• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu

[23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#4
01.02.2023, 16:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.02.2023, 16:25 przez Eutierria.)  
Dolohov był człowiekiem wrażliwym na piękno; lubił określać się mianem prawdziwego estety i prezencja panny Bulstrode była miodem dla jego duszy. Lubił czystość, lubił elegancję. Nie bez powodu wielu dziennikarzy i bliskich posądziło go wielokrotnie o skrajny wręcz pedantyzm. Kobieta mogła więc zauważyć, że już od samego początku był do niej nastawiony wyjątkowo pozytywnie. W tej wielkiej przestrzeni, jaką był gabinet jednego z najbogatszych celebrytów w Londynie, nie znalazł się nawet gram, pyłek negatywnej energii. Zamiast niej powitał ją uśmiech. Do tego nienaganność równa jej, bo ileż czasu zajmowało ułożenie włosów w ten sposób, to wiedział tylko ten, kto się takimi rzeczami chociaż trochę przejmował.

Kiedy tylko Florence zasiadła przy stoliku, drzwi po drugiej stronie gabinetu uchyliły się raz jeszcze, a do środka wleciała przepiękna, złota taca niosąca dwie filiżanki na identycznych spodeczkach. Uzdrowicielka mogła poczuć przepiękny aromat herbaty jaśminowej, mieszanej przez tańczące w porcelanie łyżeczki. Była to, chociaż tego już Florence wiedzieć nie mogła, ulubiona herbata jego ukochanej, najpiękniejszej na świecie żony, Annaleigh. Gdyby tylko odważyła się przyjść tu wcześniej, zostałaby poczęstowana mocną, czarną herbatą. Taką, jaką lubił pić Dolohov, zanim jego partnerka postanowiła podać mu pierwszą dawkę amortencji. Było tego więcej, jeśli się przyjrzeć - śladów „obecności” kobiety w jego życiu - w tym niepasujący do niczego wazon przepięknych konwalii, stojący w miejscu, w którym kiedyś ulokowana była kasetka z czarnomagicznymi szpargałami. Wspomnienie tego, że miały swoje miejsce na regale, było tak odległe, że być może nawet wprawiony widmowidz nie dostrzegłby tam nici powiązania z nielegalną praktyką.

Postawił kilka energicznych kroków w stronę stolika, przy którym usiadła Florence.

- Nie da się zmarnować czasu wróżbity - powiedział, mijając lecącą powoli tacę. On również usiadł, dobrze zdając sobie sprawę z tego, jak nieeleganckie byłoby patrzenie na nią z góry. - Jeśliś mnie czegoś nauczyły lata praktyki to tego, że jeżeli Absolut chce nam coś przekazać, to zrobi to nawet wtedy, kiedy zadajemy złe, okrężne lub celowo dowcipne pytania. Skoro panna tu przyszła, to znaczy, że tu pannę przyciągnęła jedna z wielu nici przeznaczenia, coś pannę musiało dusić... - Kiedy Dolohov siedział już naprzeciwko klientki, filiżanki uniosły się do góry i ustawiły na stoliku pomiędzy nimi. - Nie mnie oceniać, czy była to sprawa ważna, czy trywialna. Mogę natomiast zapewnić, że nie jestem szarlatanem. Jeżeli cokolwiek panna w tej palącej sprawie usłyszy - zapisano to w gwiazdach.

Dolohov siedział na swoim miejscu wygodnie. Można było nawet posilić się na stwierdzenie, że zbyt wygodne jak na kogoś, kto przyjmował w swoim gabinecie gościa, a już w szczególności takiej wagi. Łokcie miał ułożone swobodnie na oparciach fotela, prawą nogę oparł na lewej, jeszcze bardziej uwydatniając ich komiczną długość. Siedział jak pan domu w miejscu, w którym czuł się dobrze i pewnie, a każdy przedmiot w pomieszczeniu zdawał się dopełniać tę myśl: że to było jego miejsce, mimo tego przepychu, mimo bycia miejscem, w którym prowadził biznes - z tej przestrzeni dało się wyczytać wiele o nim samym, czy to po tytułach książek, czy po dziwacznych dekoracjach. To wszystko miało przyciągać uwagę, miało kusić do zadawania pytań, do mimowolnego dążenia ku temu, aby poznać go bardziej.

Image.

Czy znalazłby się w tym mieście ktoś, kto dbał o niego w wyższym stopniu?

- Lato tysiąc dziewięćset czterdziestego szóstego roku - powiedział nagle, rozpoczynając swoją przydługą historię. Miękki głos poniósł się po pomieszczeniu, jego ton mówił jasno - to początek jakiegoś głębszego wywodu. Mina zmieniła mu się nagle - spojrzał na Florence ktoś, kto patrzy tak, jakby chciał powiedzieć: słuchaj. Słuchaj mnie, bo to będzie dobra dla ciebie historia. - Miałem wtedy ledwie piętnaście lat. To był jeden z tych deszczowych sabatów, na których pojawiło się niewielu czarodziejów, ale i wśród takiej garstki krążyła ona - kobieta o włosach czarnych jak smoła, z taką ilością fal, jakby każdy ludzki sekret, który przebył drogę z jej duszy do tego świata, kręcił jednym puklem. - Prowadząc tę historię, Dolohov dobrze gestykulował rękoma. Był dobrym mówcą. Kimś, kto w te opowiastki wciągał, bezbłędnie panując nad tonem i tempem, w jakich je przekazywał. - Stałem z grupą moich ulubionych koleżanek z czasów szkolnych, oglądając płonące ognisko, a wtedy spomiędzy straganów wyszła ta kobieta i w sposób iście bezczelny złapała mnie za podbródek. - Po wyrazie, jaki przybrał, można było stwierdzić jasno, że tak - uważał to za dziwaczne i wtedy i teraz. - I tak mi powiedziała: Vasiliju, jeden krok cię dzieli od... i ja wtedy odskoczyłem w tył, bo mnie to tak niesamowicie wytrąciło z równowagi. I wtedy się, panno Bulstrode, rozejrzałem wokoło. Jak panna myśli, co zobaczyłem? - Przerwał, jakby czekał na odpowiedź, ale to wcale nie było pytanie, na które miał odpowiedzieć ktokolwiek inny niż on sam. - Wszyscy stali w bezruchu. Tylko ja i ona, zawieszeni jakby w nicości, mówiliśmy cokolwiek. W mig postały tylko te tańczące płomienie, ustały nawet dźwięki.


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (2767), Vakel Dolohov (2568)




Wiadomości w tym wątku
[23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Florence Bulstrode - 21.11.2022, 01:49
RE: [22.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Vakel Dolohov - 03.12.2022, 15:02
RE: [22.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Florence Bulstrode - 04.12.2022, 22:28
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Vakel Dolohov - 01.02.2023, 16:20
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Florence Bulstrode - 01.02.2023, 18:52
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Vakel Dolohov - 03.02.2023, 00:44
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Florence Bulstrode - 03.02.2023, 15:54
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Vakel Dolohov - 31.03.2023, 23:31
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Florence Bulstrode - 01.04.2023, 09:00
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Vakel Dolohov - 01.04.2023, 17:27
RE: [23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu - przez Florence Bulstrode - 01.04.2023, 18:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa