• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine

[08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#6
28.02.2025, 23:20  ✶  

Dobrze, że chociaż jedno z nich jeszcze w miarę nad sobą panowało, bo ona po raz kolejny straciła zupełnie kontrolę. Ostatnio zdarzało jej się to bardzo często, zbyt często i nie była z tego powodu szczególnie zadowolona, ale też jakoś specjalnie z tym nie walczyła. Taki jej urok, czyż nie? Niewyparzona gęba...

- Wiem, w końcu niczego nie muszę, prawda? - Sięgnęła po tę niską zagrywkę, którą często się przerzucali, bo aktualnie nie miała już niczego do stracenia, nikt nie mówił, że to, co mówi będzie szczególnie wyszukane. Wręcz przeciwnie chyba zupełnie się nie miarkowała i nawet w tej rozmowie sięgała dna.

- Powinnam Ci dziękować za tę łaskę? Jaśniepan Greengrass tym razem postanowił zostać, na chwilę, bo przecież nie na stałe, kiedy stwierdzi, że wystarczy, odwróci się na pięcie i będzie po wszystkim? Jeszcze może powinnam być Ci wdzięczna za to, że teraz tu jesteś, co? - Oczywiście, przecież tym razem nie zniknął, przynajmniej jak na razie. W końcu ustalili, że to tylko chwilowe, pozostawało jej więc czekać na nieuniknione, nie mogła mieć innego nastawienia, jak zacząć się po prostu wkurzać o to wszystko.

Nie szła im ta rozmowa, zupełnie, miała wrażenie, że jeszcze bardziej się będą przez nią mijać, ale nie mieli niczego do stracenia, to miał być ich koniec, więc dlaczego by właśnie nie wyrzygać sobie tego wszystkiego? Naprawdę wspaniale, dojrzale zachowanie.

- Nie, najlepiej dalej będę udawać, że o tym nie wiem, co nie? Że się tego nie dowiedziałam, zresztą nawet nie od Ciebie, bo jakoś nie byłeś szczególnie skory o tym mówić. - Zdecydowanie nie powinna poruszać tego tematu, ale to zrobiła. Zresztą, gdyby nie Corio to nie miałaby pojęcia o tym, co się wydarzyło te półtora roku temu, żyłaby w błogiej nieświadomości, tak - zyskała kolejną rzecz, za którą się mogła obwiniać, naprawdę wspaniale.

Wydawało jej się, że zasługuje na jakieś wyjaśnienia, jednak raczej niezbyt często dowiadywała się o tym, że jej były chłopak, postanowił się zabić po rozstaniu. Tak naprawdę to był pierwszy raz (podejrzewała, że też ostatni), więc nie do końca wiedziała, w jaki sposób się powinna zachować. Chciała, żeby jej to wyjaśnił, chciała poruszyć ten temat, ale póki co nie nadarzyła się ku temu okazja, więc aktualnie sama ją znalazła. Idealny moment na to sobie wybrała, czyż nie?

Niby byli zmęczeni tą całą sytuacją, a jednak nadal mieli siłę, aby sobie dopierdalać, jakże to było urocze... Szkoda, że nie potrafili w ten sposób działać na jednym froncie, ale to nie był ten moment, zdecydowanie znajdowali się teraz po dwóch, różnych stronach tej samej historii.

- Nie masz pojęcia, czego chcę. - Od tego było warto zacząć. Znaczy niby dała mu to do zrozumienia, bo te słowa padły z jej ust, jednak to były tylko słowa, prawda? Tylko słowa, nic więcej. - No jasne, teraz stwierdź, że Cię nie znam, nigdy nie znałam i chuja o Tobie wiem, tego jeszcze nie odhaczyliśmy. - Raczej skłaniali się ku narracji, że bardzo dobrze się znają, teraz jednak mogli pójść w inną stronę, bo jeszcze nie zaliczyli tej wersji.

- To wszystko co mówiłeś, uparłeś się, że to co się między nami dzieje nie może mieć żadnego znaczenia, od samego początku powtarzałeś, że nic tym nie osiągniemy. Nie pozwalasz mi się do siebie zbliżyć w taki sposób, jakbym chciała, ciągle mam z tyłu głowy to co mówiłeś, że nie ma dla nas żadnej przyszłości, że to niemożliwe, żebyśmy znowu byli razem. Mówisz jedno, robisz drugie. Nie zachowywałeś się w ten sposób, ale o tym mówiłeś do chuja Morgany. Jak mam zweryfikować co było prawdziwe? - Gesty mówiły jedno, słowa drugie. Gubiła się w tym wszystkim. Wydawało jej się jeszcze przed chwilą, że dużo łatwiej będzie jej przyjąć narrację, że faktycznie to miał być ich koniec, ale jak widać mieli sobie do wyjaśnienia kilka naglących spraw. Nie spodziewała się tego, że znowu dojdzie między nimi do kłótni.

Zabawne było to, że Yaxleyówna podczas tej wymiany zdań chyba ani razu nie uniosła głosu, starała się być spokojna, przynajmniej poprzez ton jej wypowiedzi, bo w oczach dziewczyny już dawno Roise mógł dostrzec te specyficzne kurwiki, które pojawiały się tam za każdym razem, kiedy się denerwowała.

- Nie, moim zdaniem to Ty oczekujesz, że ja będę Cię błagać o to, żebyś dał nam kolejną szansę, nie odwracaj kota ogonem, bo to nie ma żadnego sensu. - Zdecydowanie nie mogli się aktualnie dogadać, szło im to gorzej niż źle. Każde było zafiksowane na swoim własnym punkcie widzenia, z którym nie mogli nic zrobić. Kłócili się o coś, tyle, że właściwie nie do końca wiedziała o co, ale nie miała zamiaru odpuszczać, skoro już postanowiła się zaangażować w tę kłótnię.

- Od początku dawałeś mi sprzeczne sygnały, po co? Dlaczego? Liczyłeś na to, że ulegniesz? Określ się w końcu. - Nie przestawała uderzać w niego słowami, chociaż przecież za tym nie przepadała i była naprawdę chujowym mówcą, jednak wyjątkowo wybrali właśnie ten sposób komunikacji, zresztą wydawało się jej, że to było błędem. Nie umieli ze sobą rozmawiać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (11847), Geraldine Greengrass-Yaxley (7959)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.02.2025, 02:34
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.02.2025, 13:49
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.02.2025, 17:10
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.02.2025, 17:14
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.02.2025, 19:08
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.02.2025, 23:20
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.03.2025, 00:12
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.03.2025, 01:09
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.03.2025, 03:27
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.03.2025, 23:45
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.03.2025, 00:33
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.03.2025, 03:45
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.03.2025, 04:52
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.03.2025, 22:11
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.03.2025, 23:15
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.03.2025, 00:45
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.03.2025, 03:36
RE: [08.09.72] bleeding out || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.03.2025, 10:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa