Jessie był bardzo związany z ojcem, kiedy ten jeszcze żył, więc nie było niczym dziwnym, że to po nim odziedziczył najwięcej cech. Niektóre z nich jeszcze podszlifował Jonathan, przez co cechy, które odziedziczył po Charlotte, nie wyróżniały się tak bardzo, przez co ktoś mógłby pomyśleć, że po Charlotte Jasper nie odziedziczył chyba nic. Nawet ta odporność na ogień, którą Charlotte odziedziczyła po swojej matce, jego jakimś cudem ominęła. Nie, wcale mu nie było żal, kiedy okazało się, że Rita te zdolność odziedziczyła, a potem Theo chwalił się nią w szkole. Nie, wcale. Ani trochę.
-Gobliny to dość uparte stworzenia - powiedział. -I dumne. A jeśli by mnie nie zwolnili od razu, to z pewnością długo nie daliby mi zapomnieć, że to moja matka próbowała ich wykiwać. A potem by mnie mogli wyrzucić. Na szczęście moja mama jest na tyle mądra, by nie robić takich rzeczy, dopóki pracuje tam jej syn, tylko po to, by powkurzać gobliny - powiedział z przesłodzonym uśmiechem.
Nie wierzył, by Charlotte zdecydowałaby się sabotować jego prace tylko ze względu na swoją niechęć do goblinów. Oboje wiedzieli, że takie posunięcie nie zakończyłoby się dobrze - Charlotte była świetnym przykładem tego, do czego mogło doprowadzić narzucanie dzieciom woli rodziców, a coś z uporu matki Jessiemu jednak udało się uszczknąć.
-Jeśli zgodzę się na randkę w ciemno, nałożysz jeszcze raz worek? Ostatnio zapomniałem aparatu, a twoje przyszłe wnuki z pewnością by się ucieszyły ze zdjęcia ich oszałamiającej babci w tak oryginalnym stroju.
Czy Charlotte mówiła poważnie, czy nie, Jessie i tak nie zgodziłby się na randkę w ciemno. Nie był może przesadnie romantyczny i nie miał zamiaru opowiadać każdemu, kto go o to zapytać, o wielkiej miłości i przeznaczonej mu duszy, na którą czeka i ma nadzieję, że ta kiedyś wpadnie na niego na ulicy, w kawiarni, czy gdziekolwiek indziej, ale nie miał zamiaru szukać sobie partnerki na siłę.
-Co to za oburzenie w twoim głosie? - spytał, zdziwiony, odpowiedź o psychopatach puszczając między uszami. -Chyba nie wierzyłaś, że w Hogwarcie z nikim się nie umawiałem? To jest aż takie dziwne, że miałem dziewczynę?