23.02.2025, 19:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.02.2025, 19:58 przez Icarus Prewett.)
Ta sytuacja była podwójnie trudna dla Icarusa. Nie mógł się mieszać w marsz, choć bardzo chciał, ze względu na swoje polityczne poglądy. Nie podobało mu się, że to kontrmanifestanci mieli w tym kraju większy wpływ niż osoby, które jedynie chciały być traktowane z godnością. Jednocześnie, tym aktywizmem chciał odrobinę uciszyć to poczucie, że oszukiwał w życiu, że powinien iść z tymi ludźmi ze względu na swój skrywany status krwi. Musiano ukryć jego pochodzenie, bo inaczej okazałoby się, że doskonale czystokrwista rodzina skalała się kontaktami z mugolami. Że krew, która krążyła w jego żyłach była w jakiś sposób brudna. Oczywiście, była to kompletna głupota. Ten upór w utrzymywaniu czystości przynosił wszystkim tylko szkodę i nie wpływał w praktyce na nic poza wizerunkiem.
— Nic nie rozumiesz, Basilu. Zresztą nie dziwi mnie to — odparł z irytacją. Wiedział, że to nie była wina brata, że Basilius w gruncie rzeczy miał dobre chęci. Był bardzo zapobiegawczy, ale chronił tych, których kochał. Tyle, że on naprawdę był czystej krwi. Nie było prawdy, która mogłaby zniszczyć mu całe życie. Nie musiał żyć w cieniu.
Jednak, gdy Ellie niemal dostała butelką, Icarus poczuł jeszcze większą, palącą wściekłość. Nie znosił tego całego systemu ani tych, którzy go budowali. A ci kontrmanifestanci właśnie prawie skrzywdzili jego młodszą siostrzyczkę.
— I co, skurwysyny? Właśnie prawie skrzywdziliście nastolatkę! — krzyknął w stronę kontrmanifestanów. — I to czystej krwi, wy jebane głąby! Swoich też napierdalacie?!
Tym razem to w jego stronę nadleciała może nie butelka, ale jakaś pusta puszka, bliżej nieznanego pochodzenia. Nie miał tyle szczęścia, co Electra. Puszka trafiła go w czoło tak, że na chwilę zobaczył gwiazdy przed oczami. Pierwszy moment był pozbawiony bólu, ten dopiero nadszedł po chwili, gdy Icarus podniósł rękę do skroni, dotknął jej i zobaczył na dłoni czerwień. Wciąż kręciło mu się w głowie, aż musiał się podeprzeć o Basila.
Rzut na unik:
— Nic nie rozumiesz, Basilu. Zresztą nie dziwi mnie to — odparł z irytacją. Wiedział, że to nie była wina brata, że Basilius w gruncie rzeczy miał dobre chęci. Był bardzo zapobiegawczy, ale chronił tych, których kochał. Tyle, że on naprawdę był czystej krwi. Nie było prawdy, która mogłaby zniszczyć mu całe życie. Nie musiał żyć w cieniu.
Jednak, gdy Ellie niemal dostała butelką, Icarus poczuł jeszcze większą, palącą wściekłość. Nie znosił tego całego systemu ani tych, którzy go budowali. A ci kontrmanifestanci właśnie prawie skrzywdzili jego młodszą siostrzyczkę.
— I co, skurwysyny? Właśnie prawie skrzywdziliście nastolatkę! — krzyknął w stronę kontrmanifestanów. — I to czystej krwi, wy jebane głąby! Swoich też napierdalacie?!
Tym razem to w jego stronę nadleciała może nie butelka, ale jakaś pusta puszka, bliżej nieznanego pochodzenia. Nie miał tyle szczęścia, co Electra. Puszka trafiła go w czoło tak, że na chwilę zobaczył gwiazdy przed oczami. Pierwszy moment był pozbawiony bólu, ten dopiero nadszedł po chwili, gdy Icarus podniósł rękę do skroni, dotknął jej i zobaczył na dłoni czerwień. Wciąż kręciło mu się w głowie, aż musiał się podeprzeć o Basila.
Rzut na unik:
Rzut O 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana