09.03.2025, 23:48 ✶
Problem był taki, że w końcu każda rozmowa będzie analizą poglądów politycznych czarodziejów. Ona o tym wiedziała i Isaac także o tym wiedział. Po prostu wszyscy odkładali to w czasie, a ci bardziej optymistycznie nastawieni do świata - po prostu o tym nie myśleli. Sama Faye jednak nie była ostatnio optymistycznie nastawiona do świata, więc po prostu milczała, starając się uciąć bolesny dla niej temat. Temat inności.
- Zaczynasz gadać do rzeczy, Bagshot. Mogłeś tak od razu - uśmiechnęła się, oddychając niejako z ulgą, gdy ujmowała jego ramię. - Pokaż mi, jak się bawią mugole. Mam szczerą nadzieję, że lepiej niż my ostatnio, wiesz?
Wymownie spojrzała na drzwi Dziurawego Kotła, zaciągając się ostentacyjnie papierosem, nim nie wypuściła go nosem z oburzeniem. A potem ruszyła tam, gdzie Isaac miał ich zaprowadzić. Potrzebowała alkoholu.
(...)
Gdy mijali kolejne kluby i puby, Faye z ciekawością obserwowała mugolskie towarzystwo. Była dość dobrym obserwatorem, lecz nie była pewna, czy kiedykolwiek zaobserwowała aż tak wyrazisty makijaż i kostiumy... Bo sukienkami nie mogła tego nazwać. Aż tak mugole się chyba od nich nie różnili, prawda? Zerknęła z powątpiewaniem na Isaaca.
- Jesteś pewny, że idziemy w dobrą stronę? - zapytała ze śmiechem, unosząc dłoń z papierosem tak, by nie przypalić płaszcza jakiegoś typa, który zatoczył się w ich stronę. W przeciwieństwie do damulek czystej krwi, które brylowały na balach, Faye była bardzo... Swojska. Jeżeli nie powiedzieć "prymitywna". Ale plusem było niewątpliwie to, że nie miała kija w dupie. Posłusznie weszła przez otwarte drzwi, nieznacznie mrużąc oczy by te przyzwyczaiły się do ciemności, przetykanej nagłymi, kolorowymi światłami. Bywała czasem w The Loft, ale nie było tam nigdy aż tak barwnie.
Starała się, by nic z tej barwnej scenerii nie umknęło jej pamięci. Była zachwycona mnogością kolorów, brokatu i cekinów, a także makijażami, które tańczyły przed jej oczami. Wszystko tu było takie nowe, niecodzienne i pachnące pudrem oraz tytoniem... Miała ochotę wyciągnąć dłoń i sprawdzić, czy te rzęsy które miała kobieta z boku, były prawdziwe. U nich także czarownice takie nosiły, ale wiedziała że są sztuczne, zrobione z maleńkich odnóży pajęczaków. Mugole raczej nie przyklejali pająków do oczu, prawda? Więc co to mogło być...
- Hm? - na chwilę się zawiesiła. Na tyle, że musiała potrząsnąć głową, a potem wrócić do rzeczywistości. Odsunięte krzesło - tak, miała usiąść. Uśmiechnęła się do mężczyzny, zanim zajęła miejsce przy stoliku. - Wybacz. Tu jest cudownie, ale wszystko to tak napiera na moje zmysły, że nie wiem na czym skupić się najpierw.
Powiedziała szczerze, zapominając nawet o papierosie, którego chciała odpalić. Zerknęła na Bagshota. Niedawno wrócił? Hm.
- A gdzie się szlajałeś, co? - zapytała ze śmiechem, podsuwając palcem kartę drinków do siebie. Och, cholera... - O, mniam!
Jej oczy się zaświeciły, gdy zobaczyła zdjęcia przy cenach. Te drinki wyglądały absolutnie cu-dow-nie. Nie mogła się tak po prostu zdecydować, nie tak od razu. Zapaliła więc papierosa, nie spuszczając wzroku z menu. Sorry, Bagshot, przegrywasz z kolorowym alkoholem.
- To tu, to tam. Po szkole podróżowałam głównie po Europie Wschodniej, wiesz: po Albanii, Bulgarii, Chorwacji, Serbii i Ruminii. Zahaczyłam też o Polskę, Hiszpanię i Włochy, ale to były kilkudniowe przystanki. Biedna ta Polska, zresztą Włochy też nie były lepsze, strasznie... Traumatyczne - powiedziała, przesuwając palcem po kolejnych pozycjach. - A ty? I co cię skłoniło do powrotu? Nie mów, że stara miłość, bo nie uwierzę.
Dopiero teraz podniosła wzrok. Dlaczego to powiedziała? Hm, pewnie dlatego, że stara miłość była częściowym powodem, dla którego ona sama wróciła do Anglii.
- Zaczynasz gadać do rzeczy, Bagshot. Mogłeś tak od razu - uśmiechnęła się, oddychając niejako z ulgą, gdy ujmowała jego ramię. - Pokaż mi, jak się bawią mugole. Mam szczerą nadzieję, że lepiej niż my ostatnio, wiesz?
Wymownie spojrzała na drzwi Dziurawego Kotła, zaciągając się ostentacyjnie papierosem, nim nie wypuściła go nosem z oburzeniem. A potem ruszyła tam, gdzie Isaac miał ich zaprowadzić. Potrzebowała alkoholu.
(...)
Gdy mijali kolejne kluby i puby, Faye z ciekawością obserwowała mugolskie towarzystwo. Była dość dobrym obserwatorem, lecz nie była pewna, czy kiedykolwiek zaobserwowała aż tak wyrazisty makijaż i kostiumy... Bo sukienkami nie mogła tego nazwać. Aż tak mugole się chyba od nich nie różnili, prawda? Zerknęła z powątpiewaniem na Isaaca.
- Jesteś pewny, że idziemy w dobrą stronę? - zapytała ze śmiechem, unosząc dłoń z papierosem tak, by nie przypalić płaszcza jakiegoś typa, który zatoczył się w ich stronę. W przeciwieństwie do damulek czystej krwi, które brylowały na balach, Faye była bardzo... Swojska. Jeżeli nie powiedzieć "prymitywna". Ale plusem było niewątpliwie to, że nie miała kija w dupie. Posłusznie weszła przez otwarte drzwi, nieznacznie mrużąc oczy by te przyzwyczaiły się do ciemności, przetykanej nagłymi, kolorowymi światłami. Bywała czasem w The Loft, ale nie było tam nigdy aż tak barwnie.
Starała się, by nic z tej barwnej scenerii nie umknęło jej pamięci. Była zachwycona mnogością kolorów, brokatu i cekinów, a także makijażami, które tańczyły przed jej oczami. Wszystko tu było takie nowe, niecodzienne i pachnące pudrem oraz tytoniem... Miała ochotę wyciągnąć dłoń i sprawdzić, czy te rzęsy które miała kobieta z boku, były prawdziwe. U nich także czarownice takie nosiły, ale wiedziała że są sztuczne, zrobione z maleńkich odnóży pajęczaków. Mugole raczej nie przyklejali pająków do oczu, prawda? Więc co to mogło być...
- Hm? - na chwilę się zawiesiła. Na tyle, że musiała potrząsnąć głową, a potem wrócić do rzeczywistości. Odsunięte krzesło - tak, miała usiąść. Uśmiechnęła się do mężczyzny, zanim zajęła miejsce przy stoliku. - Wybacz. Tu jest cudownie, ale wszystko to tak napiera na moje zmysły, że nie wiem na czym skupić się najpierw.
Powiedziała szczerze, zapominając nawet o papierosie, którego chciała odpalić. Zerknęła na Bagshota. Niedawno wrócił? Hm.
- A gdzie się szlajałeś, co? - zapytała ze śmiechem, podsuwając palcem kartę drinków do siebie. Och, cholera... - O, mniam!
Jej oczy się zaświeciły, gdy zobaczyła zdjęcia przy cenach. Te drinki wyglądały absolutnie cu-dow-nie. Nie mogła się tak po prostu zdecydować, nie tak od razu. Zapaliła więc papierosa, nie spuszczając wzroku z menu. Sorry, Bagshot, przegrywasz z kolorowym alkoholem.
- To tu, to tam. Po szkole podróżowałam głównie po Europie Wschodniej, wiesz: po Albanii, Bulgarii, Chorwacji, Serbii i Ruminii. Zahaczyłam też o Polskę, Hiszpanię i Włochy, ale to były kilkudniowe przystanki. Biedna ta Polska, zresztą Włochy też nie były lepsze, strasznie... Traumatyczne - powiedziała, przesuwając palcem po kolejnych pozycjach. - A ty? I co cię skłoniło do powrotu? Nie mów, że stara miłość, bo nie uwierzę.
Dopiero teraz podniosła wzrok. Dlaczego to powiedziała? Hm, pewnie dlatego, że stara miłość była częściowym powodem, dla którego ona sama wróciła do Anglii.