06.03.2025, 05:50 ✶
- To by dopiero było dobre. Kominek w kieszeni. Może powinnam Thomasowi zasugerować, żeby nad czymś takim popracował... - podrapała się w zamyśleniu po policzku, z lekkim uśmiechem który pojawił się na jej ustach, jakby faktycznie ten pomysł jej się podobał, nawet jeśli był z lekka absurdalny. Uśmiech nie zniknął, nawet jeśli spojrzenie Dory stało się odrobinę bardziej uważne, kiedy jakby przyjrzała się Brennie. Ostatecznie jednak kiwnęła tylko lekko głową, może z pewnym wahaniem, ale nie kwestionując jej słów.
- Mam nadzieję, że nie przydarzy mu się tam nic złego - westchnęła, kręcąc głową. - Alastor... mam wrażenie, że Alastor jest teraz bardzo przejęty i zajęty Millie. Ale rozumiem o co chodzi i jak tak o to myślę, to wydaje się bardzo dobry pomysł. Wtedy chyba wszystko byłoby bardziej poukładane. A przynajmniej tak mi się wydaje - ona, w przeciwieństwie do Brenny, wciąż była poruszona wydarzeniami z zebrania i było widać, że waha się, niezdolna do przemyślenia sobie tego w odpowiedni sposób. Po prawdzie to w pierwszej chwili chciała zwyczajnie zaprzeczyć. Że jak to, jeszcze bardziej to wszystko dzielić, ale może Longbottom miała rację.
- Kotka? - poprawiła się mimowolnie na swoim miejscu, wyraźnie zainteresowana. - Oh, kot byłby wspaniały. Są takie puszyste, a czasem mam wrażenie, że te cioci Tessy mają mnie już kompletnie dość - westchnęła ciężko. - Odpocząć... tak. Masz rację, ale proszę, nie oszukuj że też odpoczniesz ze mną, a pójdziesz robić rzeczy. Tobie też należy się sen. Szczególnie tobie - ścisnęła jeszcze Brennę za dłoń i uśmiechnęła się z pewną nadzieją, że przyjaciółka faktycznie nadrobi brakujący sen. Potem pożegnały się i Dora faktycznie skorzystała z rady, oddając się odpoczynkowi.
- Mam nadzieję, że nie przydarzy mu się tam nic złego - westchnęła, kręcąc głową. - Alastor... mam wrażenie, że Alastor jest teraz bardzo przejęty i zajęty Millie. Ale rozumiem o co chodzi i jak tak o to myślę, to wydaje się bardzo dobry pomysł. Wtedy chyba wszystko byłoby bardziej poukładane. A przynajmniej tak mi się wydaje - ona, w przeciwieństwie do Brenny, wciąż była poruszona wydarzeniami z zebrania i było widać, że waha się, niezdolna do przemyślenia sobie tego w odpowiedni sposób. Po prawdzie to w pierwszej chwili chciała zwyczajnie zaprzeczyć. Że jak to, jeszcze bardziej to wszystko dzielić, ale może Longbottom miała rację.
- Kotka? - poprawiła się mimowolnie na swoim miejscu, wyraźnie zainteresowana. - Oh, kot byłby wspaniały. Są takie puszyste, a czasem mam wrażenie, że te cioci Tessy mają mnie już kompletnie dość - westchnęła ciężko. - Odpocząć... tak. Masz rację, ale proszę, nie oszukuj że też odpoczniesz ze mną, a pójdziesz robić rzeczy. Tobie też należy się sen. Szczególnie tobie - ścisnęła jeszcze Brennę za dłoń i uśmiechnęła się z pewną nadzieją, że przyjaciółka faktycznie nadrobi brakujący sen. Potem pożegnały się i Dora faktycznie skorzystała z rady, oddając się odpoczynkowi.
Koniec sesji
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.