• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria

[08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
12.03.2025, 00:50  ✶  

Związanie obcego mężczyzny za pomocą zaklęcia to nie była żadna czarna magia (dosłownie i w przenośni, choć w tym wypadku chodzi o niedosłowne znaczenie), skoro był tak skupiony na mamrotaniu do siebie rzeczy i zupełnie nie zwracał uwagi na to, co dzieje się wokół niego. Może myślał, że zdąży skończyć, nim pochwyci go obce, wrogie mu zaklęcie? Tego Victoria nie wiedziała – ale w tym momencie najważniejsze było to, że więzy oplotły mężczyznę, a ten spiął się nagle i oderwał od siebie dłonie, wręcz tracąc równowagę. Tyle wystarczyło, by przerwać to, co robił – cokolwiek to było.

– Wstawaj – warknęła, gdy już miała jego uwagę, bo facet odwrócił się, by spojrzeć, kto mu przeszkadza i kto go spętał. Lestrange uderzyło, jak bardzo zblazowany był jego wyraz twarzy, jakby emocje były gdzieś ponad nim. A może to po prostu w tym dymie nie widziała dokładnie, może właśnie mordował je wzrokiem?

Victoria musiała kiwnąć głową i machnąć do niego różdżką, by ten w końcu z ociąganiem podniósł się, z ulgą dostrzegając, że nie miał w dłoni swojego magicznego patyczka. Być może – to uderzyło ją dopiero po dwóch sekundach, gdy już w głowie inkantowała zaklęcie, by przywołać jego różdżkę do siebie, choć przerwała – nie był w stanie jej utrzymać, patrząc po stanie jego rąk? Może jego różdżka spaliła się, tak jak spalił się ten drewniany budynek, który dopalał się niedaleko? W tym momencie zwątpiła też, czy będzie w stanie założyć mu kajdany na ręce – chyba te liny będą musiały, póki co, wystarczyć.

– Co jest z twoimi rękami. Co tu robiłeś – nawet nie intonowała tego jako pytania, po prostu pytała ostro, nie spuszczając wzroku z mężczyzny. Zakładała, że chociaż unieruchomiony i rozbrojony, to był niebezpieczny.

Milczał, co tylko odrobinę podniosło frustrację Victorii, która kątem oka zerknęła na swoją towarzyszkę. Heather przyglądała się właśnie temu miejscu, najpewniej szukając znaków czegokolwiek, co miało tutaj miejsce – sama by tak zrobiła, gdyby nie typ w łopoczącym płaszczu, który jeszcze przed chwilą mamrotał jak wariat pod nosem.

– Próbowałem pomóc – cichy, męski głos, który się właśnie odezwał, chociaż już trochę przestała na to liczyć, sprawił, że Lestrange na nowo w pełni skupiła się na obcym.

– Pomóc… – powtórzyła i przez ułamek sekundy pomyślała sobie, że może jego dłonie skończyły w takim stanie, bo próbował powstrzymać ogień trawiący budynek. Że może źle go oceniła. Ale była to tylko ulotna chwila, bo mężczyzna zaraz kontynuował po tym, jak cicho odchrząknął.

– Pomóc oczyścić świat z plugastwa.

– Podpaliłeś ten dom? – Victoria miała wrażenie, że jej pociemniało w oczach i zaschło w gardle, a w odpowiedzi mężczyzna tylko się lekko uśmiechnął, być może czekając, aż któraś z nich straci cierpliwość. – Nie rozpoznałbyś plugastwa, nawet patrząc w lustro – rzuciła i upewniła się, że jej zaklęcie nie puści za szybko. Wiedziała, że tylko je prowokował i – cholera jasna, nie było o to teraz trudno, biorąc pod uwagę skalę zniszczeń i świadomość, że… to był dopiero początek. A i tak miała ochotę trzasnąć go w ryj, ale nie. Była przecież opanowaną aurorką. Kobietą, która modliła się w duchu, żeby jej koty to wszystko przeżyły… Wdech wydech, wycisz emocje. Umocnij swój umysł. Jesteś kwiatem lotosu na spokojnej tafli jeziora. Lestrange zerknęła ponownie na Heather. – Znalazłaś tu coś? Trzeba go będzie zabrać – ale może Wood wypatrzyła coś ciekawego?

– Nic tu nie ma, tylko ogień. Ogień nas oczyści – mężczyzna przymknął oczy, ale Victoria nie zamierzała go teraz słuchać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Heather Wood (1912), Pan Losu (190), Victoria Lestrange (2263)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Victoria Lestrange - 08.03.2025, 02:50
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Pan Losu - 08.03.2025, 02:50
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Heather Wood - 09.03.2025, 23:45
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Victoria Lestrange - 11.03.2025, 00:16
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Heather Wood - 11.03.2025, 13:00
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Victoria Lestrange - 12.03.2025, 00:50
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Heather Wood - 16.03.2025, 12:48
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.03.2025, 23:44
RE: [08.09.1972] Evacuating London | Heather & Victoria - przez Heather Wood - 23.03.2025, 23:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa