• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard

[01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard
Ancymon
"Niewierny jest ten, kto żegna się, gdy droga ciemnieje"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie jest ani wysoka, ani niska, mierzy dokładnie 168 cm. Włosy w kolorze jasnego blondu, ślepia kocie w odcieniu lodowego błękitu. Oczy duże, nosek mały i nieco zadarty, pełne usta na których często widnieje zaczepny bądź pogardliwy uśmiech. Pachnie słodko, lecz nie mdło, mieszanką wanilii, porzeczki i paczuli.

Scarlett Mulciber
#7
16.02.2025, 21:15  ✶  
Skinęła głową. Co prawda była dopiero na początku swej drogi, będąc tylko i aż stażystką, a jednak wierzyła, nie, wiedziała, że skrupulatnie będzie pracować na przyszłość, na nazwisko, na szacunek, aby kiedyś i jej imię może pojawiło się w rodowodzie jako coś więcej niż bezpłciowa wzmianka.
-dziękuje - rzuciła, gdy Richard oświadczył, że nie będzie kwestionować jej decyzji. Chociaż nie spodziewała się innej reakcji. Dostała przestrzeń, którą zwykła dostawać od ojca, a za którą była wdzięczna traktująco to jako kredyt zaufania i przestrzeń którą zawsze starała się wykorzystać do maksimum. Przestrzeń w której mogła wyrażać siebie i spełniać wyznaczone cele. Czego by się nie podejmowała, zawsze traktowała to poważnie, będąc również zdeterminowaną aby być najlepsza. Tym bardziej teraz czuła wdzięczność, że mimo iż jego cierpliwość względem decyzji swoich dzieci,  mogła zostać nadszarpnięta -  Richard dalej był w stanie dać im tą przestrzeń. Z drugiej strony Scarlett nie słynęła z głupich decyzji, nie była naiwna, bywała impulsywna co w przeszłości rodziło niekiedy problemy, a jednak pracowała nad tym. A jeżeli nie nad tym, to nad tym aby nie zostawiać po sobie śladów, a świadków skrupulatnie uciszać tak jak ojciec przykazał po sytuacji z lustrem.
Zerknęła w kierunku ojca, nie wiedząc co odpowiedzieć. Nie byli razem z blondynem, to nie był ten etap, ich relacja była na etapie niedopowiedzenia, jeszcze wolna, niezamknięta w żadnej ramie z wytycznymi. Poznawali się, spędzali ze sobą czas i zalegali w swoich życiach coraz to bardziej, poznając siebie nawzajem i swoje otoczenie, a jednak pozostając na granicy, gdzie bezpiecznie mogli nazwać się przyjaciółmi, chociaż otoczenie mogło odnieść zupełnie inne wrażenie.
- Coś - skinęła głową, a na jej usta wpłynął nieco rozbawiony uśmiech - Na razie poznajemy się... badamy swoje granicę, nie chce zamykać tego w żadnej ramię... nie dopóki nie będę mieć pewności - spojrzała na niego, a na jej usta wpłynął delikatny uśmiech - jeśli zbyt długo jej mieć nie będę, lub zmienię zdanie, to przestaniesz słyszeć jego imię - zapewniła zgodnie z prawdą. Na razie to co miała jej wystarczyło, nie chciała tego zmieniać w żaden sposób. Malfoy dawał jej poczucie swobody, ciepła i bezpieczeństwa - akceptacji. Nie potrzebowała... nie, nie chciała na tej chwili wielkich deklaracji, gdyż na takowe przyjdzie czas, a jeżeli nie przyjdzie, nie będzie biernie czekać, nie jeśli będzie jej czegoś brak. Prawda była taka, że Mulciber odnalazła w nim swój kawałek nieba, czego bardzo nie chciała przyznać nawet przed samą sobą. Wiedziała, że z każdym dniem stawiała kolejny krok na szklanej tafli zamarzniętego jeziora, nie mogąc jednak ocenić grubości lodu pod stopami. Wiedziała, że jeden krok wystarczył aby lód zaczął pękać, a to jak daleko od brzegu się znajdzie, będzie określało jej szansę na wydostanie się na brzeg. Była gotowa podjąć jednak to ryzyko. W końcu nie pierwszy raz wpierdoliła się do tego jeziora, nie pierwszy raz próbowała dostać się na brzeg.
-W takim razie go przyprowadzę - oświadczyła, a uśmiech na jej ustach się poszerzył.
Kroczyli jedną z ulic, a ta wodziła spojrzeniem po twarzach nieznajomych. Przy jej nodze wiernie stąpał kociak, tylko na moment zatrzymując się, aby zaciekawiony podążyć za dźwiękiem.
-Widziałeś się już może z Charliem? - zapytała po dłuższej ciszy. Co prawda ona go w kamienicy nie widziała, a jej brat raczej unikał ewidentnie ów budynku, a jednak wolała zapytać, szczególnie że ostatnio mało bywała w domu. W zasadzie to robiła to tylko w kwestii informacyjnej. Wciąż była wściekła na brata, co jednak skrzętnie ukrywała w środku, nie chciała by ojciec jeszcze tym musiał się kłopotać. Wiedziała, ze nie było sensu mówić mu o tym, szczególnie, że sama czekała aż Charlie zrozumie i przeprosi. Wtedy nie była świadoma tego jak bardzo zaogni się sytuacja, a ich rysa na szkle zamieni się w pęknięcie.
-Martwi się - rzuciła jedynie, w zasadzie zgodnie z prawdą.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (1875), Scarlett Mulciber (2405)




Wiadomości w tym wątku
[01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Scarlett Mulciber - 30.11.2024, 17:52
RE: [01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Richard Mulciber - 07.12.2024, 15:19
RE: [01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Scarlett Mulciber - 19.01.2025, 13:43
RE: [01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Richard Mulciber - 21.01.2025, 14:33
RE: [01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Scarlett Mulciber - 24.01.2025, 10:13
RE: [01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Richard Mulciber - 02.02.2025, 23:38
RE: [01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Scarlett Mulciber - 16.02.2025, 21:15
RE: [01.09.1972] Pusty stół i puste krzesła | Scar;ett&Richard - przez Richard Mulciber - 17.02.2025, 02:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa