07.03.2025, 02:43 ✶
Siedziałem w kabinie, przebrany w szaty grubej krukonki, z peruką na głowie i okularami na nosie, udając, że jestem duchem - zajebisty koniec dnia. Oparłem się wygodnie o zimny zbiornik na wodę, paląc papierosa. Dym z unosił się w powietrzu, tworząc niewielkie kłęby, które rozmywały się w powietrzu. Miałem nadzieję, że nasz plan się powiedzie i uda mi się przestraszyć kilku młodszych uczniów - najlepiej ślizgonów, ale nie pogardziłbym też zadufanymi w sobie krukonami. Od lat wszyscy wiedzieli, że to miejsce jest pełne upiornych wspomnień, a dzisiejszej nocy, w Samhain, miałem zamiar dodać kilka nowych do tej kolekcji. W końcu każdy, kto trafiał do tego pomieszczenia, miał świadomość tragicznej historii, która się tu wydarzyła - to dawało mi przewagę, zwłaszcza takiej nocy jak ta... To była idealna okazja, by przestraszyć pierwszaki, które myślały, że mogą swobodnie włóczyć się po zamku. Nie mogłem się doczekać, aż pierwsze dzieciaki wpadną w panikę, myśląc, że mają do czynienia z widmem.
Przez chwilę siedziałem cicho, wsłuchując się w ruchy nowego przybysza. Zrobiłem głęboki wydech - dym papierosowy wydostał się z moich ust, snując się w powietrzu pod postacią szarego kłębu. Zaraz potem łazienka pogrążyła się w ciemności. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Właśnie to chciałem osiągnąć.
Usłyszałem pisk, dość głośny, który rozdarł ciszę. Zamknąłem oczy, by wyobrazić sobie jej reakcję. Zgadywałem, że serce dziewczyny przyspieszyło, a ona z pewnością zadrżała. Zacisnąłem usta, aby nie wybuchnąć śmiechem. Jednak to, co wydarzyło się potem, zaskoczyło mnie bardziej, niż się spodziewałem. Teraz to mnie przytkało. Głos, który się odezwał, nie był tak pełen emocji, jak bym tego chciał, za to był bardzo znajomy.
To nie była żadna pierwszoroczna. Ktoś inny wszedł do tej pułapki - Przeciążencja Bletchley. To było nawet lepsze, bo jako stróż prawa, nie mogła pozwolić sobie na to, by uciekać - to właśnie mnie w tym wszystkim tak bardzo rozbawiło. Zachichotałem w myślach. Potrzebowałem chwili, by nacieszyć się jej reakcją. Słyszałem, jak się porusza - najwidoczniej musiała sięgnąć po różdżkę, bo łazienka wypełniła się bladym poblaskiem. Ciekawe, co zamierzała zrobić? To, że była prefektem naczelnym, nie znaczyło, że była nieustraszona. Niestety na pewno nie bała się ciemności samej w sobie - to błąd, który popełniłem na początku, zakładając, że to będzie takie proste. Jej oddech uspokoił się po kilku sekundach, co pozwoliło mi stwierdzić, że nie jest tak łatwą ofiarą, jak się spodziewałem. W pierwszej chwili pisnęła, ale potem, w mgnieniu oka, zebrała się w sobie. To mi się podobało, lubiłem wyzwania. Zaintrygowany, postanowiłem zaszaleć.
- Oooo… - Wydałem z siebie piskliwy dźwięk. - Czyżbyś nie wiedziała, że te mury kryją wiele tajemnic? Jestem tu, wśród cieni, zmarłych i zapomnianych. Możesz mnie zobaczyć, jeśli naprawdę chcesz. - Odpowiedziałem, udając, że dźwięk dochodzi z drugiej strony rzędu kabin. - Ale pamiętaj, że to, co ujrzysz, może cię przerazić. Wtedy do nas dołączysz. - Odezwałem się, starając się nadać swojemu głosowi jak najwięcej piskliwości, by brzmiał naprawdę przerażająco. Czułem, jak adrenalina zaczyna krążyć w moich żyłach. To była idealna okazja, by przestraszyć ją jeszcze bardziej.
- Wiesz, co się tu wydarzyło? Mówią, że ci, którzy nie szanują przeszłości, mogą stać się jej częścią. - Kontynuowałem, przerywając ciszę, która zapadła po moim poprzednim zdaniu. Nie poddawałem się, ale nie mogłem wyjść z kabiny - to byłoby zbyt banalne. Miałem ochotę ukazać się jej w całej okazałości, ale wiedziałem, że to nie ten moment. Zaciągnąłem się jeszcze raz dymem papierosowym i spróbowałem brzmieć jeszcze bardziej groźnie.
