• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria

[27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#3
25.02.2025, 17:21  ✶  

Załatwiła to spotkanie tak szybko z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że Sauriel nosiłby się z tym, jak typowy facet, tygodniami, zanim by się w końcu zebrał i zdecydował, że pora to załatwić, a po drugie, żeby nie zdążył się rozmyślić. I biorąc pod uwagę to dziwne napięcie i energię jaką emanował wampir – był to bardzo dobry ruch. Przypadkiem, bo nie to, że znała go na wylot, albo tak dobrze, żeby łatwo przewidzieć jego ruchy, co to, to nie – to wszystko wokół nich to było hm… ciągle powolne poznawanie, ciche docieranie się w miejscach, do których ją do siebie dopuszczał, a Victoria korzystała z okazji. Tak jak korzystała z niej na tym spotkaniu, po prostu siedząc sobie obok, śliczna jak laleczka, słuchając wymiany zdań dwóch mężczyzn i wtrącając się tylko, gdy wyczuwała, że zaraz będzie to eskalować bez żadnego konkretnego powodu. Pomagała to wyłagodzić, tak jak umiała i tam gdzie wiedziała, o co może chodzić, a potem znowu po prostu wracała do trybu delikatnego uśmiechu i duchowego wsparcia. Dopiero w trakcie tego spotkania dotarło do niej, że być może nigdy wcześniej Sauriel nie zamawiał własnych mebli, że ich nie wybierał w taki sposób, by były skrojone idealnie pod niego, że wcześniej robiła to za niego rodzina – a może mógł wtedy powiedzieć jedynie, ze „chcę ciemne” i takie mu załatwili, do tej jego piwnicy, i nawet ich przed tym nie obejrzał? To byłoby takie w ich stylu, prawda? W porównaniu do jego, jej życie było prawdziwym luksusem, gdzie mogła sobie wybrać to i tamto, potupać nóżką, kiedy bardzo czegoś nie chciała i przede wszystkim nikt jej nie zniechęcał do własnych pasji: gdy zajęła się ogrodnictwem, to jej ojciec nawet dumnie się uśmiechał, bo doskonale wiedział, że to będzie profitować, Lestrange mieli ogromny ogród rodowy, a poza tym zioła wykorzystywało się w sztuce warzenia eliksirów. Nawet Isabella się na to nie krzywiła, tylko po prostu pozwolili jej samodzielnie zająć się ogrodem ich posiadłości.

– No trochę – przyznała, kiedy sama mocniej pociągnęła nosem, po czym lekko się uśmiechnęła. No co jak co, ale naprawdę TO mu przeszkadzało? Chociaż na co dzień kręcił się po Nokturnie i pod nim? – I to ci niby przeszkadza? – upewniła się, zastanawiając się, jak mocno pociągnąć zaczepkę, albo gdzie raczej ją zakończyć. A potem uniosła brwi z pobłażliwością. – Mój drogi, gdybym chciała cię zgubić, to jest na to kilka dużo lepszych sposobów, niż zabranie cię do stolarza, a potem proponowanie ci wieczornego spaceru – czy to nie było oczywiste? No dobrze, dawniej nieraz go zostawiała samego bez słowa, gdy obrażona zamierzała się ulotnić, ale już dawno nie obraził jej tak śmiertelnie i bardzo, żeby chciała sobie od niego pójść. –  Jak tak się boisz, to tu mam rękę – uniosła dłoń i zamachała paluszkami, ot, taka tam zaczepka i prowokacja w jednym. Zawsze mógł ją złapać za dłoń… wtedy miałby pewność, że gdyby zechciała się nagle teleportować – to z nim.

Nie pytała póki co jak wrażenia po spotkaniu, bo widziała, że go wciąż nosi. Zapyta później, a póki co…

– Chciałam ci podziękować za wczoraj – powiedziała nagle, nie przyspieszając ani nie zwalniając tempa. – Za wszystko w zasadzie. Tamte zdjęcia były… Bardzo mi poprawiły humor, a potem to z Astarothem… Oberwałeś przeze mnie i bez słowa skargi – na moment tylko zamilkła i nabrała powietrza w płuca. – To wszystko bardzo dużo dla mnie znaczy, dlatego – dziękuję. Odwdzięczę się za to – i nawet miała już pomysł jak, tylko musiała znaleźć wolny wieczór… albo dzień, obojętnie, i wszystko przygotować.

Gdzieś w tle, oprócz spokojnych odgłosów życia, słychać było wysoki śmiech grupki, najwyraźniej dziewcząt, ale Lestrange nie zwróciła na to większej uwagi.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (903), Victoria Lestrange (1834)




Wiadomości w tym wątku
[27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.02.2025, 12:34
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 24.02.2025, 23:57
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 25.02.2025, 17:21
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 17.04.2025, 11:51
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 23.04.2025, 20:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa