Ledwie zdążyła się obejrzeć, a Theo już postanowił zająć się sprawą. Szybko poszło, cóż, pozostawało jej więc teraz jedynie grać w tę grę, odnaleźć się w sytuacji, na szczęście nie powinna mieć z tym żadnego problemu, w końcu scena była jej żywiołem, mniejsza o to, że się na niej nie znajdowali.
Udało jej się dostrzec dwóch typów, którzy zachowywali się w jej stosunku nie do końca poprawnie, więc mogła i ich wykorzystać do tego ich małego przedstawienia.
Tyle, że niestety jej brat chyba nie do końca odnalazł się w roli, podeszło do nich dwóch strażników, nie zamierzała panikować, póki co przecież ciągle byli w grze. Dopóki ich stąd nie wyrzucili jeszcze mieli szansę zrobić wokół siebie całkiem spore zamieszanie.
Uśmiechnęła się do strażników całkiem uroczo, jakoś musiała z tego wybrnąć, później powie Theo co o nim myśli, jak na razie jednak musieli współpracować, czy tego chciała, czy nie. Nadal pozostawał jej bratem i nie zamierzała go zostawić samego. Liczyła na to, że wujek Morpheus i Basilius zajmą się resztą, bo jeśli nie to ich plan nie wypali.
- Przepraszam panów, mój partner wypił za dużo, naprzykrza się panom? - Ton jej głosu był bardzo opanowany i spokojny, starała się zrobić na nich dobre wrażenie. - Obiecuję, że to ostatni raz, zajmę się nim i doprowadzę go do porządku, bywa strasznie narwany, ale to naprawdę porządny chłopak, to przez trudne dzieciństwo... - Nie miała pojęcia, co robi, i czy dobrze to robi, ale próbowała walczyć o to, aby Theo pozostał na przyjęciu.
rzucam na charyzmę (4)
Sukces!