• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna Fontanna Szczęśliwego Losu [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain

[6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#7
24.02.2025, 14:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.07.2025, 13:01 przez Rodolphus Lestrange.)  
Usłyszawszy odpowiedź, zagadkową a prostą jednocześnie, zabębnił opuszkami palców w blat stolika. Milczał, przetrawiając tę informację. Z żywą skończyły się tematy do rozmów... Bystro zerknął na Caina, jakby coś chodziło mu po głowie.
- Martwi mają do powiedzenia więcej niż żywi? - zapytał niby mimochodem, nie licząc nawet na jasną, logiczną odpowiedź. Podejrzewał że owszem, być może: martwi mieli o wiele więcej do powiedzenia, gdyby ktokolwiek ośmielił się wyciągnąć ich z odmętów Limbo. Wystarczyło chociażby porozmawiać z Victorią, która technicznie rzecz biorąc nie była martwa, ale udało jej się wejść i wyjść z Limbo.

Jeżeli w jakikolwiek sposób Fawley próbował sprawić, że Lestrange poczułby się nieswojo przez zmniejszenie dystansu i zabranie kilka cennych cali jego przestrzeni osobistej, to niestety mężczyzna musiał obejść się smakiem. Sam był zbyt dobry w tę grę, by pozwolić sobie w tej chwili na coś więcej niż przesunięcie wzrokiem po twarzy swojego rozmówcy.
- Oczywiście. Wszystko co robię, jest podyktowane troską o osoby, z którymi współpracuję - nie musiał nawet kłamać - bo to, co mówił, było najprawdziwszą prawdą. Sęk w tym jednak, że to nie o Harrisa w tej chwili chodziło, a o osoby z organizacji, dla której działał. Chronił w tym momencie nie tylko siebie, ale przede wszystkim interesy Czarnego Pana. - Nie chciałbym, by Leon musiał się martwić o tak ważną dla siebie osobę. Dzięki temu będzie mógł w całości skupić się na naszym zamówieniu.
Na jego usta wpłynął butny, nieco kpiący uśmiech. Owszem, Londyn to nie było ostatnio bezpieczne miejsce: jednak nie przez męty z Nokturnu a przez ludzi jego pokroju. Osoby, które miały siać chaos, podżegać do buntu i sprawiać, by każdy patrzył na każdego wilkiem. Prześlizgiwał się między oparami zaufania i podjudzał tych, których uznał za ciekawych, by potem wykorzystać ich do własnych celów, rozwalając przy okazji relacje rodzinne w drobny mak.
- Ominęły mnie te szantaże, gdy byłem młodszy i nie chciałem się słuchać rodziców - odpowiedział z rozbawieniem, lekko wzruszając ramionami. - Chociaż nie przypominam sobie, by ktokolwiek w mojej rodzinie straszył nieposłuszne dzieci Fawleyami, którzy mają niespełnione fryzjerskie ambicje.
O nie, groźby w tym stylu nie były częścią jego rodziny. Głównie dlatego, że już w bardzo młodym wieku nauczył się kłamać tak, by rodzice uważali, iż nie ma wolnej woli i jest im całkowicie podporządkowany. Była to prawda, chociaż częściowa. Ojciec wybrał dla niego taką a nie inną ścieżkę, to on pociągał za sznurki przez większość jego życia. I nawet jeżeli Rodolphus uważał, że rozegrał mistrzowską partię szachową, to był w błędzie.
- Skąd pewność, że w ogóle dotarłbyś do krawędzi mojego łóżka? - Rodolphus miał przygotowanych wiele uśmiechów. Ten jednak, delikatny i leciutki, nie krył za sobą fałszu. Był szczerze zainteresowany odpowiedzią i rozbawiony wizją tego, że otworzyłby oczy, a nad nim stałby Cain z nożycami.

Po wymianie uprzejmości i przyjęciu zlecenia, Lestrange kiwnął Cainowi głową i ulotnił się z baru, nie chcąc przebywać w takim miejscu dłużej, niż to było konieczne.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Fawley (1665), Rodolphus Lestrange (2527)




Wiadomości w tym wątku
[6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 20.01.2025, 14:27
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Cain Fawley - 21.01.2025, 22:45
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 22.01.2025, 01:08
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Cain Fawley - 26.01.2025, 20:14
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 29.01.2025, 23:18
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Cain Fawley - 18.02.2025, 01:58
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 24.02.2025, 14:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa