17.02.2025, 00:59 ✶
- Tak.
Potwierdził słowa syna. Byli sami w tej gałęzi rodzinnej. Dzięki temu, byli niezależni. Radzili sobie sami, trzymali zasad i nie wchodzili w drogę innym członkom rodziny. Należeli do rodu, ale byli z boku. Żadna ze stron nie wniosła o pojednanie, zgodę i współpracę. Jedynie może Robert z Alexandrem próbowali coś wskórać przez przypadek Juliusa i Donalda. Przypadki, w sumie jednorazowe.
- To, że Robert nie chciał. Nie znaczy, że ja również.
Patrzył na syna uważnie. Chcąc tym samym przypomnieć mu, kto był wtedy właścicielem kamienicy, kto wydawał polecenia. Richard wiele zrobić nie mógł. Pomijając to, że był bratu jakby oddany.
- Charles. Wolałbym cię mieć przy sobie, na oku. Rozumiem, jeżeli masz pracę, to nie zmieniaj. Znajdę kogoś do pomocy przy świecach.
Wyjaśnił, gdyż chodziło mu także o bezpieczeństwo syna. Może jak mieszka z Leonardem, nie powinien się przejmować, ale jak spojrzał teraz ponownie na tę anonimową notatkę. Brzmiącą jak ostrzeżenie.
- Czy w ostatnim czasie, nawiązałeś jakieś nowe znajomości? Odpowiedz mi szczerze.
Zapytał dość poważnie, patrząc mu w oczy, jeżeli na niego spojrzał. Na razie mu treści tego listu nie pokazał. Ale chciał dowiedzieć się, czy pojawił się w jego życiu ktoś, to czasem nie postanowił go sobie wykorzystać jak Bagshot.
Potwierdził słowa syna. Byli sami w tej gałęzi rodzinnej. Dzięki temu, byli niezależni. Radzili sobie sami, trzymali zasad i nie wchodzili w drogę innym członkom rodziny. Należeli do rodu, ale byli z boku. Żadna ze stron nie wniosła o pojednanie, zgodę i współpracę. Jedynie może Robert z Alexandrem próbowali coś wskórać przez przypadek Juliusa i Donalda. Przypadki, w sumie jednorazowe.
Richard nie wierzył, czy on sam da radę się jakoś dogadać z kuzynem. Nie po ostatnio wymienianych listach.
Pomoc w sprawach prywatnych. Richard przyjął do to wiadomości, skinieniem głowy. Tak przypuszczał. Ale nie dlatego wykorzystał ten list. Naprawdę, chciał synowi dać szansę pracy w Olibanum. Co jednak spodziewał się odrzucenia propozycji, ze względu na posiadaną już przez chłopaka pracę.
Schował ten list, ale drugi pozostawił w swoich dłoniach. Bowiem, była jeszcze jedna sprawa.- To, że Robert nie chciał. Nie znaczy, że ja również.
Patrzył na syna uważnie. Chcąc tym samym przypomnieć mu, kto był wtedy właścicielem kamienicy, kto wydawał polecenia. Richard wiele zrobić nie mógł. Pomijając to, że był bratu jakby oddany.
- Charles. Wolałbym cię mieć przy sobie, na oku. Rozumiem, jeżeli masz pracę, to nie zmieniaj. Znajdę kogoś do pomocy przy świecach.
Wyjaśnił, gdyż chodziło mu także o bezpieczeństwo syna. Może jak mieszka z Leonardem, nie powinien się przejmować, ale jak spojrzał teraz ponownie na tę anonimową notatkę. Brzmiącą jak ostrzeżenie.
- Czy w ostatnim czasie, nawiązałeś jakieś nowe znajomości? Odpowiedz mi szczerze.
Zapytał dość poważnie, patrząc mu w oczy, jeżeli na niego spojrzał. Na razie mu treści tego listu nie pokazał. Ale chciał dowiedzieć się, czy pojawił się w jego życiu ktoś, to czasem nie postanowił go sobie wykorzystać jak Bagshot.