01.02.2023, 02:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.02.2023, 02:34 przez Tilly Toke.)
Odseparował się całkowicie od słów, którymi był obdarzany, choć jego skruszenie i powaga wciąż pozostawały na miejscu, tak gesty i odpowiedzi wydawały się automatyczne. Nie było w tym nic dziwnego, wypadało odprawić stypę, a podczas przeżywania żałoby mógł być w różnym stanie emocjonalnym, w końcu każdy przeżywał takową inaczej.
- Dziękuję wam bardzo za przyjście - zwrócił się do Crouchów, a jego wzrok pozostał dłużej na Martinie, któremu skinął głową. Odprowadził go też spojrzeniem, mimo lekkiego tłumu zauważając, że mężczyzna wyszedł na zewnątrz. Nie mógł się dziwić, zakładał, że żałobę po swojej partnerce kuzyn odbył szczerą, w przeciwieństwie do niego samego. Elliott, w prawdzie, mógł sobie jedynie wyobrazić jak smutna musiała być Elizabeth oraz sam Martin, bo chociaż borykał się z formalnościami straty po Simone, tak z obecnością żony w swoim życiu pożegnał się już, gdy ta spędzała swoje dni i noce w Lecznicy Dusz pod czujnym okiem Perseusa.
Do Erika i Brenny uśmiechnął się smutno, dość blado, choć na powitanie. Ujął dłoń Longbottoma, sam ścisnąwszy ją odrobinę dłużej i podziękowawszy za słowa otuchy złapał jego spojrzenie swoim, dla odmiany odrobinę bardziej otwartym, jakby chciał przekazać, że rozumie i, że detektyw nie musi mowić nic więcej.
Nim się obejrzał, wyrosły przed nim postacie Roberta i Henrietty, spoważniał i spiął się, chociaż tego drugiego nie dał po sobie poznać. Ciepło w spojrzeniu, którym obdarzył przed chwilą Erika, po części też jego siostrę, zniknęło natychmiastowo, zakrywając się typową, oficjalną warstwą lodu, która miał w zwyczaju nakładać na sztywniejszych spotkaniach.
Nie mógł powstrzymać wniosków, które szybko przypłynęły do niego po zobaczeniu tej pary. Jego współpracowniczka z departamentu wydawała się, choć chłodna i neutralna jak zwykle - profesjonalizm nie opuszczał jej nawet poza murami Ministerstwa, niezadowolona z sytuacji, w jakiej się znalazła. Malfoy nie mogł wiedzieć, ze powodowane to było bliskoscia współmałżonka, więc założył, wiedząc z pracy, że kobieta nie jest duszą towarzystwa, że tego typu uroczystość przyprawia ją o pewien dyskomfort. Chciał, więc jak najszybciej zakończyć interakcję z tą dwojką, pozwolić im wysłuchać muzyki, do jakiej przygotowywała się orkiestra, wypić pare drinków i opuścić rezydencję, ale Pan Mulciber miał chyba nieco inne plany. Malfoy nie dał ukłuciu zirytowania, które ścisnęło jego żołądek wyjść na zewnątrz; jego twarz wciąż była neutralnie poważna, wyrażała tyle, co nic, choć Elliott, ledwo zauważalnie uniósł jeden kącik ust słysząc pytanie.
- Ojciec jeżeli będzie chciał z kimś rozmawiać, to zapewne się zjawi. Wydaje się rozumieć kolejność przebiegania spraw na takich spotkaniach - upomniał Roberta, choć zrobił to w taki sposób, aby nie zostać odebranym, jako niegrzeczny. W końcu rozmowa i sposób wyrażania się były jego główną bronią, czy to w pracy, czy w życiu prywatnym. Podziękowania, jakie złożył małżeństwu, skierował głównie do swojej współpracowniczki, wyrażając to spojrzeniem, skupionym na niej. Na znajomego ojca zerknął tylko na chwilę, gdy ten przerwał swojej partnerce.
Na siostrzane kondolencje odpowiedział tym samym, sporą ilością słów, o tym jak bardzo będzie mu brakować żony i o tym, że orkiestra będzie grać jeden z jej ulubionych utworów. Odprowadził ją oraz Perseusa spojrzeniem.
Przy odbieraniu kondolencji od Vakela i jego żony był już nieco zmęczony, ale nie dał tego po sobie poznać. Skinął delikatnie głową w podziękowaniu.
- Twoja propozycja jest wyjątkowo szczodra, dziękuję za pamięć, na pewno się zgłosimy jeżeli zdarzy się wymagająca tego okazja - odparł na wypowiedź o Nicholasie i faktycznie, odnotował sobie w głowię, że kobieta skupiła się na uwzględnieniu jego syna.
Porozmawiał jeszcze z paroma osobami, jakie weszły do sali za państwem Dolochov, a później sam sięgnął po drinka.
- Zanim muzycy rozpoczną swoją melodię, chciałbym powiedzieć jeszcze pare słów. Wygrywany utwór był ulubionym mojej świętej pamięci żony, chciałbym zadedykować go oczywiście jej, jak i wszystkim innym, którzy tak samo jak ja, ubolewają z powodu jej przedwczesnego odejścia - dzięki przyłożonej do gardła różdżce jego głos poniósł się po sali, a pod koniec przemówienia pozwolił sobie wziąć łyka alkoholu, nie nazywając tego oficjalnie toastem, bo przedziwnym byłoby gdyby toastował czemuś tak smutnemu jak samobójstwo.
Muzycy zebrani wcześniej na niewielkim podwyższeniu zaczęli grać, ze Stellą Avery wybijającą się jako prowadząca melodię w utworze.
Sam Elliott poczekał aż występ dobiegnie końca, w końcu był poświęcony pamięci jego żony, nie wypadało mu zniknąć czy wyjść na zewnątrz. Gdy ostatnie instrumenty zakończyły grę wymsknął się przez drzwi, aby dołączyć do Martina.
- Nie sądziłem, że się pojawisz - zaczął, wciąż trzymając drink w dłoni. Ze środka sali nie dochodziły już tak głośne akordy melodii, raczej stłumione głosy gości oraz muzyka, która przygrywała w tle, aby każdy mógł słyszeć swojego rozmówcę.
Pozafabularne:
Stella - proszę rzuć na urok wiły, w zależności od tego, jak ten wyjdzie, w taki sposób reszta odniesie się do występu w swoich postach.
Możecie używać kostek do drinków, ile tylko chcecie, mozecie mnie też prosić o interakcje z matką i ojcem Elliotta, wtedy napiszę post na bardzie.
Fortinbras jest aktualnie z Geraldine w lesie, znajdzie ją tam, wejdą w następnym poście - wtedy też zaznaczę, że mężczyzna pojawił się na sali.
rolluje sb na drinka:
- Dziękuję wam bardzo za przyjście - zwrócił się do Crouchów, a jego wzrok pozostał dłużej na Martinie, któremu skinął głową. Odprowadził go też spojrzeniem, mimo lekkiego tłumu zauważając, że mężczyzna wyszedł na zewnątrz. Nie mógł się dziwić, zakładał, że żałobę po swojej partnerce kuzyn odbył szczerą, w przeciwieństwie do niego samego. Elliott, w prawdzie, mógł sobie jedynie wyobrazić jak smutna musiała być Elizabeth oraz sam Martin, bo chociaż borykał się z formalnościami straty po Simone, tak z obecnością żony w swoim życiu pożegnał się już, gdy ta spędzała swoje dni i noce w Lecznicy Dusz pod czujnym okiem Perseusa.
Do Erika i Brenny uśmiechnął się smutno, dość blado, choć na powitanie. Ujął dłoń Longbottoma, sam ścisnąwszy ją odrobinę dłużej i podziękowawszy za słowa otuchy złapał jego spojrzenie swoim, dla odmiany odrobinę bardziej otwartym, jakby chciał przekazać, że rozumie i, że detektyw nie musi mowić nic więcej.
Nim się obejrzał, wyrosły przed nim postacie Roberta i Henrietty, spoważniał i spiął się, chociaż tego drugiego nie dał po sobie poznać. Ciepło w spojrzeniu, którym obdarzył przed chwilą Erika, po części też jego siostrę, zniknęło natychmiastowo, zakrywając się typową, oficjalną warstwą lodu, która miał w zwyczaju nakładać na sztywniejszych spotkaniach.
