15.02.2025, 19:47 ✶
Kompletnie nie rozumiała protestów ojca, co do jedzenia bezmięsnych potraw, ale jednocześnie wiedziała, że przemawianie mu do rozsądku było syzyfową pracą. Bywały okresy, że już z mamą miały nadzieję, że ograniczy ten typ jedzenia, aż tu nagle wracał zmęczony z akcji i chciał jeść taką ilość steków, że martwiły się, czy aby w pracy nie ugryzł go wilkołak. Cóż, ryzyko zawodowe chyba sprawiało w jego przypadku, że chciał po prostu jeść to, co lubił. Była w tym jakaś filozofia...
Natomiast, kiedy wspomniał o oświadczaniu się, Alice zapaliła się czerwona lampka. W trzeciej części Kronik Kensington, niejaki August Nottingham przyszedł do swojej sąsiadki, Judy Welsh, by się jej oświadczyć. Natknął się jednak na jej ojca, który bardzo nie lubił natrętnych adoratorów. Towarzyszyła temu zabawna scenka z wyganianiem jegomościa Augusta widłami. Alice wiedziała, że nie była to wcale nieznana scena wśród czytelniczej publiczności. Czytała w recenzjach, że pomimo prostoty, stanowiła przyjemne oderwanie się od troszkę ciężkiej fabuły trzeciego tomu.
– Na pewno nie będzie żadnych adoratorów. A na pewno bym nie przyjęła takiego, który nie odróżniał klaczy od ogiera – roześmiała się. Miała nadzieję, że ojciec nie znalazł przypadkiem gdzieś w okolicach jej pokoju żadnych maszynopisów... Dopiero by było... Choć lepiej, żeby on się dowiedział niż mama...
Natomiast, kiedy wspomniał o oświadczaniu się, Alice zapaliła się czerwona lampka. W trzeciej części Kronik Kensington, niejaki August Nottingham przyszedł do swojej sąsiadki, Judy Welsh, by się jej oświadczyć. Natknął się jednak na jej ojca, który bardzo nie lubił natrętnych adoratorów. Towarzyszyła temu zabawna scenka z wyganianiem jegomościa Augusta widłami. Alice wiedziała, że nie była to wcale nieznana scena wśród czytelniczej publiczności. Czytała w recenzjach, że pomimo prostoty, stanowiła przyjemne oderwanie się od troszkę ciężkiej fabuły trzeciego tomu.
– Na pewno nie będzie żadnych adoratorów. A na pewno bym nie przyjęła takiego, który nie odróżniał klaczy od ogiera – roześmiała się. Miała nadzieję, że ojciec nie znalazł przypadkiem gdzieś w okolicach jej pokoju żadnych maszynopisów... Dopiero by było... Choć lepiej, żeby on się dowiedział niż mama...