De,
nie zostałam, ale poznałam kilkoro, to się jakoś samo dzieje. Astaroth szukał pomocy, więc mu ją zaoferowałam – bo tak, chodzi właśnie o niego. Tak, jest wampirem, miał pecha na którymś polowaniu zdaje się, jakoś w tym roku właśnie. Nawet nie jestem bardzo zdziwiona, bo wampiry są… no nie męczą się tak jak my, rany tak mocno im nie doskwierają, bo nigdy nie będą śmiertelne i mają całe lata na to, żeby się nauczyć i doskonalić swoje zdolności.
Napiszę do niego zatem. Nie rzuci się na Ciebie, niedawno zrobiłam dla niego eliksir, który ma mu pomóc panować nad sobą. Poza tym, żeby Cię przemienić w wampira, musiałby Twoją krew wypić w całości. Był u nas w domu raz w lipcu, mogłaś już wtedy spać, umówiona byłam z nim bardzo późno i Strzałka była za drzwiami gabinetu, bo czuł się wtedy pewniej, że nic nie odwali (nie odwalił). Zawsze możesz się ubezpieczać którymś skrzatem, jeśli się boisz (chociaż nie ma czego, naprawdę).
Chyba że chciałabyś napisać do niego sama? Albo mam mu szepnąć słówko, a wtedy Ty się do niego odezwiesz? Nie wiem jak wolisz to rozegrać. Zawsze mogę jeszcze napisać do jego starszej siostry, bo z nią też mam kontakt.