27.02.2025, 06:01 ✶
Jak to się mówiło - licho nie śpi. Te, które znajdowały się w okolicy, najwyraźniej nie były na tyle miłe by oddać się drzemce i pozwolić niepostrzeżenie zgarnąć się do worka, klatki czy czegokolwiek, w czym mogliby je przetransportować w bezpieczniejsze miejsce. Biorąc pod uwagę, że znajdowali się pośrodku rezerwatu, można było założyć że właśnie o głód chodziło. W końcu podstawę diety tych stworzeń stanowiły ludzkie mózgi, jak więc mogły przegapić okazję, kiedy to dwójka takowych pojawiła się w ich okolicy?
Jeśli Faye faktycznie liczyła, że stworzenia same zapakują się klatek, to Rowle był z nią gotowy stać tutaj, pośród trzepotania ich skrzydeł i się z nią o to wykłócać. Na całe szczęście, chyba nie przyszło jej do głowy podzielić się na głos swoim planem, a może zwyczajnie uznała go za zbyt oczywisty by go tłumaczyć. Bańka wokół nich natomiast... wcale nie była aż takim złym pomysłem, szczególnie kiedy początkowo wybite z równowagi licha i potraktowane ofensywnym zaklęciem, teraz najprawdopodobniej miały stać się bardziej zagorzałe w swych działaniach, bo i bardziej zdenerwowane.
Ale zamiast jakkolwiek się z nią zgodzić, czy chociażby kiwnąć głową, nawet jeśli miała tego nie zauważyć pośród tego co działo się dookoła, Rowle prychnął tylko z pewnym zniecierpliwieniem, jakby tym drobnym aktem chcąc ją i teraz nieco zirytować, albo chociaż zaznaczyć że nie musiała być taka mądra. Dobrze było mieć przy sobie kogoś, kto profesjonalnie zajmował się łowiectwem, ale gdyby dzisiejszego dnia nie postanowiła się przesadnie odmłodzić, to wcale by go tutaj nie było. I chyba z tym miał największy problem.
- Biorę prawą - mruknął tylko, kiedy licha zakręciły się w powietrzu, obierając ich sobie na nowo za cel. Delikatny świst skrzydełek byłby nawet przyjemny, gdyby nie ich mordercze zapędy i Rowle bez zawahania machnął różdżką, zgodnie z instrukcją decydując się na wyczarowanie bańki dookoła stworzenia, które leciało po jego prawej.
kształtowanie na bańkę dookoła licha
Jeśli Faye faktycznie liczyła, że stworzenia same zapakują się klatek, to Rowle był z nią gotowy stać tutaj, pośród trzepotania ich skrzydeł i się z nią o to wykłócać. Na całe szczęście, chyba nie przyszło jej do głowy podzielić się na głos swoim planem, a może zwyczajnie uznała go za zbyt oczywisty by go tłumaczyć. Bańka wokół nich natomiast... wcale nie była aż takim złym pomysłem, szczególnie kiedy początkowo wybite z równowagi licha i potraktowane ofensywnym zaklęciem, teraz najprawdopodobniej miały stać się bardziej zagorzałe w swych działaniach, bo i bardziej zdenerwowane.
Ale zamiast jakkolwiek się z nią zgodzić, czy chociażby kiwnąć głową, nawet jeśli miała tego nie zauważyć pośród tego co działo się dookoła, Rowle prychnął tylko z pewnym zniecierpliwieniem, jakby tym drobnym aktem chcąc ją i teraz nieco zirytować, albo chociaż zaznaczyć że nie musiała być taka mądra. Dobrze było mieć przy sobie kogoś, kto profesjonalnie zajmował się łowiectwem, ale gdyby dzisiejszego dnia nie postanowiła się przesadnie odmłodzić, to wcale by go tutaj nie było. I chyba z tym miał największy problem.
- Biorę prawą - mruknął tylko, kiedy licha zakręciły się w powietrzu, obierając ich sobie na nowo za cel. Delikatny świst skrzydełek byłby nawet przyjemny, gdyby nie ich mordercze zapędy i Rowle bez zawahania machnął różdżką, zgodnie z instrukcją decydując się na wyczarowanie bańki dookoła stworzenia, które leciało po jego prawej.
kształtowanie na bańkę dookoła licha
Rzut Z 1d100 - 40
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!