26.02.2025, 16:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.02.2025, 16:40 przez Basilius Prewett.)
Spojrzenie Basiliusa nagle nieco złagodniało, kiedy Electra zaczęła protestować.
– Nie mówię, że nie ma racji– powiedział, wzdychając ciężko, a zaraz potem jego wzrok zmienił się na nieco mniej przyjemny, gdy odwrócił się w stronę brata. — Naprawdę? Naprawdę? Wiesz co? Super. Idź tam jak chcesz i...
Przez jego ciało przebiegł mroźny dreszcz, gdy jego siostrę niemal trafiła butelka. Szybko chwycił rękę, aby pomóc jej zejść z trajektorii przedmiotu, ale na całe szczęście siostra poradziła sobie sama.
– Debile! – krzyknął towarzysząc Icarusowi w wyzywaniu kontrmanifestanów, trzymając przy tym najmłodszą Prewett mocno za ramię, jakby w obawie, że zaraz stanie się coś, co ponownie oddzieli ich od siebie.
Nie było dobrze. Naprawdę musiał ich stąd zabrać. Teraz to i był nawet gotowy, związać ich i zmusić do teleportacji, gdyby stawiali opór. Zerknął za siebie. Nie mieszkał daleko. Mogli spokojnie oddalić się od marszu i przeczekać tam to wszystko, gdyby tylko kontrmanifestanci nie sprawiali tylu kłopotów.
I w tym momencie Icarus dostał puszką w głowę, a Basilius poczuł jak zalewa go wściekłość. Sam nie wiedział kiedy puścił ramię Electry, wyciągnął różdżkę i spróbował transmutować szatę kontrmanifestanta, który zaatakował jego brata (albo kogokolwiek z tej grupy, było mu naprawdę wszystko jedno), aby transmutować jego szatę tak, aby ten się o nią potknął i wywalił na chodnik.
Transmutacja II rzucam pod edycję
I oczywiście jak na złość nic się nie stało, jakby wczoraj w pracy nie przeprowadzał znacznie bardziej skomplikowanych zabiegów z użyciem transmutacji. Rzucić mógł w nich co najwyżej różdżką, więc po prostu się poddał. Może powinien krzyknąć crucio na głos? Tak aby wprowadzić panikę, że ktoś naprawdę rzucił zaklęcie niewybaczalne? Nie. Masowy popłoch jedynie pogorszyłby sytuację.
Powrócił spojrzeniem do Icarusa, który obecnie się o niego opierał.
– No śmiało. Pobądź tutaj jeszcze kilka chwil, a może na tyle wiele puszek postanowi zaprzyjaźnić się z tobą, że trafisz do Lecznicy Dusz powtarzając jedynie w kółko hasła z marszu – mruknął, jednoczenie bardzo uważnie przyglądając się bratu, martwiąc się i jego stan. – Wszystko w porządku? Dasz radę iść powoli? Ellie, krzycz jeśli coś zacznie znowu na nas lecieć. Idziemy do mnie.
– Nie mówię, że nie ma racji– powiedział, wzdychając ciężko, a zaraz potem jego wzrok zmienił się na nieco mniej przyjemny, gdy odwrócił się w stronę brata. — Naprawdę? Naprawdę? Wiesz co? Super. Idź tam jak chcesz i...
Przez jego ciało przebiegł mroźny dreszcz, gdy jego siostrę niemal trafiła butelka. Szybko chwycił rękę, aby pomóc jej zejść z trajektorii przedmiotu, ale na całe szczęście siostra poradziła sobie sama.
– Debile! – krzyknął towarzysząc Icarusowi w wyzywaniu kontrmanifestanów, trzymając przy tym najmłodszą Prewett mocno za ramię, jakby w obawie, że zaraz stanie się coś, co ponownie oddzieli ich od siebie.
Nie było dobrze. Naprawdę musiał ich stąd zabrać. Teraz to i był nawet gotowy, związać ich i zmusić do teleportacji, gdyby stawiali opór. Zerknął za siebie. Nie mieszkał daleko. Mogli spokojnie oddalić się od marszu i przeczekać tam to wszystko, gdyby tylko kontrmanifestanci nie sprawiali tylu kłopotów.
I w tym momencie Icarus dostał puszką w głowę, a Basilius poczuł jak zalewa go wściekłość. Sam nie wiedział kiedy puścił ramię Electry, wyciągnął różdżkę i spróbował transmutować szatę kontrmanifestanta, który zaatakował jego brata (albo kogokolwiek z tej grupy, było mu naprawdę wszystko jedno), aby transmutować jego szatę tak, aby ten się o nią potknął i wywalił na chodnik.
Transmutacja II rzucam pod edycję
Rzut N 1d100 - 14
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 31
Akcja nieudana
Akcja nieudana
I oczywiście jak na złość nic się nie stało, jakby wczoraj w pracy nie przeprowadzał znacznie bardziej skomplikowanych zabiegów z użyciem transmutacji. Rzucić mógł w nich co najwyżej różdżką, więc po prostu się poddał. Może powinien krzyknąć crucio na głos? Tak aby wprowadzić panikę, że ktoś naprawdę rzucił zaklęcie niewybaczalne? Nie. Masowy popłoch jedynie pogorszyłby sytuację.
Powrócił spojrzeniem do Icarusa, który obecnie się o niego opierał.
– No śmiało. Pobądź tutaj jeszcze kilka chwil, a może na tyle wiele puszek postanowi zaprzyjaźnić się z tobą, że trafisz do Lecznicy Dusz powtarzając jedynie w kółko hasła z marszu – mruknął, jednoczenie bardzo uważnie przyglądając się bratu, martwiąc się i jego stan. – Wszystko w porządku? Dasz radę iść powoli? Ellie, krzycz jeśli coś zacznie znowu na nas lecieć. Idziemy do mnie.