• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie

[12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#6
20.02.2025, 10:16  ✶  
Niby się znali, ale poznawać zaczęli się dopiero w te wakacje. Choć przez lata nawykli do swojego towarzystwa, bo ona była przyjaciółką Loretty, a on – przyjacielem Atreusa, ich rozmowy nie wychodziły nigdy poza prozaiczne, szkolne tematy. Chcąc nie chcąc, spędzali ze sobą dużo czasu, nie spędzali go jednak razem, a obok siebie. Lorraine zauważyła, że zaczęła myśleć o Louvainie o wiele cieplej od kiedy ten skończył szkołę. Bo choć darzyła sympatią aroganckiego ślizgońskiego gówniarza z przerośniętym ego, którzy panoszył się w Hogwarcie tak, jak gdyby cały zamek należał do niego, zdecydowanie wolała tego doroślejszego Louvaina. Wydawał się nieustraszony, kiedy wzlatywał wysoko ponad przestworza, niepokorny, w tym, jak sięgał po to, czego chciał, nieustępliwy we wszystkim – nawet w sposobie, w jaki zabiegał o jej uwagę.

"Może nie wypowiadałaś swoich życzeń przy odpowiedniej osobie", powiedział Louvain tonem, który sugerował, że on byłby odpowiednią osobą. Lorraine nie odpowiedziała. To byłoby za proste. Uśmiechnęła się tylko, uśmiechem, który mówił: "będę o tym pamiętać". W pewnym sensie bawiło ją, że Louvain kierował swoją uwagę właśnie w jej stronę. Jak gdyby to, że cieszyła się aprobatą w oczach jego siostry i w oczach jego najlepszego przyjaciela czyniło ją tej uwagi najbardziej godną spośród wszystkich kobiet, które chciały go posiadać i być posiadane.

Louvain mógł odrzucać kobiety tak samo, jak odrzucał autorytety. Louvain mógł się buntować – przekraczać granice w poszukiwaniu niezależności, której tak pragnął – mógł lekceważyć zasady i mówić o wolności, ale jego niepokorność nie wynikała z rzeczywistej potrzeby łamania schematów. Z potrzeby życia własnym życiem. Wynikała z potrzeby udowodnienia swojej niezależności w granicach, które zostały mu wyznaczone. W granicach, w ramach których wciąż funkcjonował, trzymając się wytyczonych przez nie norm i wartości. Kiedy niby podjął ryzyko wyjścia poza to, co znane i akceptowane? Gdyby Lorraine była kimś spoza jego kręgu, czy wciąż zwróciłby na nią uwagę?

– Uważaj, żebyś niestrawności nie dostał – poradziła więc dobrotliwie, gdy wspomniał o tym, że "granice to on zjada na śniadanie".

Lorraine mogła mieć własne zdanie na temat wszystkich tych górnolotnych deklaracji, które padały z ust Louvaina, ale w jednym musiała przyznać mu rację. Louvain miał rację, mówiąc, że niebo nie jest dla niego limitem. Limitem było to, co zostało uznane za wartościowe przez jego siostrę i przyjaciela.

Niektórzy potrafili dostrzec piękno tylko tam, gdzie dostrzegali je inni. Gdyby zagrała mu na fortepianie kunsztowną kompozycję jednego z mistrzów, a zaraz potem – prostą barową przyśpiewkę w tej samej tonacji, czy Louvain byłby w stanie odróżnić jedno od drugiego? Czy wybrałby dzieło mistrza tylko dlatego, że nazywano go mistrzem, czy dlatego, że muzyka poruszyła coś we wnętrzu jego duszy? Czy w ogóle liczyłaby się dla niego muzyka, czy tylko reakcja otaczającej go publiczności?

Czy może to, że to ona gra, i że gra dla niego – tylko dla niego?

"A ciebie coś jeszcze ogranicza?"

"Matka", była jej pierwsza myśl, na którą niemal się wzdrygnęła, mimo płaszcza, którym Louvain otulił miękko ich ramiona. Chłód nocy nie mógł równać się z chłodem serca Mirandy Malfoy. Ale teraz Lorraine była dorosła. Nie musiała obawiać się narzucanych przez Mirandę ograniczeń. Nie musiała się ich obawiać odkąd wyrwała się spod dyktatury matczynej nienawiści, uciekłszy z domu na Nokturn.

"A ciebie coś jeszcze ogranicza?"

