De,
tak właśnie myślałam, że to mogła być ona… Widzę, że za każdym razem stosuje inną taktykę, jakby uczyła się na poprzednich błędach, a skoro nie wypaliło, to trzeba coś zmienić. Daphne, wiem, że to marne pocieszenie, ale ludzie bardzo szybko o tym zapomną, uwierz. Zaraz znajdzie się jakiś lepszy temat do śmiechu. Poza tym – mogę ci jedynie poradzić, żebyś nie dawała po sobie poznać, że Cię to rusza. Uśmiechaj się, jak będą do Ciebie coś na ten temat mówić, to ich zbije z tropu, wtedy szybko przestaną. Albo spróbuj podłapać i śmiej się razem z nimi?
Nie martw się, nie jesteś sama. W razie czego, jeśli będzie już bardzo źle, przyjdź do nas na drugie piętro, przy mnie nawet nie spróbują powiedzieć niczego niemiłego. Albo mam Cię odwiedzić? Przyjść na przerwę na kawę?