- To miejsce jest pełne wspomnień... Okrutnych wspomnień... Nie powinnaś tu być, a jednak jesteś. Dlaczego zakłócasz nasz spokój? - Papieros w moich palcach wypuszczał cienką strużkę dymu, która wirowała w powietrzu, tworząc niemalże mistyczną aurę. Zaciągnąłem się i wypuściłem dym w jej kierunku przez szparę w drzwiach, czując, że muszę podkręcić atmosferę. Była prefektem naczelnym, to oznaczało, że nie zamierzała łatwo się poddawać. Podjęła decyzję, by stawić mi czoła - zamierzałem to wykorzystać. Przełknąłem ślinę, a potem wydałem z siebie piskliwy, przerażający rechot.
Przez chwilę siedziałem cicho, wsłuchując się w ruchy nowego przybysza. Zrobiłem głęboki wydech - dym papierosowy wydostał się z moich ust, snując się w powietrzu pod postacią szarego kłębu. Zaraz potem łazienka pogrążyła się w ciemności. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Właśnie to chciałem osiągnąć.
Usłyszałem pisk, dość głośny, który rozdarł ciszę. Zamknąłem oczy, by wyobrazić sobie jej reakcję. Zgadywałem, że serce dziewczyny przyspieszyło, a ona z pewnością zadrżała. Zacisnąłem usta, aby nie wybuchnąć śmiechem. Jednak to, co wydarzyło się potem, zaskoczyło mnie bardziej, niż się spodziewałem. Teraz to mnie przytkało. Głos, który się odezwał, nie był tak pełen emocji, jak bym tego chciał, za to był bardzo znajomy.
To nie była żadna pierwszoroczna. Ktoś inny wszedł do tej pułapki - Przeciążencja Bletchley. To było nawet lepsze, bo jako stróż prawa, nie mogła pozwolić sobie na to, by uciekać - to właśnie mnie w tym wszystkim tak bardzo rozbawiło. Zachichotałem w myślach. Potrzebowałem chwili, by nacieszyć się jej reakcją. Słyszałem, jak się porusza - najwidoczniej musiała sięgnąć po różdżkę, bo łazienka wypełniła się bladym poblaskiem. Ciekawe, co zamierzała zrobić? To, że była prefektem naczelnym, nie znaczyło, że była nieustraszona. Niestety na pewno nie bała się ciemności samej w sobie - to błąd, który popełniłem na początku, zakładając, że to będzie takie proste. Jej oddech uspokoił się po kilku sekundach, co pozwoliło mi stwierdzić, że nie jest tak łatwą ofiarą, jak się spodziewałem. W pierwszej chwili pisnęła, ale potem, w mgnieniu oka, zebrała się w sobie. To mi się podobało, lubiłem wyzwania. Zaintrygowany, postanowiłem zaszaleć.
- Oooo… - Wydałem z siebie piskliwy dźwięk. - Czyżbyś nie wiedziała, że te mury kryją wiele tajemnic? Jestem tu, wśród cieni, zmarłych i zapomnianych. Możesz mnie zobaczyć, jeśli naprawdę chcesz. - Odpowiedziałem, udając, że dźwięk dochodzi z drugiej strony rzędu kabin. - Ale pamiętaj, że to, co ujrzysz, może cię przerazić. Wtedy do nas dołączysz. - Odezwałem się, starając się nadać swojemu głosowi jak najwięcej piskliwości, by brzmiał naprawdę przerażająco. Czułem, jak adrenalina zaczyna krążyć w moich żyłach. To była idealna okazja, by przestraszyć ją jeszcze bardziej.
- Wiesz, co się tu wydarzyło? Mówią, że ci, którzy nie szanują przeszłości, mogą stać się jej częścią. - Kontynuowałem, przerywając ciszę, która zapadła po moim poprzednim zdaniu. Nie poddawałem się, ale nie mogłem wyjść z kabiny - to byłoby zbyt banalne. Miałem ochotę ukazać się jej w całej okazałości, ale wiedziałem, że to nie ten moment. Zaciągnąłem się jeszcze raz dymem papierosowym i spróbowałem brzmieć jeszcze bardziej groźnie.
- To miejsce jest pełne wspomnień... Okrutnych wspomnień... Nie powinnaś tu być, a jednak jesteś. Dlaczego zakłócasz nasz spokój? - Papieros w moich palcach wypuszczał cienką strużkę dymu, która wirowała w powietrzu, tworząc niemalże mistyczną aurę. Zaciągnąłem się i wypuściłem dym w jej kierunku przez szparę w drzwiach, czując, że muszę podkręcić atmosferę. Była prefektem naczelnym, to oznaczało, że nie zamierzała łatwo się poddawać. Podjęła decyzję, by stawić mi czoła - zamierzałem to wykorzystać. Przełknąłem ślinę, a potem wydałem z siebie piskliwy, przerażający rechot.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)