23.02.2025, 19:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.02.2025, 15:46 przez Basilius Prewett.)
– Umh, baw się dobrze. Jak zaczną uciekać to wydłużę im nogawki – powiedział zmęczony, zerkając na Brennę, która najwyraźniej tak jak i on, zaczęła doceniać jakie fajne potrafiły być podłogi. Prawdę mówiąc na myśl, że Brenna miałaby się teraz wtrącił w tę całą dyskusję i ryzykować rozpętaniem kolejnego chaosu, poczuł się jeszcze bardziej zmęczony, ale cokolwiek Longbottom uznała za słuszne. Słysząc jednak resztę jej wypowiedzi roześmiał się.– Jakby ktoś się czepiał, wypiszę ci profesjonalną opinię lekarską, że miałaś siedzieć na podłodze. Zresztą... Dzisiaj jest głupia data, a my jesteśmy w cyrku. Zrób sobie z tej okazji Dzień Brenny i po prostu odpocznij.
Dramatyzm jedynie narastał i rzeczywiście sam Prewett zaczął niepokoić się, że dojdzie do walki, kiedy... Już był gotowy zerwać się z miejsca i rzucić jakieś zaklęcie, bo kobieta właśnie w akompaniamencie głośnego que!? wyciągnęła różdżkę... Po to aby wyczarować kieliszek wina, którego zawartość następnie wylała na twarz klęczącego brodacza.
– ZEPSUŁEŚ JEGO ZAKLĘCIE ABY SIę UPOKORZYŁ!? – wykrzyknęła kobieta, a brodacz nagle zaczął się tłumaczyć po hiszpańsku i... Spanikowany wybiegł z namiotu, mijając się w wejściu z przypisaną do festiwalu dwójką magimedyków, którzy najwyraźniej zorientował się, że coś było nie tak.
Oh...
Wyglądało więc na to, że i Basilius był wolny. Spojrzał na Brennę.
– Hipogryfy? Tak, chyba były przy stoisku z frytkami. Idziemy? Myślisz, że powinienem kupić siostrze gryfa, czy małpę?
Dramatyzm jedynie narastał i rzeczywiście sam Prewett zaczął niepokoić się, że dojdzie do walki, kiedy... Już był gotowy zerwać się z miejsca i rzucić jakieś zaklęcie, bo kobieta właśnie w akompaniamencie głośnego que!? wyciągnęła różdżkę... Po to aby wyczarować kieliszek wina, którego zawartość następnie wylała na twarz klęczącego brodacza.
– ZEPSUŁEŚ JEGO ZAKLĘCIE ABY SIę UPOKORZYŁ!? – wykrzyknęła kobieta, a brodacz nagle zaczął się tłumaczyć po hiszpańsku i... Spanikowany wybiegł z namiotu, mijając się w wejściu z przypisaną do festiwalu dwójką magimedyków, którzy najwyraźniej zorientował się, że coś było nie tak.
Oh...
Wyglądało więc na to, że i Basilius był wolny. Spojrzał na Brennę.
– Hipogryfy? Tak, chyba były przy stoisku z frytkami. Idziemy? Myślisz, że powinienem kupić siostrze gryfa, czy małpę?
Koniec sesji