Lorraine zaczęła się śmiać. Słodki śmiech popłynął z jej piersi niespodzianie, tak samo, jak niespodzianie wzniesiona niczym do błogosławieństwa dłoń dotknęła czoła Louvaina.
Delikatnie, bo rzeczywiście chciała go pobłogosławić, namaścić poświęconym w kowenie olejem, który napełniał siłą.
Przekląć go, aby rzeczywiście przekroczył wszystkie granice, które chciał przekroczyć, nawet te ustalone przez bogów. Te, których przekraczać się nie powinno.

Dotyk skostniałych z zimna palców musiał palić żywym ogniem, jak gdyby zgasiła na nim papieros, który wcześniej rzucił w przepaść, przytknąwszy go w miejsce między brwiami. Wiedziała, że tym gestem nie tylko wytycza granicę, ale i ją przekracza.

Louvain mówił nie tyle o granicach wytrzymałości ludzkiego ciała – nie tyle o granicach fizycznych, co symbolicznych — ale Lorraine myślała o granicach w zupełnie innych kategoriach. Dla niej prawdziwe bariery nigdy nie były fizyczne, społeczne, klasowe, bo one były zmienne, one mogły zostać przełamane. Największe granice tkwiły w ludzkich umysłach. W tym, jak ludzie postrzegali siebie i innych, w tym, jakie mieli przekonania, jakie słowa i definicje ich ograniczały. Wszystko tkwi w umyśle, mówiła Miranda Malfoy, wprowadzając przybraną córkę w arkana legilimencji, tajemnej sztuki czytania umysłów. Kiedy za pomocą magii łamiesz bariery ochronne czyjegoś umysłu, przekraczasz ostateczną granicę. Tę, która istnieje tylko w głowie.

Bo to, co cię naprawdę ogranicza, chciała powiedzieć Louvainowi Lorraine, nigdy nie znajduje się poza tobą, lecz w tobie.

"A ciebie coś jeszcze ogranicza?"

– Ty. – Uśmiechnęła się uśmiechem, na który tak długo czekał, uśmiechem przewrotnym, figlarnym, z dobrze mu znaną nutą triumfu. Uśmiechem, który zdradzał więcej, niż chciałaby zdradzić. Jej głos, teraz cichy, intymny, drżał na skraju śmiechu i powagi jak nad skrajem przepaści. Sunęła niżej, między jego oczami, szukając w nich odbicia blasku satysfakcji, która błyszała w jej własnych oczach, ledwie muskając skórę Louvaina opuszkami palców. – Ograniczasz mnie, kiedy na mnie patrzysz tymi głodnymi oczami. Kiedy wtłaczasz mnie w swoją fantazję jak w nową sukienkę, nie zastanawiając się, na kogo została skrojona. Kiedy myślisz o tym, kim dla ciebie jestem, i kim mogę być. Ograniczasz mnie nawet wtedy, kiedy wypowiadasz moje imię, Louvainie Lestrange. – Wychowana na poezji, wzrosła w miłości do metafor, Lorraine Malfoy bardzo wcześnie nauczyła się zasad, jakie rządziły słowem, tak pisanym, jak i mówionym. Słowa stwarzały, słowa niszczyły, ale przede wszystkim, pomyślała, sunąc palcem w dół, wzdłuż grzbietu jego dumnego nosa, słowa ograniczały, bo jeżeli coś definiujesz, to to ograniczasz.

– Najtrudniejsze do przekroczenia są te granice, które istnieją tylko w naszych głowach. A ja widziałam wnętrze twojej – szepnęła, gdy jej palce zatrzymały się na wargach chłopaka, nieśmiało przesuwając się od łuku kupidyna, aż do kącików ust, które tak często unosiły się w kpiącym uśmiechu. Jej własne zadrgały teraz niepewnie. – Wciąż chcesz podjąć wyzwanie?

Wciąż przecież nie wypowiedziała swojego życzenia.


Yes, I am a master
Little love caster
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (7626), Louvain Lestrange (8143)




Wiadomości w tym wątku
[12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 30.12.2024, 05:02
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Lorraine Malfoy - 03.01.2025, 22:07
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 20.01.2025, 13:11
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Lorraine Malfoy - 26.01.2025, 19:03
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 13.02.2025, 13:12
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Lorraine Malfoy - 20.02.2025, 10:16
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 24.02.2025, 15:18
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Lorraine Malfoy - 15.03.2025, 22:46
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 24.03.2025, 03:10
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Lorraine Malfoy - 26.04.2025, 18:03
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 06.08.2025, 23:19
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Lorraine Malfoy - 05.09.2025, 22:57
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 22.09.2025, 00:11
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Lorraine Malfoy - 22.10.2025, 16:01
RE: [12.11.65, Hogwart] Vivre sa vie - przez Louvain Lestrange - 12.01.2026, 01:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa