02.03.2025, 17:28 ✶
Jonathan uśmiechnął się szeroko.
— Nie musisz nic mówić mój drogi. Lustro – Tu Wskazał wiszące w przedpokoju lustro, w którym obaj prezentowali się świetnie, ale on mimo wszystko trochę lepiej. – I tak zawsze powie prawdę.
No chyba, że było to przeklęte lustro. Te mogły nieco kłamać. Z drugiej strony, nawet zaklęte zwierciadło, z którym miał ostatnio doczynienia w Mediolanie, wywołało w pewnym charłaku obsesję na punkcie osób wyglądających właśnie jak Jonathan więc... Więc nawet czarnomagiczne lustra nie potrafiły kłamać w tej sprawie.
Ogólnie mówiąc, nie zawsze był ulubionym członkiem rodziny Selwynów, zwłaszcza wtedy gdy dokonał sabotażu własnego ślubu, rodzice grozili wydziedziczeniem i musiał na szybko podjąć staż w Ministerstwie Magii skoro jego kariera aktorska przestała być możliwa, ale... Ale i tak był kuzynem najwspanialszym.
Słysząc co mówili rodzice Roberta, Jonathan nie mógł się powstrzymać, aby nie roześmiać się na głos.
– Oh, nie wiedziałem, że w ostatnim czasie domy determinowały plany zajęć – powiedział rozbawiony. – Zresztą akurat Crouchowie powinni wiedzieć, że najgroźniejsze osoby pochodzą z Hufflepuffu. – Charlotte przecież świetnie poradziła sobie w życiu, a była Puchonką. – Poza tym grunt, aby dobrze się uczyła i zrobiła dobre pierwsze wrażenie. No i drugie wrażenie.