• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy

[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#2
17.02.2025, 17:57  ✶  
Słońce ledwo zaczynało wychylać się zza horyzontu, ale ja dopiero wracałem do domu, wyczerpany po długiej nocy spędzonej na pomniejszych zleceniach. Tego wieczoru pracowałem na pograniczu Nokturnu i Pokątnej. Wykonałem dwie roboty, po czym entuzjastycznie zabrałem się za trzecią - rzekomo najprostszą. Aha, jasne. Z pozoru prosta praca przerodziła się w wielogodzinne, mozolne działania. Każda minuta ciągnęła się w nieskończoność, a ja raz po raz zbierałem się w sobie, by dokończyć to, co zacząłem. Praca w mieście takim jak Londyn potrafiła zaskoczyć. Zamiast kilkudziesięciu minut, spędziłem tam całą noc, zmagając się z nieprzewidzianymi komplikacjami.
Kiedy udało mi się wyjść od klientki, byłem zmęczony i poirytowany, ledwo trzymałem się na nogach. Miałem zamiar wrócić do mieszkania, łyknąć eliksir na sen i zapaść w błogi, nieprzerwany sen, jednak tu także los miał inne plany. W momencie, gdy już miałem skręcić w boczną uliczkę, usłyszałem cichy odgłos, który przyciągnął moją uwagę.
Z oddali dobiegł mnie dźwięk, który w pierwszej chwili uznałem za przesłyszenie, omam słuchowy w związku z brakiem snu, a później, gdy się powtórzył - za niepokojące zawodzenie psa albo kota. Przystanąłem zaintrygowany i pewnie na tym by się skończyło, gdyby nie to, że dźwięk dochodził od strony, w którą się kierowałem. To po pierwsze. Po drugie - krzywda zwierząt wywoływała u mnie większą empatię niż krzywda ludzi. Raczej wolałem zorientować się w sytuacji niż ją zignorować. Nic mi nie szkodziło odbić na chwilę w pobliski zaułek.
Kiedy jednak zbliżyłem się, dotarło do mnie, że było to piszczenie dziecka. Nie znosiłem dzieci, ich krzyki i płacze zawsze wydawały mi się denerwujące, ale coś w tym dźwięku sprawiło, że w dalszym ciągu postanowiłem sprawdzić, co się dzieje. Dzieciństwo, niewinność, te wszystkie rzeczy, które wydawały się tak odległe od mojego świata... Trudno byłoby zignorować cień zaniepokojenia na myśl, że ktoś mógłby robić małej krzywdę.
Przystanąłem w cieniu kontenera, ukrywając się przed wzrokiem przechodniów, i spojrzałem w stronę źródła tego zawodzenia, dostrzegając małą dziewczynkę, która na pewno miała nie więcej niż pięć lat. Obok niej stała dorosła kobieta, wyraźnie zaniepokojona. Dziewczynka miała wielkie, okrągłe oczy wypełnione łzami, a jej wargi drżały, jakby lada chwila miała się rozpłakać na dobre. Przez chwilę przyglądałem się tej scenie, zastanawiając się, co się wydarzyło.
- Pszeplasam... - Odchrząknąłem, aby zwrócić na siebie ich uwagę. Mimo, że nie byłem szczególnie w nastroju do interakcji, coś w tej sytuacji sprawiło, że czułem, iż powinienem się odezwać. - Czy z cólką wszystko w posządku? Wygląda na poluszoną... Mosze mogę pomóc? - Zapytałem, starając się brzmieć przyjaźnie, mimo, że w głębi duszy marzyłem o tym, by jak najszybciej znaleźć się w swoim łóżku. Jak to w życiu bywa, plany rzadko się spełniały. Zmarszczyłem brwi, niepewny, co zrobić. Mój brązowy płaszcz, przewieszony przez ramię, lekko powiewał na wietrze. Czułem, że w tej chwili nie mogłem być obojętny. Coś we mnie chciało pomóc, mimo, że reszta mojego umysłu krzyczała, bym odszedł i zajął się własnymi sprawami.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (6395), Prudence Fenwick (5532)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 14:49
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.02.2025, 17:57
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 19:08
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.02.2025, 22:09
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 22:37
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.02.2025, 02:02
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.02.2025, 11:07
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.02.2025, 15:36
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.02.2025, 21:41
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.02.2025, 17:34
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 20.02.2025, 22:47
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 21.02.2025, 01:35
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 21.02.2025, 14:13
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.02.2025, 14:35
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.02.2025, 21:54
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 25.02.2025, 22:04
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 26.02.2025, 01:32
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 01.03.2025, 13:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa