02.03.2025, 20:58 ✶
wrzesień 1972
Słodka Anastazjo,
mylą się tylko ci, którzy nigdy nie wątpią. Poddawanie w wątpliwość sensu naszego istnienia jest czymś, co odróżnia nas od animalium. Gdy kreślę czarnym atramentem tę słowa, cienie kładą się długimi ciałami na moją dłoń, podczas gdy ja nie mogę spać. Anastasijo, przeszłość goni mnie i dyszy w kark, kłapiąc zębami nad uchem. Czuję jej zęby na swojej małżowinie, gdy próbuje uszczknąć mojej teraźniejszości.
Nie martwiłam się prozaicznym scandalum gdyż wiedziałam, że Strażnik nade mną czuwa. Czysty jedwab pościeli, spoczywającej w moim kufrze, nie może dorównać czystości Twojego serca, Anastazjo. Nigdy nie śmiałabym przypuszczać, że nie zauważysz tego, co jest niezbędne do życia. To nie tylko łóżko, droga kuzynko - rama, kolumny i wezgłowie to tylko piękne opakowanie dla tego, co liczy się najbardziej. Ty jako jedyna je dostrzegłaś w puchu pufków tarantowatych, które mimo martwicy wciąż nucą mi do ucha kołysanki, odpychając kłapiącą przeszłość pełną mrozu, lodu i niezrozumienia.
Zanim dotrę do Londynu, Prokhor zrzuci pióro na Twe kolana. Anastasijo, w tej właśnie chwili widzę przed oczyma kostuchę, w oczodołach której odbijają się dwie trzynastki. Symboliczna śmierć i faktyczne odrodzenie: przekroczenie przez Styks tak, jak przekraczamy kałużę, bez pomocy przystojnych mężczyzn, rozkładających płaszczyki pod naszymi obcasami. Idą zmiany, kuzynko, przed którymi nie tylko nie uciekniemy, lecz powstaniemy na nowo na zniszczonych, starych strukturach.
Tak jak Wieczna Zmarzlina w końcu pęknie pod wpływem wrzącej kuli lawy, tak spróchniałe szprychy w skostniałym kole trzasną, a odłamki drwa wbiją się w serca nowego pokolenia.
Nie wspomnę o Tobie gwiazdom, bo Ty świecisz z nich najjaśniej, Anastazjo. Gwiazdy znają Cię lepiej niż Ty kiedykolwiek poznasz samą siebie.
Cassandra Dolohov