Nie mógł powstrzymać wniosków, które szybko przypłynęły do niego po zobaczeniu tej pary. Jego współpracowniczka z departamentu wydawała się, choć chłodna i neutralna jak zwykle - profesjonalizm nie opuszczał jej nawet poza murami Ministerstwa, niezadowolona z sytuacji, w jakiej się znalazła. Malfoy nie mogł wiedzieć, ze powodowane to było bliskoscia współmałżonka, więc założył, wiedząc z pracy, że kobieta nie jest duszą towarzystwa, że tego typu uroczystość przyprawia ją o pewien dyskomfort. Chciał, więc jak najszybciej zakończyć interakcję z tą dwojką, pozwolić im wysłuchać muzyki, do jakiej przygotowywała się orkiestra, wypić pare drinków i opuścić rezydencję, ale Pan Mulciber miał chyba nieco inne plany. Malfoy nie dał ukłuciu zirytowania, które ścisnęło jego żołądek wyjść na zewnątrz; jego twarz wciąż była neutralnie poważna, wyrażała tyle, co nic, choć Elliott, ledwo zauważalnie uniósł jeden kącik ust słysząc pytanie.
- Ojciec jeżeli będzie chciał z kimś rozmawiać, to zapewne się zjawi. Wydaje się rozumieć kolejność przebiegania spraw na takich spotkaniach - upomniał Roberta, choć zrobił to w taki sposób, aby nie zostać odebranym, jako niegrzeczny. W końcu rozmowa i sposób wyrażania się były jego główną bronią, czy to w pracy, czy w życiu prywatnym. Podziękowania, jakie złożył małżeństwu, skierował głównie do swojej współpracowniczki, wyrażając to spojrzeniem, skupionym na niej. Na znajomego ojca zerknął tylko na chwilę, gdy ten przerwał swojej partnerce.
Na siostrzane kondolencje odpowiedział tym samym, sporą ilością słów, o tym jak bardzo będzie mu brakować żony i o tym, że orkiestra będzie grać jeden z jej ulubionych utworów. Odprowadził ją oraz Perseusa spojrzeniem.
Przy odbieraniu kondolencji od Vakela i jego żony był już nieco zmęczony, ale nie dał tego po sobie poznać. Skinął delikatnie głową w podziękowaniu.
- Twoja propozycja jest wyjątkowo szczodra, dziękuję za pamięć, na pewno się zgłosimy jeżeli zdarzy się wymagająca tego okazja - odparł na wypowiedź o Nicholasie i faktycznie, odnotował sobie w głowię, że kobieta skupiła się na uwzględnieniu jego syna.
Porozmawiał jeszcze z paroma osobami, jakie weszły do sali za państwem Dolochov, a później sam sięgnął po drinka.
- Zanim muzycy rozpoczną swoją melodię, chciałbym powiedzieć jeszcze pare słów. Wygrywany utwór był ulubionym mojej świętej pamięci żony, chciałbym zadedykować go oczywiście jej, jak i wszystkim innym, którzy tak samo jak ja, ubolewają z powodu jej przedwczesnego odejścia - dzięki przyłożonej do gardła różdżce jego głos poniósł się po sali, a pod koniec przemówienia pozwolił sobie wziąć łyka alkoholu, nie nazywając tego oficjalnie toastem, bo przedziwnym byłoby gdyby toastował czemuś tak smutnemu jak samobójstwo.
Muzycy zebrani wcześniej na niewielkim podwyższeniu zaczęli grać, ze Stellą Avery wybijającą się jako prowadząca melodię w utworze.
Sam Elliott poczekał aż występ dobiegnie końca, w końcu był poświęcony pamięci jego żony, nie wypadało mu zniknąć czy wyjść na zewnątrz. Gdy ostatnie instrumenty zakończyły grę wymsknął się przez drzwi, aby dołączyć do Martina.
- Nie sądziłem, że się pojawisz - zaczął, wciąż trzymając drink w dłoni. Ze środka sali nie dochodziły już tak głośne akordy melodii, raczej stłumione głosy gości oraz muzyka, która przygrywała w tle, aby każdy mógł słyszeć swojego rozmówcę.
Pozafabularne:
Stella - proszę rzuć na urok wiły, w zależności od tego, jak ten wyjdzie, w taki sposób reszta odniesie się do występu w swoich postach.
Możecie używać kostek do drinków, ile tylko chcecie, mozecie mnie też prosić o interakcje z matką i ojcem Elliotta, wtedy napiszę post na bardzie.
Fortinbras jest aktualnie z Geraldine w lesie, znajdzie ją tam, wejdą w następnym poście - wtedy też zaznaczę, że mężczyzna pojawił się na sali.
rolluje sb na drinka:
Rzut 1d10 - 1
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