31.01.2023, 19:03 ✶
Z czasem człowiek uczy się różnych rzeczy, także tego, że świat potrafi być niczym bieżnia ze żwiru, jedno potknięcie i całe życie żyjesz z kamyczkami wżartymi w kolana. Thomas kiedyś też walczył, sprzeciwiał się i nawet mu to wychodziło, bo po jakimś czasie obite twarze wyzywających i stawiających mu się dzieciaków jakoś już nie były skore do wypluwania obelg, czy też klątw, w dorosłym życiu jednak już nie wszystko dało się załatwić w ten sposób. Szacunek i posłuch zyskiwało się w inny sposób, czasem dość brudny. Thomas więc musiał przyjąć inną taktykę, skoro samotna walka przeciwko potężniejszym nie wchodziła w grę. Zakładała ona udawanie, że przytyki wcale na niego nie działały i czekanie, aż niektórym się znudzi spoglądanie na jego wykrzywioną w uśmiechu twarz.
Wiele go to kosztowało, czasem nie dawał rady i wybuchał, nie został jednak w ten sposób zwolniony. Spory sukces.
- Za setnym ukuciem igły przestajesz odczuwać tak duży ból, jak na początku - odpowiedział Heather, uśmiechając się na jej dobroduszne stwierdzenie na temat zniknięcia Rookwooda z ich świata. Cóż, wolał nie przedstawiać jej statystyk na temat emerytowanych aurorów. Z czasem się nauczy w końcu takich, a nie innych faktów. Wzruszył więc tylko ramionami - No dobrze, może w takim razie na stałe spetryfikuje mu nogę? - zaproponował, bo w końcu lżejszy los w ogólnym rozrachunku.
Zaśmiał się na jej reakcję na ukazanie jej jego miotły, czując, że wyruszenie z młodą w powietrze może mu zdecydowanie poprawić humor.
- W takim razie w górze będziesz miała okazję, by potrenować wytężanie wzroku. Nie powiem, ale przyda się w twojej pracy, nie chcesz przecież potknąć się o trupa, gdy wyślą cię na miejsce zbrodni - uniósł znacząco brwi. Może i żartował, wiedział jednak, że spostrzegawczość była niezwykle pożądaną u brygadzistów cechą.
Wzbił się w powietrze zaraz za Heather, od razu zdając sobie sprawę, że dziewczyna musiała się czuć na miotle doskonale. Co patrząc na jej poprzednie doświadczenie było oczywiste. Zdążyli jednak zrobić niecałe jedno kółko nad polaną, gdy pod nimi coś huknęło, sprawiając, że Thomas natychmiast się zatrzymał. Ze zmrużonymi oczami wypatrzył scenerię, złożona ze stołów i grupki skupiających się wokół drewnianych gruzów ludzi. Brenna jednak chyba panowała nad sytuacją, inni brygadziści i aurorzy również wydawali się w miarę spokojni, skinął więc rudowłosej głową.
- To chyba nic wielkiego, choć pewnie trzeba będzie ponaprawiać te stoły. Wolę w sumie nie wiedzieć, jak to się stało, z drugiej strony jednak mnie to baaardzo ciekawi - odpowiedział, gdy podleciał bliżej dziewczyny .- Coś oprócz tego zamieszania i zdecydowanie za małych przejść między stołami zauważyłaś? - zapytał, ciekawy spostrzeżeń towarzyszki.
Wiele go to kosztowało, czasem nie dawał rady i wybuchał, nie został jednak w ten sposób zwolniony. Spory sukces.
- Za setnym ukuciem igły przestajesz odczuwać tak duży ból, jak na początku - odpowiedział Heather, uśmiechając się na jej dobroduszne stwierdzenie na temat zniknięcia Rookwooda z ich świata. Cóż, wolał nie przedstawiać jej statystyk na temat emerytowanych aurorów. Z czasem się nauczy w końcu takich, a nie innych faktów. Wzruszył więc tylko ramionami - No dobrze, może w takim razie na stałe spetryfikuje mu nogę? - zaproponował, bo w końcu lżejszy los w ogólnym rozrachunku.
Zaśmiał się na jej reakcję na ukazanie jej jego miotły, czując, że wyruszenie z młodą w powietrze może mu zdecydowanie poprawić humor.
- W takim razie w górze będziesz miała okazję, by potrenować wytężanie wzroku. Nie powiem, ale przyda się w twojej pracy, nie chcesz przecież potknąć się o trupa, gdy wyślą cię na miejsce zbrodni - uniósł znacząco brwi. Może i żartował, wiedział jednak, że spostrzegawczość była niezwykle pożądaną u brygadzistów cechą.
Wzbił się w powietrze zaraz za Heather, od razu zdając sobie sprawę, że dziewczyna musiała się czuć na miotle doskonale. Co patrząc na jej poprzednie doświadczenie było oczywiste. Zdążyli jednak zrobić niecałe jedno kółko nad polaną, gdy pod nimi coś huknęło, sprawiając, że Thomas natychmiast się zatrzymał. Ze zmrużonymi oczami wypatrzył scenerię, złożona ze stołów i grupki skupiających się wokół drewnianych gruzów ludzi. Brenna jednak chyba panowała nad sytuacją, inni brygadziści i aurorzy również wydawali się w miarę spokojni, skinął więc rudowłosej głową.
- To chyba nic wielkiego, choć pewnie trzeba będzie ponaprawiać te stoły. Wolę w sumie nie wiedzieć, jak to się stało, z drugiej strony jednak mnie to baaardzo ciekawi - odpowiedział, gdy podleciał bliżej dziewczyny .- Coś oprócz tego zamieszania i zdecydowanie za małych przejść między stołami zauważyłaś? - zapytał, ciekawy spostrzeżeń towarzyszki.