Czy teraz to tak będzie wyglądać? Patrząc na niego, każdy teraz będzie odczuwał lęk, obawę czy zaś ulgę, że widzi w nim Roberta lub nie? Kamień z serca. Nie skomentował tych słów, choć nie chciał też czuć się tym urażonym. Oddałby najpewniej wszystko, aby znów zobaczyć swojego bliźniaka. Nie tylko widząc swoje odbicie w lustrze.
Od razu przeszedł do sprawy, uspokajając, że nie przyszedł w interesie, o jakim rozmawiali na początku miesiąca. Richarda nie zdziwiło zaskoczenie u Stanleya. A może powinno? On i Robert nie zapominali o swoich dzieciach.
Na potwierdzenie pytania, Richard skinął głową, dając tym samym gest w kierunku zapakowanego obrazu. A że Borgin nie wziął od razu koperty, Mulciber położył ją na blacie biurka. Uwagę przenosząc na Stanleya, oglądającego podarek. Kiwnął mu głową w zachęcie, aby się nie zastanawiał i rozpakował. W tym czasie, pozwolił sobie zapalić papierosa, kiedy bratanek rozrywał papier i oglądał dzieło sztuki swojego ojca. Richard, wiedział co to było. Sam pakował.
Ręka Averych. Przy tym komentarzu, to i Richard lekko się uśmiechnął. Robert odziedziczył po matce talent do malarstwa, a także nauczył tworzyć z nich coś więcej. Skrytki, przejścia. Dziedziczył ich umiejętności, gdy zaś Richard przejął głównie rodowy dar widzenia nici powiązań. Rzemieślnik był z niego kiepski. Gdyby miał odtworzyć ten obraz, który namalował Robert dla syna… Wstyd byłoby go komuś pokazać.
- Jemu podziękuj.Odparł, sugerując najpewniej odwiedzenie grobu Roberta. Rozumiejąc też to podziękowanie tak, jakby Stanley dziękując jemu, dziękował i ojcu. Za przekazanie prezentu? Czy że będzie mu ojca przypominał za każdym razem?
Zaciągnął się papierosem, jaki zapalił wcześniej. Powędrował za wzrokiem Stanleya, który znalazł miejsce na powieszenie obrazu. Richard lekko skinął głową, odszukując także obraz Anne. Mieć obrazy własnych rodziców jako pamiąta, kiedy Ci nie żyją.
Słysząc pytanie, skierował wzrok na Stanleya. Spoważniał od razu. Wzrok kierując znów na obraz z ręki Roberta.
- Moi chłopcy jakoś się trzymają.Łatwiej było mu odpowiedzieć o swoich dzieciach, które być może w ostatnim czasie, nie miały za dobrych relacji z Robertem. Szczególnie Charles. Nie pytał ich. Po prostu, zgadywał. Ale gdy miał powiedzieć o Sophie i o sobie, miał jakby zaciśnięte gardło.
- Sophie źle to znosi. Ja... Nie wiem jak sobie z tym poradzę…
Przyznał.
- Czuję… Jakby... Umarła połowa mnie.
Dodał.