28.02.2025, 04:12 ✶
Może i by się nawet do Peregrinusa znowu uśmiechnęła, równie grzecznie co znacząco, gdyby to że Scylla zaburzyła cały rytm rozmowy tanecznym krokiem. Mogła się tego spodziewać, że dziewczyna złapie się za najmniej odpowiednie słówko, które zostało wypowiedziane bez głębszej myśli kryjącej się za nim. Zmierzyła Greyback surowym spojrzeniem, bo czasami bywała równie urocza co absurdalnie głupia i w głowie Lyssy nie pozostawały wątpliwości, ze gdyby nie trzecie oko, to jasnowidzkę już dawno pożarłby ten świat bo była na niego zwyczajnie zbyt powolna.
Chociaż po prawdzie, to wydawała się Dolohov taka głównie w momentach, kiedy to w stosunku do niej okazywała się... taka. Taka inna i stojąca w przeciwieństwie do tego, co jej samej chodziło po głowie. Lyssa zwyczajnie nie lubiła, kiedy ktoś się z nią nie zgadzał lub w jakikolwiek sposób podważał jej słowa, a Scylla robiła właśnie to - i najbardziej w tym wszystkim córka Dolohova żałowała, że tamta nie robiła tego specjalnie. Bo wtedy mogłaby ją zgnoić z pełną satysfakcją że miała do tego prawo.
Nie odpowiedziała, zamiast tego wznosząc oczy ku niebu i licząc w myślach do dziesięciu, żeby coś się jej przy Trelawneyu nie wymsknęło, bo łącząca tamtą dwójkę nić, podduszała Lyssę skutecznie.
- Oczywiście, jeśli tylko dasz mi szansę - spojrzała na koleżankę, robiąc duże oczy sierotki, która właśnie prosiła ją o odrobinę litości, jakby faktycznie wszystko leżało w mocy Scylli. To nie ja, to ty, mówiły te oczy i lekko wygięte kąciki ust.
- Siedziałam na wygodniejszych - odparła marudnie, kiedy Peregrinus wrócił do pomieszczenia. I równie sugestywnie, jakby zmienienie go na lepszy model powinien się właśnie znaleźć gdzieś wysoko na jego liście priorytetów odnośnie Praw Czasu i usprawnienia ich działalności. - Bez sensu. Może właśnie ktoś powinien jej powiedzieć, ze nie ma co wypełzać, bo Orfeusz już dawno nie żyje. Wiem, powinna sobie kupić bilet na spływ Tamizą, może dopłynie na Lesbos i się muzy do niej uśmiechnął.
Tak samo jak ona teraz, może nieco kwaśno. Z pewną dezaprobatą, która pogłębiła się kiedy Scylla zaczęła swój wywód. Chciała się jej zapytać, czemu w ogóle bywała na Podziemnych Ścieżka i jak zawsze zrobić to z pewną niekontrolowaną odrazą, ale wydarzyła się rzecz o wiele bardziej oburzająca - Peregrinu chciała od niej list. Cofnęła więc rękę, z oburzoną miną, ale zawsze uśmiechnęła się zachwycona, bo Greyback wreszcie zaczęła mówić z sensem.
- Właśnie, Scylla mądrze mówi, potrzebuję świeczek.
Chociaż po prawdzie, to wydawała się Dolohov taka głównie w momentach, kiedy to w stosunku do niej okazywała się... taka. Taka inna i stojąca w przeciwieństwie do tego, co jej samej chodziło po głowie. Lyssa zwyczajnie nie lubiła, kiedy ktoś się z nią nie zgadzał lub w jakikolwiek sposób podważał jej słowa, a Scylla robiła właśnie to - i najbardziej w tym wszystkim córka Dolohova żałowała, że tamta nie robiła tego specjalnie. Bo wtedy mogłaby ją zgnoić z pełną satysfakcją że miała do tego prawo.
Nie odpowiedziała, zamiast tego wznosząc oczy ku niebu i licząc w myślach do dziesięciu, żeby coś się jej przy Trelawneyu nie wymsknęło, bo łącząca tamtą dwójkę nić, podduszała Lyssę skutecznie.
- Oczywiście, jeśli tylko dasz mi szansę - spojrzała na koleżankę, robiąc duże oczy sierotki, która właśnie prosiła ją o odrobinę litości, jakby faktycznie wszystko leżało w mocy Scylli. To nie ja, to ty, mówiły te oczy i lekko wygięte kąciki ust.
- Siedziałam na wygodniejszych - odparła marudnie, kiedy Peregrinus wrócił do pomieszczenia. I równie sugestywnie, jakby zmienienie go na lepszy model powinien się właśnie znaleźć gdzieś wysoko na jego liście priorytetów odnośnie Praw Czasu i usprawnienia ich działalności. - Bez sensu. Może właśnie ktoś powinien jej powiedzieć, ze nie ma co wypełzać, bo Orfeusz już dawno nie żyje. Wiem, powinna sobie kupić bilet na spływ Tamizą, może dopłynie na Lesbos i się muzy do niej uśmiechnął.
Tak samo jak ona teraz, może nieco kwaśno. Z pewną dezaprobatą, która pogłębiła się kiedy Scylla zaczęła swój wywód. Chciała się jej zapytać, czemu w ogóle bywała na Podziemnych Ścieżka i jak zawsze zrobić to z pewną niekontrolowaną odrazą, ale wydarzyła się rzecz o wiele bardziej oburzająca - Peregrinu chciała od niej list. Cofnęła więc rękę, z oburzoną miną, ale zawsze uśmiechnęła się zachwycona, bo Greyback wreszcie zaczęła mówić z sensem.
- Właśnie, Scylla mądrze mówi, potrzebuję świeczek.