22.02.2025, 00:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2025, 00:04 przez Hestia Bletchley.)
Tata uniknął, a ona jedynie wyszczerzyła zęby w uśmiechu zupełnie nic sobie nie robiąc z ojcowskiej reprymendy.
– Oye! Ja tylko chcę dbać o to, aby refleks mojego ojca był zawsze w formie! Sam mówiłes, że wszystko może zawieść– powiedziała wesoło, najwyraźniej bez żadnego poczucia skruchy. – Auror musi być zawsze gotowy na to co nieprzewidywalne! A przestępcy nie zawsze grają uczciwie! – Chociaż mówiła poważnie, coś w jej rozbawionym tonie głosu sprawiło, że słowo przestępcy wypowiedziała tak jak gdy była młodsza i bawiła się w aurorów i złodziei.
Do Azkabanu zły przestępco! – krzyczała w stronę Alice, nie ważne czy ta chciała, czy nie chciała się z nią bawić.
Teraz jednak trwała wojna. Teraz ważniejsze było bronienie się przed kimś innym niż jakiś robiący rozróbę pijak. Oczywiście nie powiedziała tego na głos, aby nie wprowadzać ponurej atmosfery, ale... No. Tak było.
Zamiast tego po prostu sięgnęła do kieszeni spodni i wyciągnęła zawinięte w folię, kupione rano w sklepie mięsnym, pęto kabanosów i rzuciła ojcu.
– Na przeprosiny. Alice nie musi wiedzieć — powiedziała już po angielsku. Gdyby to matka kategorycznie zarządziła, że ich ojciec ma nigdy więcej nie jeść mięsa, oczywiście by się posłuchała. Skoro jednak to Alice najbardziej naciskała... Kochała siostrę, ale nie miała problemu by potajemnie wspierać ojca, zwłaszcza że i tak miał jadać więcej wegetariańskich posiłków.[/font]
– Oye! Ja tylko chcę dbać o to, aby refleks mojego ojca był zawsze w formie! Sam mówiłes, że wszystko może zawieść– powiedziała wesoło, najwyraźniej bez żadnego poczucia skruchy. – Auror musi być zawsze gotowy na to co nieprzewidywalne! A przestępcy nie zawsze grają uczciwie! – Chociaż mówiła poważnie, coś w jej rozbawionym tonie głosu sprawiło, że słowo przestępcy wypowiedziała tak jak gdy była młodsza i bawiła się w aurorów i złodziei.
Do Azkabanu zły przestępco! – krzyczała w stronę Alice, nie ważne czy ta chciała, czy nie chciała się z nią bawić.
Teraz jednak trwała wojna. Teraz ważniejsze było bronienie się przed kimś innym niż jakiś robiący rozróbę pijak. Oczywiście nie powiedziała tego na głos, aby nie wprowadzać ponurej atmosfery, ale... No. Tak było.
Zamiast tego po prostu sięgnęła do kieszeni spodni i wyciągnęła zawinięte w folię, kupione rano w sklepie mięsnym, pęto kabanosów i rzuciła ojcu.
– Na przeprosiny. Alice nie musi wiedzieć — powiedziała już po angielsku. Gdyby to matka kategorycznie zarządziła, że ich ojciec ma nigdy więcej nie jeść mięsa, oczywiście by się posłuchała. Skoro jednak to Alice najbardziej naciskała... Kochała siostrę, ale nie miała problemu by potajemnie wspierać ojca, zwłaszcza że i tak miał jadać więcej wegetariańskich posiłków.[/font]