krzątała się z różdżką w kieszeni i śruboketęm w ręku przy drzwiach, co jakiś czas zapisując coś piórem na ręku — tak, żeby nie zapomniała. Coś brzdąkało, odgłos odpadających śrubek uderzających o drewnianą podłogę przerywał czasem ciszę, podobnie jak upadający śrubokręt Była jednak zbyt skoncentrowana na pracy, aby zwrócić na to uwagę.
- To po prostu Twój urok osobisty i Twoje dobre serce. - stwierdziła lekko, wzruszając delikatnie ramionami, a brązowe pasma włosów zakołysały się leniwie. Jeśli ktoś mógł uratować świat, była to Brenna i Pandora bardzo chciała być tego częścią. Cieszyła się, że jej ukochany brat miał w najbliższym otoczeniu kogoś takiego jak Longbottom i do tego Victoria, która zdawała się zawsze mieć na niego oko. Była jeszcze ich niezastąpiona Flo! Czasy były chaotyczne i trudne, samemu było ciężko przetrwać ze zdrową i rozsądną głową.
- Tak, mogę mu przestawić mechanizm tak, aby reagował wibrowaniem i poleciał do właściciela. To doskonały pomysł! Myślałaś, żeby pomyśleć nad tworzeniem projektów? Może podsunęłabyś mi nowe rozwiązania. - ożywiła się jeszcze bardziej, a małe trybiki w jej głowie zaczęły szybciej pracować. Mogłyby i pod tym względem stworzyć naprawdę dobry duet, Brenna miała dużo doświadczenia w terenie i z marionetkami czarnoksiężnika, więc mogłaby zaproponować rozwiązania, o których Prewettówna by nawet nie pomyślała. Może powinna skupić się na pracy nad zaklęciami defensywnymi i ofensywnymi, które mogłaby zastosować w swoje mechanizmy?
Nie mogła wiedzieć o tym, co działo się w sercu i w głowie czarownicy. Jak silna była tęsknota i lęk, narastająca samotność. Byli ludzie, których nie dało się zastąpić i zwyczajnie nie powinno się tego robić, ale gdy Ci znikali jeden po drugim — wyjeżdząc z Anglii lub co gorsza, umierając, można było zwariować. Obydwie były towarzyskie i Pandora umiałaby to zrozumieć, ale czy znalezienie słów pocieszenia w tym przypadku było możliwe? Chyba nie. Jedyne co to złożenie obietnicy, że się drugiego człowieka nie zostawi, niezależnie od okoliczności — pomijając oczywiście dosłowne opuszczenie świata. O śmierci jednak Prewettówna nie myślała wcale, nawet jeśli ta czaiła się gdzieś za rogiem.
- Może takie by najlepiej działały na bezduszne potwory? W końcu oni też chcą coś ukraść. A moja praca — cóż, tak długo, jak zajmuje się kilkoma rzeczami naraz, jest fascynująca i niesamowita. Nie mogłabym jednak skupić się tylko na jednym, gdy wszystkie te dziedziny tak ciasno się splatają. Ciekawe, czy dałoby się stworzyć mechanicznego węża, który kąsałby i wstrzykiwał truciznę w każdego, kto ma złe intencje? - jej dłoń uniosła się ku górze zaraz po tym, jak dopiła kawę i koniuszkiem palca przetarła wargi. Był to pomysł warty zanotowania, chociaż nie mogła znaleźć żadnego pomysłu na weryfikację — takiej pierwszej, złotej myśli. Świat zwierząt był na szczęście olbrzymi, a na takich modelach najlepiej się jej pracowało. Mogłaby zrobić wielką modliszkę, która miałaby przednie kończyny jako takie cienkie gilotyny i służyła za figurkę obronną przy wejściu. Zamrugała kilkakrotnie, jakby ją samą zdziwiły te brzydkie intencje. Wypowiadane zwykle w złości. Każdy zasługiwał na proces, a wymierzanie kar samemu nie prowadziło do niczego dobrego.
Z zamyślenia wyrwała ich czarownica, którą Pandora obdarzyła promiennym uśmiechem. Z chęcią i szczegółami odpowiadała na pytania, a jeśli coś wciąż pozostawało zagadką, otwierała torbę i wyjmowała szkice lub prototypy. Po kilku minutach dostały przyzwolenie, a kobieta poszła przynieść chyba ciasteczka, dostrzegając ich w pół puste kubeczki z kawą. Brunetka wyjęła narzędzia, które przymocowane były na pasku, który zapięła na biodrach i potem związała włosy tak, aby żaden kosmyk nie uciekał. Gdy Brenna zapytała, odwróciła się w jej stronę z opartą na biodrze dłonią. Nie mogła przegapić takiej okazji.
- Tam masz mój notes i szkicownik, a w bocznej kieszonce jest pióro lub węgiel. Jeśli masz chęć, możesz to przejrzeć i może wpadniesz na jakiś pomysł, który mogłabym w tych mechanizmach spróbować zastosować. Możesz mi też przygotować listę tego, co jest skuteczne. A ja zajmę się tymi zabezpieczeniami. - oświadczyła pogodnie, puszczając jej oczko i chwilę później, krzątała się z różdżką w kieszeni i śruboketęm w ręku przy drzwiach, co jakiś czas zapisując coś piórem na ręku — tak, żeby nie zapomniała. Coś brzdąkało, odgłos odpadających śrubek uderzających o drewnianą podłogę przerywał czasem ciszę, podobnie jak upadający śrubokręt Była jednak zbyt skoncentrowana na pracy, aby zwrócić na to uwagę.