24.02.2025, 21:14 ✶
Patrzył się na niego. Skryty w ten sposób, nie musząc nawiązywać kontaktu wzrokowego, nie zasłaniał już twarzy. Ostatni raz przetarł oczy rękawem i powrócił do powolnego sunięcia palcami po materiale piżamy. Spoglądając na Laurenta w tym stanie, przypominał sobie o własnej bezradności, kiedy znajdował się w jego ciele. Próbował z tego niecodziennego doświadczenia coś wyciągnąć, jakieś wnioski, ale mało co próbowało teraz układać się w jego głowie w logiczną całość. Wczoraj próbował się zabić, teraz miał wrażenie, że mimo takiej ludzkiej potrzeby zostania wyciągniętym z dna studni, większość ciężaru znajdowała się na nim. Powinien go przed tymi informacjami chronić. Nie powinien nigdy myśleć o odejściu, powinien być skupiony na nim - na kimś, komu obiecał ciepło, troskę, miłość i bezpieczeństwo. Jakież to było przykre, że ta jaskinia w ogóle pojawiła się gdzieś na mapie jego życiorysu. Miał wrażenie, że nawet teraz wspomnienie tego horroru odbierało mu odwagi. Prawdziwie bezużyteczny był on. Patałach niedotrzymujący danych przyrzeczeń, przez którego Laurent czuł się źle. Ale co innego mógł zrobić? Skłamać? Mógłby kłamać. I tak pomijał niewygodną prawdę, pozostawiając ją w sferze domysłów, tylko Laurent powiedział mu kiedyś prostą rzecz: udźwignie wszystko, byle go nie okłamywać. Teraz miał wrażenie, że być może wierząc w to, popełnił jakiś błąd. A może po prostu oglądanie go w takim stanie rozdzierało mu serce.
- Powiedziałbym, że nic - zaczął, podkreslając to tonem wyraźnie sugerującym, że czego Laurentowi jednak brakowało. Westchnienie, które uniosło głowę blondyna wysoko do góry, nie pomogło w rozładowaniu zbudowanego napięcia. - Tylko że masz naprawdę chujowy gust do facetów. Ciąłem się kiedy ty chodziłeś do szkoły odkrywać sekrety roślin doniczkowych. Jest mi ciężko przestać. - Niby była to po części prawda, ale to nie był przecież główny powód, dlaczego Nora znalazła go z nożem przy szyi. - Gwarantuję ci, że nie umarłem. Jestem tutaj i widzę cię wyraźnie. Może słaby to tekst, bo generalnie dopatruję się ciebie we wszystkim i widzę cię we wszystkim, ale... - pokręcił głową. Podniósł się delikatnie, przytrzymując go przy sobie, drugą ręką ściągając kurtkę, którą zrzucił na podłogę. Bo chciał ująć jego dłoń, poprowadzić po swoim ciele, zacisnąć palce na własnej skórze. - Z porcelany nie jestem, możesz złapać mnie mocniej. - Znów milczał. - Boję się, że tu zasnę i z tego łóżka wyciągnie mnie jakiś strażnik, ale jak myślę o wyjściu stąd to mi gorzej.
- Powiedziałbym, że nic - zaczął, podkreslając to tonem wyraźnie sugerującym, że czego Laurentowi jednak brakowało. Westchnienie, które uniosło głowę blondyna wysoko do góry, nie pomogło w rozładowaniu zbudowanego napięcia. - Tylko że masz naprawdę chujowy gust do facetów. Ciąłem się kiedy ty chodziłeś do szkoły odkrywać sekrety roślin doniczkowych. Jest mi ciężko przestać. - Niby była to po części prawda, ale to nie był przecież główny powód, dlaczego Nora znalazła go z nożem przy szyi. - Gwarantuję ci, że nie umarłem. Jestem tutaj i widzę cię wyraźnie. Może słaby to tekst, bo generalnie dopatruję się ciebie we wszystkim i widzę cię we wszystkim, ale... - pokręcił głową. Podniósł się delikatnie, przytrzymując go przy sobie, drugą ręką ściągając kurtkę, którą zrzucił na podłogę. Bo chciał ująć jego dłoń, poprowadzić po swoim ciele, zacisnąć palce na własnej skórze. - Z porcelany nie jestem, możesz złapać mnie mocniej. - Znów milczał. - Boję się, że tu zasnę i z tego łóżka wyciągnie mnie jakiś strażnik, ale jak myślę o wyjściu stąd to mi gorzej.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.