09.03.2025, 02:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.03.2025, 02:11 przez Hestia Bletchley.)
— Tak. To właśnie sugeruję – Skłamał Hestia, nie mając serca mówić teraz ojcu, że jej żart opierał się na tym, że miała jeszcze ojca chrzestnego i to do niego właśnie nawiązywała. Teraz jednak, gdy o tym myślała... Jej ojciec oczywiście absolutnie nie konkurował z nikim jeśli chodziło o tytuł najlepszego ojca, bo wybór był tylko jeden i to ma dodatek bardzo oczywisty, ale może lepiej, aby tata w ogóle nie zadręczał się tym tematem. I może lepiej nie było wciągać w to wujka Woody'ego. – Przepraszam.
Wyprowadziła cios, dokładnie tak jak ją tego uczył. Prosto w swój cel, nie za mocno, aby nie zrobić ojcu krzywdy w nos, ale jednak wciąż w nos, tak aby go zaskoczyć. Świetny cios, ale jednak straszy Bletchley uchylił się przed jej atakiem, wymierzając własny.
– Do grobu? Muszę przecież użyć pieści, jeśli mamy się bić! – rzuciła jeszcze tylko i spróbowała uniknąć ojcowskiego uderzenia.
Na unik, AF III
I jednak jej stary ojciec z krwią wypełnioną kabanosami i karmelizowanym boczkiem na waniliowych lodach w ramach deseru, okazał się zwinniejszy, niż ona, trafiając ją w prawą rękę. Oczy Hestii, na ułamek sekundy zabarwiły się na niebiesko w oznace zaskoczenia, ale jednak szybko pozbierała się i sama spróbowała odwzajemnić cios ojca, atakując w ramię, które zaatakowało ją samą. W tym momencie dotarło też do niej, że pod swoim ubraniem ukrywała przecież tatuaż nadchodzący jej na lewe ramię i chyba nie byłoby najlepiej gdyby to w nie dostała. Chyba. Może powinna się była spytać, czy można się bić ze świeżyć tatuażem.
Atak, AF III
Wyprowadziła cios, dokładnie tak jak ją tego uczył. Prosto w swój cel, nie za mocno, aby nie zrobić ojcu krzywdy w nos, ale jednak wciąż w nos, tak aby go zaskoczyć. Świetny cios, ale jednak straszy Bletchley uchylił się przed jej atakiem, wymierzając własny.
– Do grobu? Muszę przecież użyć pieści, jeśli mamy się bić! – rzuciła jeszcze tylko i spróbowała uniknąć ojcowskiego uderzenia.
Na unik, AF III
Rzut Z 1d100 - 24
Akcja nieudana
Akcja nieudana
I jednak jej stary ojciec z krwią wypełnioną kabanosami i karmelizowanym boczkiem na waniliowych lodach w ramach deseru, okazał się zwinniejszy, niż ona, trafiając ją w prawą rękę. Oczy Hestii, na ułamek sekundy zabarwiły się na niebiesko w oznace zaskoczenia, ale jednak szybko pozbierała się i sama spróbowała odwzajemnić cios ojca, atakując w ramię, które zaatakowało ją samą. W tym momencie dotarło też do niej, że pod swoim ubraniem ukrywała przecież tatuaż nadchodzący jej na lewe ramię i chyba nie byłoby najlepiej gdyby to w nie dostała. Chyba. Może powinna się była spytać, czy można się bić ze świeżyć tatuażem.
Atak, AF III
Rzut Z 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana