05.03.2025, 10:37 ✶
– Kominki są świetne, ale trudno nosić je w kieszeni – powiedziała Brenna, uśmiechając się półgębkiem. Fale i lusterka dwukierunkowe sprawdzały się pod tym względem dużo lepiej, ale te pierwsze mało kto znał, a te drugie były dość trudno dostępne. – Dobrze. Czuję się dobrze.
Ta druga, czy raczej pierwsza Brenna, czuła się paskudnie. Ale dla tej tutaj minęło kilka dni, uspokoiła się, przemyślała parę spraw i uznała, że być może wszystko ostatecznie wyjdzie na dobre. Odpowiedź na pytanie odnośnie tego, co planowała, była trochę trudniejsza – bo zasadniczo to chciała wycofać się trochę na bok, ale to nie brzmiało dobrze, a co będzie dalej… na to już nie miała pojęcia, jak odpowiedzieć.
– Patrick prawdopodobnie nie wróci szybko z Paryża – stwierdziła z pewnym namysłem, starannie ważąc słowa. – Bez niego nie możemy działać jak dotychczas. Sądzę, że Albus będzie musiał przemyśleć przeorganizowanie Zakonu. Wiem, że kocha Hogwart, ale wojna postępuje. Może powinniśmy mieć więcej inicjatywy oddolnej? Uważam, że to Nora powinna organizować rzemieślników, bo zna się na tym lepiej niż ja, a być może bojówkami mógłby zarządzać Alastor. Jest aurorem i ma dużo więcej doświadczenia. Ktoś inny mógłby koordynować działania w Ministerstwie… Erik jest tam z nas najbardziej znany – wyliczyła, ale potem wzruszyła lekko ramionami, jakby chcąc podkreślić w ten sposób, że wcale nie jest pewna: że w tej chwili to dywagacje. Może Albus miał jednak idealnych kandydatów? A może jeszcze inny pomysł? – A na razie… na razie to byłam ostatnio w Azylu Figgów. Pomyślałam, że może chciałabyś wziąć tu kota, skoro prowadzimy wojnę z myszami. No i powinnyśmy obie odpocząć – powiedziała już niemalże pogodnie, zanim podniosła się z miejsca.
Dora powinna odpocząć.
A ona zniknąć, żeby przypadkiem nie wpaść na kogoś, kto wpadnie wkrótce na tę pierwszą Brennę…
Ta druga, czy raczej pierwsza Brenna, czuła się paskudnie. Ale dla tej tutaj minęło kilka dni, uspokoiła się, przemyślała parę spraw i uznała, że być może wszystko ostatecznie wyjdzie na dobre. Odpowiedź na pytanie odnośnie tego, co planowała, była trochę trudniejsza – bo zasadniczo to chciała wycofać się trochę na bok, ale to nie brzmiało dobrze, a co będzie dalej… na to już nie miała pojęcia, jak odpowiedzieć.
– Patrick prawdopodobnie nie wróci szybko z Paryża – stwierdziła z pewnym namysłem, starannie ważąc słowa. – Bez niego nie możemy działać jak dotychczas. Sądzę, że Albus będzie musiał przemyśleć przeorganizowanie Zakonu. Wiem, że kocha Hogwart, ale wojna postępuje. Może powinniśmy mieć więcej inicjatywy oddolnej? Uważam, że to Nora powinna organizować rzemieślników, bo zna się na tym lepiej niż ja, a być może bojówkami mógłby zarządzać Alastor. Jest aurorem i ma dużo więcej doświadczenia. Ktoś inny mógłby koordynować działania w Ministerstwie… Erik jest tam z nas najbardziej znany – wyliczyła, ale potem wzruszyła lekko ramionami, jakby chcąc podkreślić w ten sposób, że wcale nie jest pewna: że w tej chwili to dywagacje. Może Albus miał jednak idealnych kandydatów? A może jeszcze inny pomysł? – A na razie… na razie to byłam ostatnio w Azylu Figgów. Pomyślałam, że może chciałabyś wziąć tu kota, skoro prowadzimy wojnę z myszami. No i powinnyśmy obie odpocząć – powiedziała już niemalże pogodnie, zanim podniosła się z miejsca.
Dora powinna odpocząć.
A ona zniknąć, żeby przypadkiem nie wpaść na kogoś, kto wpadnie wkrótce na tę pierwszą Brennę…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.