• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy

[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#12
21.02.2025, 01:35  ✶  
To był jeden z tych poranków, kiedy słońce wschodziło na niebie z taką intensywnością, że czułem się, jakbym stał na scenie, a wszystkie światła były skierowane na mnie. Próbowałem wepchnąć się w cień, ale gdyby stara baba na balkonie postanowiła spojrzeć w dół, z pewnością by mnie dostrzegła. Nie było innej opcji. Może gdybym był nieco mniejszy, to jakoś by to jeszcze przeszło, ale w moim przypadku, stojąc tam, na krawędzi tego nieszczęsnego balkonu na drugim piętrze, byłem całkiem zajebiście widocznym człowiekiem. Metr dziewięćdziesiąt wzrostu, ciemne, mocno nastroszone włosy, skórę ogorzałą słońcem - wszystko to sprawiało, że nie sposób było mnie przeoczyć. Do tego tatuaże na ciele i złote kolczyki błyszczące w słońcu. Zdecydowanie nie byłem osobą, którą można by zignorować. A gdzie by tam... Chcąc nie chcąc... Raczej to drugie... Aż za bardzo wyróżniałem się w tej okolicy, szczególnie w tej niecodziennej i nieco kłopotliwej pozycji, w jakiej się znajdowałem.
Właściwie dalej nie miałem pojęcia, jak się tu znalazłem, bo zazwyczaj choć trochę myślałem o konsekwencjach moich czynów i nie interweniowałem aż tak bardzo bezmyślnie, ale zdecydowanie nie było to miejsce, w którym chciałem spędzić więcej czasu.
Walczyłem o równowagę, wiedząc, że jeśli tylko chwilę się roztargnię, mogę zakończyć swoją przygodę w bardzo nieprzyjemny sposób. Nie miałem pojęcia, co by się stało, gdybym wylądował na ziemi z tej wysokości. Zapewne nic dobrego. Z pewnością moja nieznajoma towarzyszka na dole miałaby sporo do powiedzenia. Wyglądała na taką, która lubiła dużo analizować i jeszcze bardziej się wymądrzać... O ile zdążyłaby uciec przed moim lądowaniem. Nie wyglądała na kogoś, kto potrafiłby szybko reagować. Dobrze, że nieznajoma postanowiła posłuchać mojej niemej prośby i zainterweniować. Teraz wszystko zależało od mnie, więc skupiłem się na tym, by nie zaliczyć gleby z drugiego piętra. Nie miałem czasu na zastanawianie się. Musiałem zejść z tego balkonu. Ryzyk fizyk.
Lądowanie, które w przyszłości opisano by jako superbohaterskie, było raczej nieprzyjemne i dosyć twarde. W tamtej chwili nie czułem się ani trochę super. Bohaterem też nie, bo dziewczynka od kota zdążyła zniknąć bez podziękowania. Nie to, żebym na jakieś liczył, ale kolejny raz dałem się wmieszać w cudze problemy nawet nie za pocałuj mnie w dupę. Może to i lepiej - miała jakieś pięć lat i mogła być moją córką. Nie chciałem dołączać pedofilii do listy przewinień, zwłaszcza, że nadal istniało ryzyko, że zostaniemy posądzeni o próbę włamu. Dlatego nie wahałem się ani chwili - złapałem rzeczy od kobiety, a następnie chwyciłem ją pod rękę. Zaczęliśmy biec, a ona, mimo że była dużo niższa i miała krótsze nogi, jakoś dotrzymywała mi kroku. Może nie ciągnąłem jej za sobą tak, że leciała w powietrzu, ale z pewnością nadałem szybkie tempo, które wymagało od niej sporo wysiłku. Choć nie miałem pojęcia, kim była, wiedziałem, że w razie naszego niepowodzenia ona również mogłaby ponieść konsekwencje.
W końcu się zreflektowałem. Zwolniłem, dając jej chwilę na oddech. Kiwnąłem głową, gdy powiedziała, że wystarczy. Przystanęliśmy. Oddychałem szybko, ale nie z trudem. Miałem bardzo dobrą kondycję, więc nie było to dla mnie dużym problemem.
Dopiero wtedy spojrzałem na kobietę. To był właściwie pierwszy raz, kiedy przyjrzałem się jej z bliska. Eleganckie ciemne ubrania, ciemnobrązowe włosy, brązowe oczy o głębokim wyrazie. Miałem wrażenie, że ją kojarzę, ale nie potrafiłem określić skąd. Nic dziwnego - w swoim życiu spotkałem wiele osób. Mimo to, ciągle szukałem jej w pamięci, ale w mojej głowie panowała pustka. Dopiero gdy odezwała się, dziękując mi, wyrwałem się z zamyślenia.
- Szpoko. - Powiedziałem, uśmiechając się lekko. - Zadyma była pielwsa klasa. - Uśmiech zadowolenia zagościł na mojej twarzy, sama sytuacja zaczynała mnie śmieszyć. Powoli docierało do mnie, co się właściwie odjebało. Im dłużej nad tym myślałem, tym bardziej mnie to bawiło.
- Szo? - Zmarszczyłem czoło, spoglądając na nią pytająco. Dopiero wtedy zorientowałem się, że wciąż trzymam w rękach nieswoje rzeczy. Bez słowa oddałem jej to, co miałem, a co nie należało do mnie, w tym również różdżkę, która zdecydowanie była dla niej ważna. Powtórzyła to dwukrotnie. Ponownie - nic dziwnego, ja też nie chciałbym stracić swojej, zwłaszcza na rzecz nieznajomego wyglądająego - cóż - jak ja. Nawet w przenośni jak ja, bo dosłownie to byłoby dopiero posrane. Nie chciałbym stanąć sam na sam oko w oko z doppelgaengerem. Nawet pośrodku Londynu. Dziękuję, postoję, uspokajając oddech po szybkiej przebieżce. Wiedziałem, że mam bardzo dobrą kondycję, ale po tym wszystkim czułem, jak adrenalina powoli ustępuje miejsca zmęczeniu.
Zaraz potem spojrzałem na swoje nogi, na lekko przybrudzone ceglastym kurzem spodnie i buty. Otworzyłem usta, chcąc powiedzieć, że nic mi nie jest, ale nagle poczułem, jak lewe kolano zaczyna lekko pulsować, a jego sztywność staje się odczuwalna. To nie było nic poważnego, ale przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą, zakuśtykałem jak nowonarodzony źrebak, co sprawiło, że lekko się skrzywiłem. Zabolało. Mimo to wyprostowałem się i wypiąłem pierś, mówiąc:
- Wszystko szpoko.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (6395), Prudence Fenwick (5532)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 14:49
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.02.2025, 17:57
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 19:08
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.02.2025, 22:09
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.02.2025, 22:37
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.02.2025, 02:02
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.02.2025, 11:07
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.02.2025, 15:36
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.02.2025, 21:41
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.02.2025, 17:34
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 20.02.2025, 22:47
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 21.02.2025, 01:35
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 21.02.2025, 14:13
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.02.2025, 14:35
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.02.2025, 21:54
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 25.02.2025, 22:04
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Prudence Fenwick - 26.02.2025, 01:32
RE: [02.09.1972] Pan Mruczkens | Pru & Benjy - przez Benjy Fenwick - 01.03.2025, 13:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa