Rudi,
kojarzysz Thorana Yaxleya? Chuj mieszkał koło mnie i wjebał mi do mieszkania, jak trwał tu remont, pierdolonego, związanego jak baleron poltergeista do kratki wentylacyjnej i od kilku tygodni nie miałam spokoju, bo ciągle słyszałam jakieś afrykańskie tańce godowe – i oczywiście słyszałam je tylko ja.
Nikogo nie obdzierałam ze skóry, po prostu w nocy z Brenną znalazłyśmy tego zjebanego poltergeista i bardzo nie chciał zostać wyegzorcyzmowany, więc wydzierał się na całą ulicę jak Dægberht próbował się go pozbyć. Nie wiedziałam, że okno było otwarte.
Nic mi nie jest, wbrew pozorom jestem teraz najszczęśliwszą osobą pod słońcem, bo mam w końcu SPOKÓJ. Zanim zapytasz – Yaxleya już tu nie ma, sprawdziłam. Bo gdyby był, to może rzeczywiście postanowiłabym obdzierać ludzi ze skóry w imię mrocznych bogów.