09.03.2025, 22:38 ✶
Porządek w domu nie był czymś, czym Charlie mógł się szczycić, a stanowił jedynie normę, której się trzymał. Tata nauczył ich porządku i nie zamierzali zmieniać tego, co wynikło z tych cennych lekcji. Porządek musiał panować również w garderobie, więc poprawianie krawatu zajęło nieco dłużej, niż być może powinno, a i nie obyło się bez sprawdzenia swojego wyglądu w lustrze.
Uśmiechnął się lekko wspominając walkę z Rodolphusem i późniejsze zapasy w brokacie. Mógł być pewien, że Lestrange również musiał borykać się z problemem tych małych, przyklejających się do wszystkiego iskierek.
- Powiedzmy, że wypadek przy pracy. - Wyjaśnił, choć nie był o to pytany. - Próbowałem nowego projektu, ale był kompletnym niewypałem. Mogę pokazać ci moje świeczki, jeśli kiedyś wpadniesz tak po prostu, tato.
Nie spotkali się na pogawędki przy śniadanku. Brak uwag i krzyków od samego rana był dobrym znakiem, ale Charles wiedział, że ojciec nie przyszedł tylko po to, by zjeść z synkiem niezbyt wystawne i zdecydowanie niezbyt zadowalające tosty. Charlie wykonał gest w stronę blatu w części kuchennej, by kromki pieczywa rozłożyły się równo na płaskiej powierzchni, a nóż nabrał masła i zaczął przygotowania.
- Chciałeś rozmawiać o Necronomiconie, tato. - Przypomniał nieco sucho, łapiąc za grzebień, by spróbować wywabić błyszczące drobinki i zaczesać grzywkę do góry, tak jak lubił ją nosić. - Spodziewam się, że nie miałeś na myśli książki.
Uśmiechnął się lekko wspominając walkę z Rodolphusem i późniejsze zapasy w brokacie. Mógł być pewien, że Lestrange również musiał borykać się z problemem tych małych, przyklejających się do wszystkiego iskierek.
- Powiedzmy, że wypadek przy pracy. - Wyjaśnił, choć nie był o to pytany. - Próbowałem nowego projektu, ale był kompletnym niewypałem. Mogę pokazać ci moje świeczki, jeśli kiedyś wpadniesz tak po prostu, tato.
Nie spotkali się na pogawędki przy śniadanku. Brak uwag i krzyków od samego rana był dobrym znakiem, ale Charles wiedział, że ojciec nie przyszedł tylko po to, by zjeść z synkiem niezbyt wystawne i zdecydowanie niezbyt zadowalające tosty. Charlie wykonał gest w stronę blatu w części kuchennej, by kromki pieczywa rozłożyły się równo na płaskiej powierzchni, a nóż nabrał masła i zaczął przygotowania.
- Chciałeś rozmawiać o Necronomiconie, tato. - Przypomniał nieco sucho, łapiąc za grzebień, by spróbować wywabić błyszczące drobinki i zaczesać grzywkę do góry, tak jak lubił ją nosić. - Spodziewam się, że nie miałeś na myśli książki.