10.03.2025, 11:25 ✶
Słowa mamy nasunęły jej kilka myśli o tym, czy rzeczywiście ci bohaterowie musieli być tacy znowu arcy. Jasne, bogaci, przystojni i szarmanccy książęta mieli swoje niewątpliwe zalety, ale czy rzeczywiście życie w pałacu tak przewyższało jakością życie w chatce z kimś spokojnym, wrażliwym i marzycielskim? Czemu romanse miały opierać się na wżenianiu się w obrzydliwie bogatą rodzinę, a nie na znajdowaniu swojego "żyli długo i szczęśliwie" gdzie indziej? Oczywiście, nie była to jakaś dogłębna analiza społecznego problemu wymagań wobec facetów i kobiet, jakie kreowała literatura. Alice na razie myślała prostymi schematami. Miała w głowie sielskie życie w lesie, pozbawione dworskich intryg, służby i tego całego decorum. Taki koncept wydawał się jej o wiele bardziej pociągający, bliższy jej, wciąż nie do końca wyklarowanym, marzeniom.
– Albo ona byłaby piratką, a on księciem. To by było jeszcze ciekawsze – uznała, po czym, jak prosiła jej mama, dopiła herbatę. – Ale nie byłoby żadnego kopciuszka, tylko to on by się zorientował, że życie na morzu jest lepsze niż kiszenie się w pałacu – ośmieliła się trochę, ale zaraz zmieszała się. O ile lubiła mówić o swoich marzeniach o zostaniu aktorką, pisanie pozostawało wciąż o wiele bardziej... osobiste. Starała się na ogół nie zdradzać z pasją do tworzenia literatury, a nie tylko do jej biernego odbioru. – Fajnie... by było, gdyby taka książka powstała, prawda?
Dalsze rozmowy wciąż obracały się wokół książąt i królewien, a także literackich schematów, które może były oklepane, ale znajdywały swoje zwolenniczki wśród dziewcząt oraz Jolene. Naturalnie, później pojawiły się inne tematy, równie luźne, co poprzednie. Wyjątkowo dużo Alice opowiadała o ich ogródku, do czego dołączyła się z dumą również jej mama. Dzięki temu, po zjedzeniu pysznych lodów, tak genialnie umilających ten upalny dzień, kobiety dumnego klanu Bletchley zabrały Brennę Longbottom na tour po ogrodzie. Dziewczyna musiała przez to poznać wszystkie kwiaty na rabatkach, dojrzałość pomidorów, a także pomóc w zbieraniu borówek. Zaś nim wszystkie się spostrzegły, z popołudnia zrobił się już wieczór.
Gdy Alice żegnała się z przyjaciółką, już myślała o tym, co będą robić, gdy znowu się spotkają.
Koniec sesji